Zanim za sprawą głośnego serialu na platformie Netflix przypomnieliśmy sobie o katastrofie morskiej promu Jan Heweliusz, Adam Zadworny napisał na ten temat reportaż. Dziennikarz związany z „Gazetą Wyborczą” przedstawił w „Heweliusz. Tajemnica katastrofy na Bałtyku” informacje, które udało mu się zebrać na temat sprawy zatonięcia statku do którego doszło 14 stycznia 1993 roku. Czy po tylu latach udało mu się rzucić jakieś światło na tę trudną do wyobrażenia tragedią polskiej marynarki handlowej?
W historii katastrofy wszystko jest ważne. Zarówno historia samego statku Jan Heweliusz, jak i ludzie, którzy znaleźli się na nim feralnego dnia. Adam Zadworny pisze o tym, jakim promem był Hewelisz, przez kogo został skonstruowany, w jaki sposób przebiegała jego „praca” na morskich wodach. Istotne okażą się choćby wymieniane w reportażu wady konstrukcyjne promu. To one wpływały na stateczność pionową, przyczyniły się do licznych kolizji z nabrzeżami w Ystad i Świnoujściu, aż po poważny pożar w 1986 roku. Sami marynarze pływający na tym statku, zdawali sobie sprawę, jak niedoskonałym promem był Jan Heweliusz, ale nie przypuszczali, jak to się może skończyć.
Dane techniczne dotyczące konstrukcji promu mogłyby być zbyt skomplikowane dla laika takiego jak ja, gdyż nie znam się na budowaniu statków. Dlatego wielkim zaskoczeniem było dla mnie, że Adam Zadworny wytłumaczył te kwestie w sposób jasny i przystępny. Nie trzeba mieć wykształcenia technicznego w tej dziedzinie, by przyswoić informacje, a potem wyciągać własne wnioski. Dziennikarz okaże się bardzo skrupulatny w szczegółowym opisywaniu Heweliusza, gdyż – jak się szybko zorientujemy – nie znajdziemy jednoznacznej i jedynej przyczyny katastrofy, a cały szereg kwestii, które mogły sprawić, że doszło do tragedii.
Ważne okaże się również tło historyczne. Autor reportażu opisuje również Polskę lat dziewięćdziesiątych XX wieku. Rzeczywistość wciąż miała się wtedy bliżej do czasów PRL-u niż do kapitalistycznej teraźniejszości. Zastanawiamy się, co przyczyniło się do tego, że akcja ratunkowa wyglądała na niezorganizowaną? Dlaczego tak trudno było porozumieć się Polakom i Niemcom, by wysłać odpowiednie siły na ratunek ofiarom. Pojawiło się nawet wokół tej katastrofy sporo teorii spiskowych, ale Adam Zadworny nie podąża w tym kierunku, ponieważ na pierwszym miejscu stawia fakty i dowody.
Kim były ofiary katastrofy? Kto zginął na statku Jan Heweliusz? Adam Zadworny oddaje sporo miejsca na opisanie nie tylko najważniejszych ludzi, takich jak kapitan statku, czy członkowie załogi, ale również zwykłym pasażerom. Widzimy załogę w czasie ich dramatycznej walki o statek, a potem próby ratunku. Dzisiaj, kiedy na zewnątrz jest ujemna temperatura, łatwiej sobie wyobrazić, jak reagował ludzki organizm w kontakcie z zimną wodą w czasie sztormu w styczniu. Bez odpowiednich kombinezonów termicznych pasażerowie nie mieli żadnych szans. Posiadali je tylko członkowie załogi, ale i oni nie wszyscy zdążyli je założyć.
Reportaż „Heweliusz. Tajemnica katastrofy na Bałtyku” czytałam jak książkę kryminalną, czyli bardzo szybko i trudno mi było przerwać jej lekturę. Adam Zadworny opowiada o tragedii promu w sposób rzeczowy i konkretny. Posługuje się krótkimi rozdziałami, w których nie wyczuwałam żadnych niepotrzebnych fragmentów. Wszystko, co zostało przedstawione, ma służyć temu, byśmy lepiej zrozumieli zarówno przebieg katastrofy, skomplikowane przyczyny, a potem skutki. Dziennikarz rozmawiał z osobami, którym udało się przeżyć katastrofę oraz z wdowami członków załogi. Dotarł też do dokumentów i akt sprawy. Adam Zadworny opisuje to, co złożyło się na na katastrofę, byśmy po trzydziestu latach bardziej zbliżyli się do odkrycia tajemnicy zatonięcia Heweliusza. Odkrywamy przede wszystkim ludzi, którzy znajdowali się na promie. Trzymamy za nich kciuki, choć wiemy, jak nielicznym uda się przeżyć. Dzięki temu skupieniu się w opowieści na ludziach, reportaż rozbudzi w czytelnikach wiele emocji: od współczucia po gniew. Sam Adam Zadworny nie odsłoni własnych ocen, pozostawi je nam. Czytelnik zauważy natomiast skrupulatność i rzetelność autora w opisywaniu katastrofy Heweliusza.