Wiele hałasu o „Pięćdziesiąt twarzy Greya”

Pięćdziesiąt twarzy GreyaCzytaliście sagę S. Meyer „Zmierzch”? Jeśli Wam się spodobała, to z pewnością chętnie zajrzycie do powieści E. L. James „Pięćdziesiąt twarzy Greya” – pod warunkiem, że macie minimum osiemnaście lat. Obie dotyczą jednego mitu o Kopciuszku, z tym że księciem w Zmierzchu jest wampir, natomiast u James – milioner o skłonności do sado-maso.

Dlaczego tak głośno o książce Pięćdziesiąt twarzy Greya? Chodzi o to, że książka doskonale się sprzedaje. A przynajmiej tak jest reklamowana. Nawet nie przeszkadza miłośnikom tej lektury, że powstała jako fanfiction do powieści Stephanie Meyer. Autorka zaczynała jako  miłośniczka tejże sagi – dopisywała własne wersje, stąd narodził się pomysł napisania Greya. Dodatkowo – reklama. Kto nie zerknie chociaż do książki promowanej jako – porno dla mamusiek. Ja sięgnęłam…

Co otrzymałam? Bohaterkę jak taniego z romansu. 21 letnia studentka ma przeprowadzić za koleżankę  wywiad z milionerem Christianem Greyem. I się zaczyna… Stremowana dziewczyna zawraca w głowie bogaczowi. Z tym, że zamiast delikatnego i pełnego namiętności uczucia, rozwija się coś zupełnie innego. Anastasia, aby mogła się spotykać z Christianem, musi podpisać umowę – czy też pakt z diabłem, jak kto woli. Tam opisane są warunki, jakie musi spełnić, związane z układem między Panem i Uległą. Czy Anastasia Steel da się nakłonić na te zasady?

Powieść jest mało wiarygodna. Ale czego spodziewać się po baśni? Czy ktoś chce, by fikcja literacka związana była z rzeczywistością? A i XXI wiek daje czytelnikowi sporo możliwości. Dzięki czytnikom możemy bez odkrywania okładki czytać, co tylko chcemy – i nikt się nie zorientuje. Być może dlatego w ksiegarniach książka jest najpierw dostępna jako ebook. Kiedyś wystarczył szary papier.

Większość sięgnie po tę trylogię z ciekawości. Kto nie chciałby zajrzeć do alkowy Greya? A tu wszystko jest dokładnie opisane, z pikantnymi szczegółami. A że to mało wiarygodne? Grunt, że się szybko czyta, bo sporo dialogów, a zdania niezbyt skomplikowane.

Można też się pośmiać. Główna bohaterka wypowiada w kluczowych momentach słowa typu: „rany Julek”, „o święty Barnabo”, „moja wewnętrzna bogini”. Cóż za naiwność! A jaka psychologia w tej książce. Bohater lubi sado-masochizm, bo w dzieciństwie przeżył coś strasznego… Hmm. Jednak samych opisów seksu nie ma zbyt wiele. Ma być sadyzm, a często pojawia się waniliowy seks (czytaj: tradycyjny). No bo przecież Anastasia (wypisz wymaluj Bella ze Zmierzchu) jest taka delikatna i krucha. Jedno jest pewne. W tradycyjnym, czy też nowoczesnym wydaniu książkowym powieść ta będzie wywoływała rumieńce u tych wstydliwych, ale mimo wszystko marzących o pożądaniu, a jednocześnie nie pragnących niedopowiedzeń osób – bez względu na płeć.

31 myśli nt. „Wiele hałasu o „Pięćdziesiąt twarzy Greya”

  1. Przyznam się szczerze, że uległam marketingowi i czekam na tę książkę z niecierpliwością. Wiele osób pisze o tym, że wersja „przetłumaczona” nie umywa się do oryginalnej i książka traci. Co do tego nie mam wątpliwości, bo która książka po przetłumaczeniu nie traci tego czegoś? A Ty jaką wersję czytałaś? Polsko, czy anglojęzyczną?

  2. Czytałam polską wersję, bo jest już dostępna jako ebook. Zetknęłam się jednak z opinią, że tłumaczenie polskie jest niezłe – a nawet lepsze od oryginału. NIestety, nie mogę potwierdzić, czy to rzeczywiście prawda….

  3. No to mnie na pewno nie zainteresuje, opisałaś wszystko tak, że już jestem pewna, że ta książka mnie odrzuca! cóż nastawiałam się na zupełnie inną lekturę, dobrze czasem przeczytać recenzję przed… by potem nie „fukać” na książkę w trakcie czytania:)
    pozdrawiam

  4. Ja się właśnie zastanawiałam nad Grey’em ostatnio i doszłam do wniosku, że pewnie chodzi o kobiece fantazje, takie co to chcemy aby fantazjami tylko pozostały. Po przeczytaniu „Zmierzchu” przekonałam się, że to książka się sprzedaje, nie znaczy, że jest dobra – do dziś mam traumę z tego powodu. A tu porównujesz Gray’a do „Zmierzchu” właśnie – to jest dla mnie największa antyreklama.

  5. Ja też się pytam : po co tyle hałasu ? Czy nie ma już wartościowych książek ? Twoje spostrzeżenia bardzo trafne. Teraz rządzi marketing i tania sensacja. Nie każdy bestseller to dobra literatura.

  6. Dobrze, że napisałaś o tej książce. Teraz już nie jestem jej wcale ciekawa.
    Tak o niej głośno, że człowiek się zastanawia „dlaczego?”. A to tylko marketing.

  7. To najgorsza książka jaką miałam w ręku. Pokusiłabym się o sformułowanie, iż to istny plagiat Zmierzchu (koleżanka czytała obydwie i podobieństwo jest aż nadto widoczne). Tylko, ze w Zmierzchu Bella trzymała nogi razem… Banalna historia, słaba fabuła, język i słownictwo rodem z taniego pornola… Myślę, iż niektóre Harlequiny są lepiej warsztatowo napisane. Historia niczym opowieści rodem z amerykańskich talk show, gdzie trzeba pokazać d… żeby widz/czytelnik zwrócił uwagę. Słaba, uwłaczająca gatunkowi literackiemu ( w księgarni, gdzie pracuję została sklasyfikowana jako literatura kobieca obok Daniell Steel czy Nory Roberts). Nie obrażając nikogo, ale z samej czystej ciekawości- nie warto wydawać pieniędzy, a jęczącą, wulgarną i płytką historię równie dobrze można obejrzeć sobie na kanale erotycznym. Nie wiem jaki był cel napisania tej książki- prócz wzbudzenia kontrowersji, seksualność i pragnienia kobiety można pokazać nie dość, że w bardziej subtelny sposób, to jeszcze na o wiele wyższym poziomie literackim. Jednym słowem- fabuła Zmierzchu z wyuzdaną Anastazją (alias Bella z rozumkiem szympansa) i Greyem (opiekuńczym Edwardem)…. brrrrr….

  8. Napiszę krótko – jeśli ta książka jest takim bestselerem w USA i innych krajach zachodniej Europy to moje zdanie o tych czytelnikach jest bardzo niskie. Ten „bestseler” to marny harlequin pisany w bardzo naiwnym, wręcz prymitywnym stylu. Czekałem na tę książkę z ciekawością i przy ok dwusetnej stronie się poddałem. Ta książka nie zaciekawia. Ona irytuje – wciąż powtarzającymi się rumieńcami Anastazji, przygryzaniem warg, Jej wewnętrznymi rozmowami i rozterkami. Gdy próbowałem czytać tę książkę zastanawiałem się czy na nasze polskie dziewczyny i kobiety też tak działa ta głupiutka fabuła. Mam nadzieję, że nie.
    Nie polecam książki – jeśli ktoś chce znaleźć erotykę czy nawet praktyki s/m to naprawdę lepiej poszukać czegoś lepszego. Bo Grey to strata czasu zwiń

  9. a ja czytalam ksiazke i nie zgadzam sie z waszymi opiniami , ksiazka moze bazuje na prymitywnych swormułowaniach i jest momentami zbyt wylgarna , ale jak sie zglebic dalej w ksiazke to fabula jest ciekawa i wnosi cos nowego inego niz zmierzch , nie mamy tu do czynienia z postaciami fantastycznymi typu wampiry itd, historia jak kazda jest podkoloryzowana ale co nie jest w dzisiejszym swiecie ,fajnie sie czyta , historia fajna wiec wiecej nie wymagam , gratuluje odwagi autorowi za napisanie ksiazki.
    polecam dla osob lubiacych odwazne nowosci :)

  10. Ja również nie zgadzam się z waszymi opiniami. Dlaczego literatura musi być zawsze taka poważna? Tak, muszę przyznać, że ?Pięćdziesiąt twarzy Greya? czyta się lekko, łatwo i przyjemnie. Książka napisana jest językiem prostym i przystępnym, więc nie trzeba marnować czasu na skomplikowane operacje myślowe. Zamiast tego przygotujemy się na przyjemność w czystej postaci ? pod warunkiem oczywiście, że lubimy ostry seks. Niektórzy powiedzą, że ta książka to pornografia. Jestem innego zdania. ?Pięćdziesiąt twarzy Greya? to po prostu bajka dla dorosłych, przenosząca nas w zmysłową rzeczywistość, w której porządny klaps jest równie podniecający, co lot prywatnym samolotem. Poza tym na świecie pozostało tak niewielu wolnych facetów, którzy mają własne lotnisko na dachu apartamentowca, że może czasem warto o nich pofantazjować, śliniąc się nad książką.

  11. ja również nie zgadzam się z negatywnymi opiniamii. Uważam, że książka jest łatwa prosta i przyjemna jak to bajka. Opinia,że to porno dla mamusiek jest beznadziejne. Te panie, które przeczytały tą opowieść pewnie zawsze czytają klasyczną ambitną literaturę. ciekawe więc kto kupił tak wiele egzemplarzy tej książki? Uważam, wulgaryzm tej książki jest także przereklamowany, nie jest ona aż tak wulgarna jak sobie wyobrażałam po reklamach. Zgoda nie codzienna może tematyka, ale przyjemnie się czyta, szybko. Może więc jestem prostaczką ale mi sie podobało i czekam na drugą część.

  12. Kliknęłam na „lubię”, ale to nie znaczy wcale, że polubiłam Greya. Krytyka zawarta w recenzji spodobała mi się i to, o czym przeczytałam w niektórych komentarzach… Naprawdę, na tę książkę szkoda mi będzie czasu, a o gustach w literaturze, podobnie jak o modzie, podobno się nie dyskutuje :)
    Pozdrawiam.

  13. Nie rozumiem tych wszystkich negatywnych opinii. Po przeczytaniu ksiazki pragne wiecej i z niecierpliwoscia czekam na kolejna część.

  14. Właśnie przeczytałam książkę. Napisze szczerze, czyta się ją jednym tchem, chcę jeszcze i jeszcze. Tak, czasami są momenty „przynudzania” i powtarzania. Jednak lubię takie właśnie „bajki”. Sama chciałabym poznać kogoś, kto jest inny, oderwany od rzeczywistości, nosi w sobie jakąś tajemnicę, każda chwila spędzona z tym kimś jest wyjątkowa, ciekawa, zaskakuje. Taką postacią jest Gray. Podobają mi się opisy, gdyż wprowadzają w akcję, tak jak ja to bym była bohaterką. Wewnętrzne rozterki Any jeszcze lepiej wciągają mnie w jej świat, świat pełen miłości, a zarazem strachu i niepokoju o jej „związek”. Chcę drugą część i przeczytam. A to, że język, że fabuła. Cóż. Naczytałam się już w swoim życiu ambitnych książek. Teraz wracając z pracy, chcę żeby książka mnie przeniosła w inny świat. Nie chce się zastanawiać nad wyszukanym językiem. Chcę odpocząć. A z tą książką mega odpoczywam. Ot co:)

  15. Również własnie przeczytałam tą ksiazke, mi sie bardzo podobała, szybko sie czyta, nie moge doczekac sie kolejnej czesci, cóż po przeczytaniu i w trakcie nie daje narzeczonemu spokoju ;p hihi

  16. Wszędzie zachwyt nad tym gniotem.Mało ambitna książka, a najgorsze jest to, że tak strasznie imponuje płci pięknej.Z tego co zauważyłem to głównie 2~ latką z kompleksami.Strasznie cieszę się, że tu trafiłem i widzę, że są jeszcze dziewczyny którym się to zezwierzęcenie nie podoba.

  17. Czytałam obie…Super…i nie jestem 2~` latką z kompleksami jak to ujął przedmówca:) Świetnie się ją czyta…wręcz jednym tchem. Polecam każdej normalnej babce, która ma ochotę na pewien czas schować się w świat kopciuszka. Porno dla mamusiek?! Chyba nie widziałeś porno:) Autorka świetnie opisała flirt i elektryzm między dwojgiem ludzi na początku znajomości. Opisów seksu jest dużo bo jak dwie osoby się poznają to przecież tak to wygląda, nie? POLECAM i czekam na trzecią część…

  18. Najważniejsze żeby czytać,każdy lubi coś innego ;)
    Uważam ,że po „ciężkich” książkach warto raz na jakiś czas wciągnąć coś „lekkiego”….ot tak dla równowagi .

  19. Przeczytałam dwie części i śmiać mi się chce z wielkiego oburzenia „krytyków”. „Mało ambitna książka, a najgorsze jest to, że tak strasznie imponuje płci pięknej.Z tego co zauważyłem to głównie 2~ latką z kompleksami.” Co to wypowiedź nie spełnionego faceta? Mnie się podobały obydwie części, nie ma tu praktycznie nic sadystycznego i nazbyt wulgarnego, co najwyżej soft porno. Po za tym dałam do poczytania siostrze i kuzynką (przedział wiekowy od 20 do 40) i wszystkim się podobały obydwie części. To jest bajka dla normalnych kobiet BEZ KOMPLEKSÓW, lekka i przyjemna i nikt nikogo nie zmusza do jej czytania. Podejrzewam, że spora część osób na nie dla tej serii, z wypiekami na policzkach przeczytała książkę do końca i niby to dla przekonania się o co tyle szumu i nawet nie przyzna się gdy sięgnie po kolejna część i następną.

  20. czytając wasze komentarze muszę przyznać każdemu z osobna troszkę racji. mnie osobiście PIĘĆDZIESIĄT TWARZY GREYA jako tako się podobało, pomijając te naprawdę dla mnie nie do przyjęcia sceny erotyczne. szczerze mogło by być to napisane bardziej delikatnie, ale historia sama w sobie jest bardzo ciekawa. również czytając to w kilku chwilach przypominał mi się”zmierzch”. natomiast CIEMNIEJSZA STRONA GREYA jest dla mnie rewelacyjna. czytałam to jednym tchem i byłam szczerze urzeczona. polecam. z niecierpliwością czekam na trzecią część.

  21. Książka naprawdę dobra i wciągająca. Napisana językiem prostym, potocznym dlatego też lekko się ją czyta. Absolutnie nie zgadzam się z opinią, że to „porno dla mamusiek” – albo ktoś nie widział porno, albo jego życie seksualne sprowadza się tylko i wyłącznie do pozycji klasycznej oczywiście przy zgaszonym świetle.

  22. po namowie koleżanek siegnełam po te książke w sumie to przeczytałam 3 części i powiem szczerze że mam mieszane uczucia fakt jest lekka i przyjemna język prosty fabuła tez, bez wiekszego mysleniea przyjemna, ale uważam że zbyt wiele szumu wokół tej ksiązki jest zwykłym romansidłem który można przeczytać aby zatopic sie w innym śiwecie, jak tu ktos kiedys wspomniał każdy z Was ma troszke racjo co do tej ksiązki

  23. Ta ksiązka to totalny gniot! Irytuje i doprowadza do porżniecia sie z nudów, na zmiane. Na szczescie jest tam tyle kwiatków językowych, ze idzie sie ze smiechu zapluc:)) Z sm nie ma nic współnego i jesli ktos brnie przez te 600 stron czekajac na zapowiadany ostry seks bdsm to sie nie doczeka. Kajdanki, kilka klapsów…ot cały brutalny seks. Bohaterowie to jakas masakra, Ana – naiwna kretynka i bozyszcze Grey, dla którego nie ma rzeczy niemozliwych. Świetnie gra na fortepianie, pilotuje helikopter, bezbłednie zna francuski i zawsze mu staje, mógłby sie rznac bez przerwy. jest z niego taki seks kolo, ze dziewice, która nawet sie nie masturbowała doprowadza do trzech orgazmów. Gdzie ci (tacy) mężczyzni??:) Polecam tylko tym, którzy oczekują stylistycznej polewki:)))

  24. Dla mnie książka ok.

    Właśnie czytam część drugą, a i trzeciej już trochę skubnęłam.

    Nie rozumie komentarzy facetów(może to zazdrość przez was przemawia, a może brak obiadu)

    Dla mnie spoko, tylko troszkę by ją skróciła o kilka scen.

    A jeśli chodzi o panów to myśl że sami powinniście podrzucać ją swoim kobietą, mój mąż choć minie popołudniu widzi tylko z książką to jednak nie może narzekać, bo czas który tracę oddaje mu w łóżku

    A nawiasem mówiąc cały czas chodzę podniecona.

    Ja polecam wszystkim panią

  25. Autor blogu jest bardzo delikatny w wyrażaniu swojej opinii. Na szczęście ni kupiłam tej książki, ebook poczytany bardzo pobieżnie (zapewniam, że inne czytanie jest zbędne) wystarczył do uznania, że książka ta jest bardzo marna – tak marna, że opisywanie jej wad to strata czasu.

  26. opiniami innych zawsze lepiej samemu ocenic. mnie osobiscie sie podobała bardzo. niestety duzooo cytatów jest takic samych i to trochę irytuje. ksiazke napiasła kobieta bez wiekszego wykształcenia i wprawy ciekawe czy wiekszosc z tych to nat zle pisza napisza cos lepszego…? chyba nie

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>