Tego lata sięgnęliśmy po pierwszy tom z serii „Niemożliwi detektywi” autorstwa Patrycji Zarawskiej. Książka „Trefny nauczyciel” trafiła w gust młodszych domowników, więc jak tylko wydana została druga część pt. „Nadziana drożdżówka”, dzieciaki zaraz zwróciły na nią uwagę. Historie detektywistyczne, to nie tylko ulubiona rozrywka dorosłych. Dzieci również chętnie poznają takie opowieści. Tyle, że muszą być dostosowane do ich wieku, napisane odpowiednim językiem oraz posiadać żywą oraz intrygującą akcję.
Bohaterów książki „Nadziana drożdżówka” poznaliśmy dzięki pierwszej części. Blanka, Bernard i Bajorek nie zmienili się ani trochę po sukcesie pierwszego śledztwa. Teraz szukają sposobności, by znowu trafiło im się coś na miarę ich talentów detektywistycznych. Tyle, że w piątej klasie niewiele się dzieje. Humorów nie poprawia fakt, że w sklepiku szkolnym nie można kupić prawdziwej drożdżówki: takiej z kruszonką, pachnącą i odpowiednio słodką. Kiedy pewnego dnia dochodzi do pomyłki i do szkoły trafiają takie rarytasy, okazuje się, że w jednej drożdżówce jest pewna nietypowa niespodzianka.
Bernard podczas zajadania się drożdżówką niemal łamie ząb. Znajduje w środku coś twardego, małą monetę. Niemożliwi detektywi mają trudne zadanie do wykonania. Najpierw muszą oczyścić znalezisko, a potem sprawdzić, czy to coś wartościowego. Wreszcie przydają się warsztaty z chemii, na które uczęszcza Blanka. Bajorek i Bernard również nie próżnują. Muszą dowiedzieć się, skąd moneta trafiła do ich szkoły, ale pojawia się problem. Choć przyjaciele chronią posiadany przez siebie przedmiot, znajdują się tacy dorośli, którzy chętnie im go odbiorą.
Akcja historii napisanej przez Patrycję Zarawską osadzona jest w świecie bliskim dzieciom. Troje detektywów uczęszcza do szkoły podstawowej i zmagają się z typowymi dla nastolatków przeciwnościami losu. I choć wiele ich różni, to przyjaciele świetnie się uzupełniają. Gdyby nie pierwsze śledztwo, ich drogi nigdy by się nie zetknęły. Teraz te różnice nie zniknęły, ale Blanka, Bernard i Bajorek wiedzą już, że mogą na sobie polegać. Dzielą też zadania w taki sposób, że każde z dzieci zajmuje się tym, na czym najlepiej się zna.
Patrycja Zarawska skupiła się na tym, by książka nie była przeładowana słowami. Zastosowała prosty i przystępny język, który będzie zrozumiały nawet dla młodszych czytelników, dopiero rozpoczynających naukę w szkole. Akcja „Nadzianej drożdżówki” trzyma w napięciu i wcale nie jest przewidywalna. Widzimy i tym razem, że to dorośli stanowią zagrożenie, ale jak zawsze można liczyć na wsparcie np. ze strony policji. Nie zabraknie też zabawnych momentów, lecz najważniejsze jest śledztwo. Ono jest dla bohaterów głównym celem i przyjaciele z uporem dążą do rozwiązania sprawy. Dzieciaki wykorzystują nie tylko tradycyjne tropy, ale świadomie korzystają ze współczesnej technologii. Smartfon nie musi przecież służyć tylko do grania, co w książce jest mocno podkreślane. Bohaterowie są świadomi również tego, że nauka nie służy tylko do pozyskania dobrych ocen, a do wykorzystania w praktyce. Blance przyda się wiedza chemiczna, natomiast Bernard będzie miał okazję wykorzystać znajomość języka angielskiego. Całość wzbogacają i dopełniają czarno-białe ilustracje Tomasza Minkiewicza, znanego i cenionego grafika.