Mi czy mnie? Tak się niekiedy zastanawiamy, jakim zaimkiem prawidłowo zacząć zdanie? Każdy polonista Wam powie, że powinno być „mnie”, ale oczywiście Rafał Kosik doskonale o tym wie. W popularnym cyklu „Amelia i Kuba” poznajemy Mi, która jest młodszą siostrą głównego bohatera. Zatem „Mi się podoba. Cyberbaba i hopchatka” wysuwa na pierwszy plan moją ulubioną postać. Tak, przyznam się bez bicia, uwielbiam cykl dla dzieci od lat siedmiu, a teraz mam nowy, właśnie z Mi w głównej roli. Cieszę się, jakbym sama znowu była pierwszoklasistką.
Główna bohaterka jest niezwykle rezolutną sześciolatką. Razem z dziesięcioletnim Albertem z zespołem Aspergera oraz jedenastoletnimi Amelią i Kubą ruszają na weekendowy biwak. Nadchodzi bowiem „ciotkokalipsa”, czyli odwiedziny nielubianej krewnej. By się z tego wymigać dzieciaki namawiają rodziców na samodzielny wyjazd. Kontakt z przyrodą, przebywanie na świeżym powietrzu są argumentami nie do odrzucenia. Po cichutku dzieciaki raczej spodziewają się, że będą mogły do woli korzystać z doskonałego leśnego przesyłu danych. Tymczasem na miejscu czeka je wielka niespodzianka.
Okazuje się, że czwórka trafiła do niezwykle surowo prowadzonego obozu. Nawet Albert, ekspert od zasad, jest bezradny. Dzieciaki czeka szkoła przetrwania, bez możliwości korzystania z telefonów czy tabletów. Liczy się tylko posłuszeństwo i samodzielnie wykonana praca. Dzieciaki szybko zdają sobie sprawę, że przed nimi trudny weekend.
To jednak nie wszystko. W lesie pojawiają się dziwne ślady, wielkie, jakby przez okolicę przechodził dinozaur na kurzych stopach. Każdy, kto zna opowieść o Babie Jadze, szybko skojarzy, co mogło zostawić taki ślad, ale czy baśniowa chatka potrafiła się poruszać? Dzieciaki, choć już mają kłopoty, przez swą ciekawość wpadną w jeszcze większe tarapaty. Zostaną uwięzione przez niezwykle nowoczesną Babę Jagę. Cybernetyczną.
Odkryją, że granie w gry video wcale nie jest takie przyjemne, jeśli jest się do tego zmuszanym bez przerwy. Zamiast baśniowych pierniczków współczesne Baby Jagi mają inne sposoby na kuszenie dzieci. Nowoczesny sprzęt do gier mógłby dawać wiele przyjemności, ale dzieciaki mają korzystać z niego bez przerwy, bez możliwości ukończenia etapu, powtarzając działania tak, jak Syzyf ze swoim głazem wtaczanym na górę. Nie ma z tej pracy żadnej satysfakcji.
Cyberbaba nie wie jednak, na kogo trafiła. Porwała zgrany zespół, który spróbuje ją przechytrzyć. Podczas lektury książki zobaczymy, jak dzieciaki poradzą sobie z problemem. Czeka ich wiele przygód. Emocji nie zabraknie. Dużo się dzieje i choć akcja rozgrywa się w kilka dni w ekspresowym tempie, paczkę spotka wiele komplikacji ze strony dziwnych ludzi i cyberbaby. Dzisiaj niebezpieczeństwa mogą czaić się w świecie realnym i wirtualnym. W obu trzeba mieć oczy szeroko otwarte.
Rafał Kosik uwspółcześnił słowiańską wiedźmę i ubrał ją w nowoczesne szaty. Sens baśniowej opowieści o Jasiu i Małgosi jest jednak podobny: dobro zwycięża. Oczywiście w „Cyberbabie i hopchatce” chodzi też o dobrą zabawę. Sytuacje przedstawione w książce wciągają ze względu na żywą akcję, ale nie brakuje tu humorystycznych scen i zabawnych dialogów. Mi niezmiennie przejęzycza się, tworzy nowe słowa, które mają szansę wejść do języka na stałe (patrz: „ciotkokalipsa”). Fantastyczna opowieść dostosowana została do możliwości młodych odbiorców zarówno pod względem języka, jak i powiększonej czcionki. Dziecięcej wyobraźni pomogą ilustracje Kasi Kołodziej. Ponadto Rafał Kosik napisał tę historię tak, by rodzice czytający swoim pociechom również świetnie się bawili. To wielka zaleta książki. „Mi się podoba. Cyberbaba i hopchatka” moim zdaniem powinna trafić pod choinkę do dzieci od 6 do 11 roku życia. Czytanie tej opowieści z pewnością będzie przyjemnie i mądrze spędzonym czasem. Mnie się spodobało!