Coraz częściej słychać głosy krytyczne wobec islamu. Dla mnie najważniejszy – do tej pory, był Rushdie ze swoimi „Szatańskimi wersetami”. Przy okazji tej lektury okazało się, jak nikła jest moja wiedza na temat tej religii. Z drugiej – zdziwiło mnie, że można za napisanie książki skazać kogoś na śmierć. Na szczęście fatwa ajatollaha Chomeiniego nie doszła do skutku.
Sprawa Rushdiego przyczyniła się do powstania książki „Dlaczego nie jestem muzułmaninem”, autora ukrywającego się pod pseudonimem Ibn Warraq. Praca powstała już kilkanaście lat temu, ale w Polsce została wydana właśnie teraz.
Pisarz urodzony w 1946, w Pakistanie, wychowywany był jako muzułmanin, ale w dorosłym życiu postanowił odejść od tej religii. Książka: „Dlaczego nie jestem muzułmaninem” dokładnie wyjaśnia wszystkie tezy „przeciw” niej.
Ibn Warraq wyróżnia trzy rodzaje islamu. Pierwszy to nauki Mahometa zapisane w Koranie. Islam 2 – czyli religia wykładana, interpretowana oraz rozwijana za pośrednictwem hadisów (tradycji) przez teologów. Islam 3 dotyczy cywilizacji islamskiej. Autor pisze, że ten ostatni rozwijał się wbrew islamowi 1 i 2. Taka jest właśnie główna teza książki. Cywilizacja islamska nie powstałaby, gdyby zawsze stosowano się do litery prawa, które stara się kontrolować wszystkie aspekty życia wiernego.
Autor przedstawia w swej pracy pochodzenie islamu, historię Mahometa i tezy Koranu. Wyjaśnia jak kształtowała się ta religia, co miało na nią wpływ. Z czego czerpała, a co odrzuciła. Sporo miejsca poświęcono kwestiom religijnym oraz historycznym. Warraq pokazuje podboje arabskie, ale nie zapomina o położeniu kobiet w islamie.
Pisarz dowodzi, jak bardzo religia ta sprzeczna jest z demokratycznymi zasadami rządzącymi zachodnim światem. Rzuca śmiałe oskarżenia i pokazuje, że w islamie nie ma miejsca na racjonalizm, czy na prawa człowieka. Wszystko ma być podporządkowane dogmatom religijnym. Łącznie z państwem. Dla autora zbrodnią jest brak rozdziału polityki i religii. Pokazuje, jak kończyli ci, którzy chcieli zmian.
Istnieje sporo stereotypów, którymi posługujemy się mówiąc o islamie. Wszystkie pisarz stara się wyjaśniać i obnażyć przed czytelnikiem. Ukazuje wiele sprzeczności. Ciekawe jest to, jak interpretowany jest Koran. Niekiedy muzułmanie są bardziej gorliwi od ich świętej księgi i posuwają się o krok dalej. Choćby w kwestii cudzołóstwa – w Koranie mowa o tym, że kobieta za karę powinna otrzymać osiemdziesiąt batów. Jednak muzułmańscy prawnicy mogą skazać ją na ukamienowanie. Oczywiście – prawo to nie dotyczy mężczyzn. Głos kobiety jest ważny jak pół głosu mężczyny. Kobiety traktowane są jako istoty gorsze. Nie posiadają równych praw – mężczyzna może mieć cztery żony, kobieta zaś może mieć tylko jednego męża.
Autor szokuje informacjami, które nam przedstawia. W przejrzysty sposób daje nam wykład dotyczący islamu. Odkrywa przed czytelnikiem wszystkie kontrowersyjne sprawy. Jest ich tak wiele, że nie sposób wymienić choćby najważniejszych. Przerażająca jest sytuacja kobiet w islamie. Najbardziej poruszające były opisy dotyczące obrzezania. Dziewczęta są okaleczane, choć w Koranie nie ma takiego nakazu. Ibn Warraq krytykuje Zachód za to, że jest zbyt tolerancyjny dla islamu. Dla porawności politycznej nie mówi się o łamaniu praw człowieka. Nikt nie staje w obronie krzywdzonych – zwłaszcza kobiet i dzieci. Jeśli temat jest niewygodny, nie mówi się o nim, żeby nie zostać posądzonym o nietolerancyjność.
Po tej lekturze nie da się patrzeć na islam, tak samo jak wcześniej. Zaczynając od samego Mahometa, który potrafił postępować brutalnie wobec swoich przeciwników, po krwawe podboje arabskie, które nie maiały nic wspólnego z nawracaniem z dobrej woli. Oczywiście, podobne zarzuty można mieć wobec chrześcijaństwa. Tutaj jednak autor skupia się na islamie i walczy ze stereotypami. Choć mówi się wiele o tolerancji muzułmanów wobec żydów, Ibn Warraq tłumaczy, jak błędne jest owo przekonanie. Podaje, że wielu „Wyznawców Księgi” musiało zginąć, by Mahomet mógł się uniezależnić finansowo.
Ibn Warraq może być postrzegany jako zbyt krytyczny wobec wyznawców Allaha. Tyle, że nie krytykuje on ludzi, ile fanatyzm religijny. Jest to istotny głos, który warto poznać. Co wiemy o islamie? Niekiedy tylko tyle, ile podają nam media. Czasami nie mamy pojęcia o tym, co jest przyczyną, albo źródłem pewnych zachowań. Dzięki tej książce, wiele rzeczy niewygodnych, zostaje nam dokładnie wyłożonych. Choć zdanie Warraqa można uznać za jednostronne, warto się mu przyjrzeć. Dzięki niemu można wreszcie zrozumieć dlaczego rzeczywistość świata muzułmańskiego jest właśnie taka, a nie inna.
Świetna recenzja z bardzo ważnej książki. Już teraz, nim ją przeczytam, budzą się refleksje. Na podstawie tego, co opisałaś i niedawnej lektury Efektu Lucyfera. Islam w 3 znaczeniu to System w znaczeniu Zimbardo. System zły i mający wpisaną w swe podstawy nienawiść do Zachodu. Podobnie jak było to wklejone w komunizm. Dziwne tylko, że Zachód i Kościół potrafiły to zauważyć, wyartykułować i podjąć odpowiednie działania w odniesieniu do komuny, a nie potrafią w stosunku do islamu. I jak w tym świetle wygląda milczenie Kościoła, którzy przymyka oczy na nienawiść drugiej strony i mordowanie członków jego wspólnoty? Jak oceniać bratanie się JPII z islamem? A przecież nie da się oddzielić 1 i 2 znaczenia islamu od znaczenia 3, które jest jego emanacją na sferze politycznej, społecznej, realnej. To jakby mówić, że komunizm nie był zły, tylko nieco wypaczony w 3 znaczeniu, i bratać się z nim.
Ostatnio miałam okazję pierwszy raz w życiu być w meczecie i przy okazji dowiedzieć się trochę o islamie od jego wyznawców. Był dzień otwarty meczetu, każdy mógł przyjść, zadać pytanie, porozmawiać. Muszę przyznać, że ta wizyta bardzo dała mi do myślenia. Dzięki niej „islam” wydał mi się mniej straszny i bardziej zrozumiały.
Takie same wrażenia mieli intelektualiści z Zachodu, którzy przyjeżdżali do Moskwy na „dni otwarte” 🙂
Chyba właśnie islam obecnie jest jedną z najbardziej rozprzestrzeniających się religii…
Islam to nie system polityczny. Nie wyobrażam sobie w jaki niby sposób Kościół katolicki miałby walczyć z islamem i wtrącać się do innej religii – to już przecież było – w postaci krucjat. Jeśli mają zajść jakieś zmiany w cywilizacji islamskiej, to muszą je wprowadzić sami muzułmanie – sami muszą zauważyć, że państwo podporządkowane religii i to nakazom sprzed 1400 lat – jest patologią. Że patologią jest szerzenie nienawiści. Dla mnie jednym z najbardziej znaczących głosów przeciwko TAKIEMU islamowi jest głos Oriany Fallaci. Z drugiej strony islam ma też inne oblicze – i jest nim sufizm.
W książce poświęca się wiele miejsca właśnie temu szerzeniu nienawiści. Nie chodzi tu o kościół katolicki, który miałby walczyć z islamem, tylko by społeczeństwa zachodnie nie gloryfikowały islamu, jeśli go nie znają. Sufizm również został dokładnie omówiony. A widzę, że muszę się przyjrzeć Orianie Fallaci.