Na okładce powieści „Shy” Maxa Portera widzimy kasetę magnetofonową. Dla takich młodych ludzi mocno po czterdziestce jak ja, stanowi to pewien symbol. Każdy, kto posiadał taki przedmiot i walkmana, mógł wyrwać się na chwilę z nie zawsze przyjemnej rzeczywistości oraz znaleźć się gdzie indziej. Ponadto kolejnym elementem, który może przyciągnąć wzrok, jest logo platformy Netflix. Książka doczekała się adaptacji filmowej z udziałem Cilliana Murphy’ego. Zanim jednak obejrzę film, wolę poznać pierwowzór.
Książka pt. „Shy” nie jest zbyt obszerna. Na nieco ponad 120 stronach otrzymujemy opowieść o kilku godzinach z życia nastoletniego chłopaka, który ucieka z ośrodka Ostatnia Szansa. Ma ze sobą tylko plecak, który nieco mu ciąży. Wszystko przez niewygodne kamienie, które niesie ze sobą. Dlaczego kieruje się w stronę stawu? Co zamierza zrobić?
W czasie wyprawy poznajemy myśli głównej postaci. Są one chaotyczne i nieuporządkowane. Odzwierciedla to różna czcionka zastosowana w powieści, czy nietypowe formy zapisu od przekraczających margines, po niemal formę wiersza. Wszystko to ma znaczenie, gdyż odzwierciedla stan emocjonalny chłopaka. Shy znajduje się bowiem na krawędzi. Jego życia z pewnością nie nazwalibyśmy sielskim i spokojnym.
Chłopak trafił do ośrodka dla trudnej młodzieży nie bez powodu. Łatwo byłoby powiedzieć, że jego problemy wynikają z traumatycznych doświadczeń i braku kochającej rodziny. Dostrzegamy, że matka bardzo starała się zapewnić mu miłość, zrozumienie, czy odpowiednie warunki. To Shy robi wszystko, by ją ranić i postępować na przekór zasadom. Dorośli nie potrafią sobie poradzić z tą sytuacją. Ojczym chłopaka próbuje wesprzeć żonę, ale i jego chłopak potrafi zaatakować. Ośrodek Ostatnia Szansa również może sobie nie poradzić, zwłaszcza, że wkrótce zostanie zamknięty. W tym miejscu mają powstać wspaniałe apartamentowce.
Powieść „Shy” stanowi zapis myśli tytułowej postaci. Pojawiają się one w głowie chłopaka w rytmie słuchanej muzyki. Są lata dziewięćdziesiąte ubiegłego wieku, więc rzeczywistość nieco się różni od tej współczesnej. Sposób, w jaki zapisana jest powieść, oddaje chaos myśli głównego bohatera. Emocji jest w tym naprawdę wiele i choć nie wszystko będzie dla nas jasne, to szybko zrozumiemy, że narracja odzwierciedla zagubienie tytułowej postaci. Zastanawiamy się skąd się bierze całe jego cierpienie i co go tak bardzo przytłacza? Dlaczego postępuje autodestrukcyjnie?
Odpowiedzi na pytania nie są łatwe, gdyż trzeba przebrnąć przez natłok negatywnych myśli, wspomnień. Zastanawiamy się, czy bohater ma jakieś szanse w życiu, które tak bardzo wymknęło mu się spod kontroli. Dorastanie okazuje się trudnym i bolesnym doświadczeniem, z którym Shy przez te kilka godzin będzie próbował dojść do jakiegoś porozumienia. Czy natłok myśli, emocji pozwoli mu choć w małym stopniu zrozumieć siebie? Warto zobaczyć, dokąd prowadzi ta szalona podróż z plecakiem pełnym kamieni.
PS Powieść przełożył Adrian Stachowski.