Czy masz niekiedy wrażenie, że już po przebudzeniu brakuje Ci sił na resztę dnia? Jak wykrzesać z siebie energię, skoro nigdzie jej nie ma? Nie mówię oczywiście o stanach depresyjnych, ale o pozytywnym bądź negatywnym nastawieniu do rzeczywistości. Nieraz przecież słyszymy, że to co planujemy, albo chcemy zrobić, się nie uda, a potem sami sobie to wmawiamy. Jak zmienić taką postawę? Może warto inspirować się ludźmi, którzy potrafią emanować pozytywną energią i nią zarażają? Taką osobą z pewnością jest Andrzej Szwan. znany jako Lulla La Polaca, czyli najstarsza polska drag queen. Dzięki książce „Lulla La Polaca. Żyć to ja potrafię!” dowiemy się nieco więcej na temat tej jakże barwnej postaci.
Książka jest zapisem rozmów, jakie prowadził Wiktor Krajewski z tytułowym bohaterem, czyli Andrzejem Szwanem. Trudno sobie wyobrazić Lullę, jako malutkiego chłopca, który wraz z bliskimi próbuje przetrwać drugą wojnę światową oraz powstanie warszawskie. Osobę, która przez zawirowania wojenne została wychowana nie przez rodziców, ale przez siostrę ojca i jej męża. To oni otoczyli dziecko miłością i stali się jego rodzicami. Ci biologiczni przeżyli wojnę, ale nigdy już nie zajęli się wychowaniem rodzonego dziecka.
Młody Andrzej Szwan czuł miłość i akceptację ojca i matki. Lata powojenne nie sprzyjały ludziom pragnącym wolności i swobody. Właśnie w takich najmroczniejszych czasach dorastał chłopak, który chciał zostać aktorem. Nie udało mu się jednak dostać do szkoły aktorskiej. Mimo to sztuka teatralna i filmowa była bliska jego sercu, a Andrzej nigdy nie porzucił nadziei zastania artystą, który postawi kiedyś stopy na deskach teatru. Miało się to zrealizować dopiero w siódmej dekadzie jego życia.
Bohater książki opowiada nam o tym, kim był, zanim został Lullą. Widzimy, jak zmieniała się Polska zarówno ustrojowo, jak i w podejściu do wolności oraz do osób ze środowiska LGBTQ+. Lulla La Polaca staje się w tym momencie orędowniczką na rzecz równości i tolerancji. Pokazuje, że ludzie tacy jak ona posiadają pewien dar: potrafią ubarwić naszą szarą zwykłą rzeczywistość tak, że staje się kolorowa i bardziej atrakcyjna. Nikt nie chce się bać drugiego człowieka i takiego świata pragnie Lulla. Chce wolności i życia bez strachu. Pragnie czuć się swobodnie w każdym miejscu.
Zanim Lulla wkroczyła na scenę jako drag queen lubiła zakładać damskie ubrania. Opowiada nam o tym, jak w latach PRL-u wyglądało środowisko gejowskie. Poznajemy ich miejsca spotkań i to, jak byli traktowani. Odkrywamy od podstaw polską scenie dragu. Dowiadujemy się, jak Lulla na nią trafiła i komu zawdzięcza ten późny debiut.
Bohater książki Wiktora Krajewskiego emanuje niezwykłą energią widoczną nawet w słowie pisanym. Choć wydawać by się mogło, że drag polega na udawaniu, to okazuje się, że mamy do czynienia z człowiekiem niezwykle szczerym i autentycznym. Takim, który potrafi wypowiadać się bez tabu. Po osobie, która ma 86 lat, moglibyśmy się spodziewać narzekania, albo opowieści o tym, jak teraz jest źle. Tymczasem otrzymujemy barwną gawędę o kolorowym ptaku, który najbardziej kocha swobodę i wolność, a także zaraża nas swoją pozytywną postawą życiową. Nie tylko potrafi żyć, jak wskazuje podtytuł, ale podpowiada, że warto marzyć i podążać za marzeniami. Z książki wyłania się obraz odważnej osoby, która cały czas uzmysławia nam, jak istotna jest akceptacja i zrozumienie drugiego człowieka.