„Naciśnij mnie” – bawmy się razem

Naciśnij mnieHervé Tullet wpadł na doskonały pomysł. Bardziej prosty nie mógł być. Jest tak doskonały, że sprawił, iż czytanie książki „Naciśnij mnie”, to przede wszystkim świetna zabawa, zarówno dla dzieci, jak i dla dorosłych.

Kiedy słyszę hasło – książeczka interaktywna, to wyobrażam sobie wściekle głośną i świecącą na kolorowo pozycję, którą każdy dorosły będzie omijał szerokim łukiem. Bo ile można słuchać tych samych melodyjek? Kto chce doprowadzać mrugającymi światełkami  swoje dziecko i siebie do epilepsji? Może lepiej wysilić się i poszukać dla pociechy coś bardziej odpowiedniego, albo zwyczajnie interesującego?

W „Naciśnij mnie”  interaktywność oznacza wzajemną komunikację. Może zaistnieć ona między książką, dzieckiem i rodzicem. Później można pominąć rodzica, zwłaszcza jeśli pociecha czyta samodzielnie. Zabawa zaczyna się od jednej skromnej żółtej kropki… A potem zaczyna się wkraczanie w niezwykły świat wyobraźni. Okazuje się, że jeśli dziecko naciśnie kropkę jeden raz, to na nastepnej stronie pojawi się kolejna plamka. Zabawa zaczyna się na całego. Trzeba będzie potrząsać książką, obracać ją  w prawo, lub w lewo, naciskać i jeszcze raz naciskać. Ba, nawet klaskanie się tu przyda.

Prosty pomysł autora, a uruchamia wyobraźnię dziecka. Nie pyta ono dlaczego ma wykonywać zadania. Od razu przyjmuje swoją rolę. Bo przecież nie trzeba przed nim ukrywać, że przewracamy kartkę, robimy to na oczach dziecka, ono i tak jest zafascynowane tym, co się stanie na kolejnych stronach.

Uznałam, że książka będzie doskonałym prezentem dla czterolatka. Tak też się stało. Choć starsza siostra nie opuszczała nas w zabawie ani na chwilę. Książka uruchamia wyobraźnię najmłodszych, ale też uczy. Wprawdzie fakt, że „Naciśnij mnie” jest lekturą dwujęzyczną, bo polsko-francuską, niewiele nam dał, za to dzieci uczyły się czegoś innego. Subtelnie, niemal niezauważalnie, musiały przecież wykonać określone zadania, żeby w książce coś się zmieniło. Czasem trzeba wykonać jakąś czynność pięciokrotnie, trzeba znać prawą i lewą stronę. Po przewróceniu kolejnej kartki, na małego odbiorcę czeka wspaniała nagroda. A to mobilizuje każdego malucha, nawet najbardziej niechętnego do wykonywania poleceń.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *