„Toksyczność” – Jarosław Czechowicz

Toksyczność, Jarosław CzechowiczAutora książki „Toksyczność” nie trzeba przedstawiać miłośnikom literatury pięknej. Tyle że Jarosław Czechowicz do tej pory znany był jako bloger zajmujący się niszową działalnością, czyli recenzowaniem książek. Strona internetowa „Krytycznym okiem” to takie lusterko w którym autor może się przejrzeć i sprawdzić, czy to co napisał, wnosi coś do literatury, czy lepiej dać sobie spokój. Już od kilkunastu lat, niezmiennie, można sprawdzać na blogu Jarosława Czechowicza, co nowego pojawia się na literackim rynku. 

„Toksyczność” jest debiutem prozatorskim autora „Krytycznego oka”. Do tej pory bloger opublikował dwie książki. Były to wywiady z polskimi pisarzami. Najnowsza książka Jarosława Czechowicza już za chwilę pojawi się w księgarniach. Premierę „Toksyczności” przewidziano na 24 kwietnia. Autor podkreśla, że powieść inspirowana jest faktami z jego życia.

Główną bohaterką i narratorką opowieści jest Janina. Ona prowadzi monolog wewnętrzny, który można właściwie nazwać spowiedzią. Poznajemy kobietę, która wychowała się w toksycznym domu. Najpierw jako dziecko doświadczyła wielu cierpień, ponieważ ojciec alkoholik nie tylko za dużo pił, ale stosował przemoc wobec bliskich. Dziewczynka miała oparcie w matce, ją kochała najbardziej na świecie. Równie mocnym uczuciem darzyła ojca, ale w tym przypadku chodziło o nienawiść. Kiedy matka umiera w tragicznych okolicznościach, niepełnoletnie bohaterkam musi sobie radzić sama. Janina za wszelką cenę chce się wyrwać z domu. Na pierwszy rzut oka mogłoby się wydawać, że rzeczywiście spełniły się jej marzenia. Znalazła pracę, męża, urodziła dziecko. W rzeczywistości tytułowa toksyna wciąż w niej tkwiła.

Janina pielęgnuje w sobie żal. Nie potrafi mierzyć się z codziennością. Nie radzi sobie zarówno jako matka i żona. Zamiast bliskości i miłości przepełnia ją emocjonalna pustka. Może to właśnie owa toksyczność, która utrudnia jej każde działanie. Codzienność staje się dla niej walką. Czymś, z czym można sobie poradzić, ale pod warunkiem, że otrzyma się wsparcie. Tylko, że kobieta nie ma nikogo, na kim mogłaby się oprzeć. Jedynym sprzymierzeńcem jest alkohol. On pozwala na to, że Janinie udaje się jakoś funkcjonować.

Niestety kobieta wkracza na tę samą ścieżkę, co jej ojciec. A przecież tak bardzo nienawidziła tego, co robił. Z czasem się okazuje, że nie jest w stanie kontrolować picia. Alkohol również jest tą toksyną, która niszczy zarówno Janinę, jak i jej najbliższych. Główna bohaterka wielokrotnie będzie próbowała podnieść się z upadku, jednak za każdym razem będzie się potykała. Nie zapanuje nad tym, co ją truje. Stopniowo pogrąża siebie, nie zauważa, jaki to ma wpływ jej dzieci. W powieści zobaczymy, czego zaznają dzięki matce.

Wszystko, co zostało opowiedziane w tej historii, mogłoby się przydarzyć komuś z nas. Należę dokładnie to tego samego pokolenia, w którym dorastał autor tej książki, więc pamiętam doskonale przyzwolenie społeczne na nadużywanie alkoholu w PRL-u. Dzisiaj ten problem wygląda nieco inaczej. Jarosław Czechowicz nie odkrywa zatem niczego nowego, ale oddając głos osobie, która uległa nałogowi, pozwala dostrzec coś więcej. Monolog Janiny jest trudny do zniesienia. Niekończące się usprawiedliwianie, a jednocześnie wywoływanie destrukcji w relacjach międzyludzkich. Picie w ciąży, zaniedbywanie dzieci, obrażanie i emocjonalny szantaż udaje się Janinie wytłumaczyć, a oprócz tego widzimy, że to coś czego nie można już cofnąć. Córka i syn zawsze będą nosili niezagojone rany.

Książka Jarosława Czechowicza jest wypowiedzią prostej kobiety. Bohaterka mówi w sposób adekwatny do jej wykształcenia. Trudno znieść ten rodzaj spowiedzi, który ma być raczej wybielaniem siebie. W rzeczywistości cały czas zastanawiamy się, jaki wpływ miała Janina na jej bliskich. Co czuły jej dzieci? Chciałoby się poznać ich perspektywę i na koniec książki otrzymamy to, na co cały czas czekaliśmy – ich wypowiedzi oraz przemyślenia. Czy przebaczą matce? Trudno przejść obojętnie obok tego, co pisze autor. Jej lektura boli – dosłownie. Jarosław Czechowicz pokazuje nam, jak wygląda życie dzieci alkoholików i jaki ma to wpływ na ich dorosłe życie. Trudno sobie wyobrazić z czym się muszą mierzyć. Tutaj to właśnie dostrzeżemy i zrozumiemy właśnie ich. To jak trudno im walczyć z toksycznością. Poruszająca lektura

  1. Słyszałem o tym, że Jarosław Czechowicz napisał książkę i przyznaję, że od momentu ukazania się tej informacji byłem ciekaw, o czym powieść będzie traktowała. Wybór tematyki ciekawy, chociaż zdradzę, że nie jest dla mnie szczególnym zaskoczeniem, jeśli weźmie się pod uwagę lektury wybierane i lubiane przez autora. Zapoznając się z zarysem fabuły od razu przychodzą mi do głowy tytuły z W.A.B.-owskiej „Serii z miotłą”. Axelsson, Hirvonen, Matute, Mazzucco – o dziełach tych pań nie raz i nie dwa czytałem właśnie na blogu „Krytycznym okiem”. Teraz nie zostaje mi nic innego tylko przekonać się osobiście, jak z tematem nieprzepracowanych traum poradził sobie Jarek Czechowicz.

  2. Alkoholizm to można rzec dzisiaj problem narodowy. W PRL-U , akurat więcej życia w nim przebyłam, wyglądało to jednak inaczej. Przede wszystkim młodzież nie dysponowała takimi środkami finansowymi jak dzisiaj.
    Dzisiaj pije się głównie drinki co jest bardziej zdradliwe niż czysty alkohol, bo mniej się to kontroluje, piwo litrami ….i wszędzie jest reklama mówiąca o tym jaka to dobra zabawa. I co jeszcze istotniejsze ….piją kobiety. To nie znaczy, że w ubiegłym wieku nie piły, ale dzisiaj piją więcej i coraz więcej ich wpada w alkoholizm. A powody są tego różne. A chyba jednak przede wszystkim natury psychicznej. I jeszcze tzw. clubbing, który zaczyna się w piątek a kończy w niedzielę, to zguba totalna…
    Dzisiaj na picie jest moda a kończy się to coraz częściej dramatem w postaci alkoholizmu, z którego niewielu wychodzi.

    Czuję jaka to trudna książka….tym bardziej, że jakby wynika z opinii, że Autor sam się z czymś mierzy….Zastanawiam się czy dałabym rade przeczytać.
    Akurat skończyłam o środowisku zakładów psychiatrycznych co mnie lekko zdołowało.
    Nie są to tematy, o których czyta się łatwo czyta.

    • Bardzo trudna książka, szczególnie gdy narrację prowadzi kobieta, alkoholiczka, która nie dostrzega jak bardzo rani swoje dzieci, a zwłaszcza syna. Emocji nie zabraknie – co jakiś czas trzeba odłożyć tę historię, by udało się znieść taką dawkę tytułowej toksyczności.

  3. Ciekawa recenzja interesującej książki.
    Proszę tylko poprawić interpunkcję „Tyle, że Jarosław Czechowicz […]” – przecinek przed „że” jest zbędny.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *