Åsa Larsson – Burza słoneczna

Burza słoneczna

Burza słoneczna

Åsa Larsson znana jest polskim czytelnikom dzięki poczytnym kryminałom, których główną bohaterką jest Rebeka Martinsson. Przeczytałam piąty tom serii: „W ofierze Molochowi”. Teraz dzięki książce „Burza słoneczna”, dowiedziałam się, jak zaczęła się ta historia.

Wprawdzie wszystkie części można czytać oddzielnie, zaczynając od piątego tomu, trochę mi brakowało początku. Niektórzy może zetknęli się z innym wydaniem, noszącym tytuł „Burza z krańców ziemi”. Wydawnictwo Literackie postanowiło wydać swoją wersję, tym bardziej, że wydało dotąd cztery części perypetii Rebeki Martinsson. Przyznać trzeba, że już sama okładka zachęca do sięgnięcia po książkę.

Trochę o fabule. Znany w Kirunie działacz religijny, Wiktor Strandgard, zostaje bestialsko zamordowany. Wszystko wskazuje na mord rytualny. W śledztwo angażuje się komisarz Anna Maria Mella, która próbuje rozwiązać zagadkę kryminalną i jednocześnie przetrwać ostatni miesiąc ciąży.

Co łączy Rebekę i Wiktora? Przede wszystkim Sanna – siostra zamordowanego i koleżanka Rebeki, choć trudno nazwać kobiety przyjaciółkami. Siostra Wiktora poprosi o pomoc młodą panią prawnik, mimo że Martinsson zajmuje się głównie prawem podatkowym, natychmiast przylatuje na  pomoc i uwikłana zostaje w niezłe tarapaty. Tyle w sprawie streszczenia książki.

Åsa Larsson w swej debiutanckiej powieści kryminalnej pokazuje, co ukształtowało główną bohaterkę Rebekę Martinsson. Kreśli też równoległy wątek komisarz Anny Marii. Zauważyć można pewne motywy, które powtórzą się i „W ofierze Molochowi”.

Można pokusić się o tezę, że śledztwo wcale nie jest w tej powieści najważniejsze. Dla mnie najciekawszy był obraz kobiet, który kreśli Larsson. Właśnie one są najsilniejszą częścią tej mroźnej społeczności. Mężczyźni owszem, starają się wyróżnić, dominować, ale prawdziwym charakterem wykazują się kobiety. Rebeka Martinsson wydaje się być stłamszona, ale mimo wszystko potrafi wykazać się hartem. Również Anna Maria Mella potrafi się piąć po drabinie i awansować dzięki swym zdolnościom oraz pracowiitości, a nie znajomościom, czy urodzie.

Pisarka posiada ciekawą umiejętność, ponieważ potrafi przyglądać się jak przez lupę małym społecznościom. Po pierwsze zauważa je. Po drugie potrafi świetnie prześwietlić i przeanalizować. Malutka Kiruna raczej nie miałaby szans, żeby dotrzeć do naszej świadomości, gdyby nie Åsa Larsson. A to nie wszystko. Autorka świetnie oddaje klimat jaki panuje na mroźnej północy, a na dodatek zachwyca się jego groźną urodą.

Książka pokazuje co może kryć się za murami pozornie normalnych domów. Dostrzega też problem fanatyzmu religijnego. Ci, którzy mają zbliżyć ludzi do Boga, są niemal na wskroś źli i nastawieni jedynie na zysk. O miłości bliźniego nie ma tu mowy. A ludzie, jak owieczki nie zastanwiają się, tylko poddają indoktrynacji, w tym przypadku religijnej – ponieważ tak jest wygodnie i nie trzeba myśleć.

„Burzę słoneczną” czyta się jednym tchem. Drażnią może odrobinę nienaturalne dialogi. Dla mnie największym smaczkiem tej powieści są dwie główne bohaterki. Lepiej poznajemy Rebekę, Anna Maria nie została tak dokładnie przedstawiona. No i ten mroźny klimat. On również pełni ważną rolę w powieści. Åsa Larsson świetnie opisuje północne pejzaże. Chwilami czułam się jak mieszkanka Laponii. Kiruna jet pociagająca i mroczna jednocześnie. Kusi jak zło. Larsson już w tym pierwszym tomie wykazuje się sporą wrażliwością społeczną. Ta tematyka jest dla mnie bardziej istotna niż wątek kryminalny.

Za książkę dziękuję Wydawnictwu Literackiemu.

1 komentarz do “Åsa Larsson – Burza słoneczna

  1. Ja czytałam dwie pierwsze części tej serii i trochę utknęłam, ale też zauważyłam, że autorka w równej mierze, co o intrydze kryminalnej, pisze o społeczeństwie

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *