Rafała Kosika nie trzeba przedstawiać zarówno starszym, jak i młodszym pokoleniom czytelników. Jeśli ktoś jednak jeszcze nie trafił na tego pisarza, niezależnie od tego w jakim będzie wieku, znajdzie dla siebie książkę tego autora. Mnie przyciągają również te tytuły, które są dla młodszych odbiorców. Doskonałym tego przykładem jest seria pt. „Mi się podoba” o tytułowej Mi, sześcioletniej i najmłodszej bohaterce z paczki przyjaciół pojawiającej się również w cyklu „Amelia i Kuba”. Tym razem pojawi się element grozy, na co wskazuje tytuł „Wampir z Ciemnego Lasu”.
Pora wakacji oznacza wyjazdy, w tym te tradycyjne do dziadków. Mi cieszy się z tego, że pojedzie z Amelią, Kubą i Albertem do Bladowic. Babcia i dziadek mieszkający na wsi to okazja na poznanie wiejskich zwierząt. Mi powzięła postanowienie sierpniowe, że napisze książkę o zwierzętach gospodarczych (tak je nazywa). Po przybyciu na miejsce okaże się, że wcale nie będzie tak łatwo, jak się wydawało Mi. Babcia i dziadek nie mają ani świni, ani krowy, ani konia. Jak zatem napisać książkę na temat zwierząt wiejskich?
Pozostałe dzieciaki również mają plany na ten wakacyjny pobyt u dziadków. Amelia przywiozła polaroid, by robić zdjęcia artystyczne, Kuba natomiast przemycił konsolę z nadzieją, że dziadkowie pozwolą im grać do woli. Na wsi jest inaczej, niż w mieście, a stereotypowe myślenie nie sprawdza się żadną stronę. Dzięki opowieści dziadka okaże się na dodatek, że Bladowice posiadają mroczną legendę. W tej wiosce dwieście lat temu miał mieszkać pewien wampir, który pewnego razu ulotnił się jako nietoperz do Czarnego Lasu i zapadł w głęboki sen.
Dzieciaki postanawiają zrobić żart z tej opowieści. Umieszczają w internecie wiadomość o wampirze w Bladowicach. Nie wiedzą, że swoim fake newsem wywołają panikę. Wiele osób uwierzy w tę informację, ruszy lawina podobnych zgłoszeń, więc narastać będzie strach. Choć to główni bohaterowie stoją za początkiem tej nieprawdziwej informacji, sami w końcu ulegną temu fake newsowi. Nawet Albert, chłopak w spektrum, który wszystko racjonalizuje i zawsze szuka w swoim tablecie dowodów na to, co prawdziwe, a co zmyślone, w pewnym momencie będzie szukał „sposobów na wampira”.
Akcja w książce „Wampir z Ciemnego Lasu” z pewnością usatysfakcjonuje najbardziej wybrednych sześcio- czy dziewięciolatków, choć i nieco starsze dzieciaki będą się świetnie bawiły. Sporo tu się dzieje, przygoda goni przygodę. Z sielankowej scenerii w ciągu dnia, robi się sceneria grozy w ciągu nocy, bo właśnie wtedy mogą grasować wampiry. Do tego bohaterowie znajdą sporo powodów, by się bać, nawet jeśli niekoniecznie są to prawdziwe przypuszczenia: a to ktoś nie odbił się na zdjęciu, jak prawdziwy wampir, a to ścigać ich będzie traktor bez kierowcy. Co tu się nie dzieje? 
Oczywiście dziecko czytające książkę częściej się będzie śmiało z tych przygód, niż czuło grozę. Rafał Kosik pokazuje, jak łatwo nakręcić nieprawdziwą aferę i samemu jej ulec. Nikt nie jest odporny na fake newsy, ale kiedy się im przyjrzymy i poszukamy racjonalnej odpowiedzi, okaże się, że nie maja one nic wspólnego z prawdą. Czytelnik dojdzie też do wniosku, że nieprawdziwe informacje są bardziej groźne niż wampiry. Te ostatnie to przecież tylko gatunek nietoperza na dodatek żyjący w Ameryce Środkowej i Południowej.
W książce „Wampir z Ciemnego Lasu” widzimy, że przygoda jest na wyciągnięcie ręki, więc może to motywować do własnych podwórkowych eskapad. Ważne jest również to, jak oswajać lęki i radzić sobie z nimi za pomocą racjonalnego myślenia. Pojawi się dreszczyk grozy, ale oczywiście Rafał Kosik potrafi to przełamać humorem. Nastrój pogłębiają ilustracje, a nawet kolory kartek. Uwielbiam to, w jaki sposób dzieciaki zastanawiają się nad językiem wypowiedzi, a szczególnie wpadki Mi. Wprawdzie jej przejęzyczenia wchodzą na coraz wyższy poziom, więc niejeden (nawet dorosły) będzie mógł się czegoś nauczyć. Warto dodać, że w książce nie znajdziemy dydaktyzmu w formie pouczeń. Bohaterowie popełniają błędy, ale też sami się na nich uczą. Swoim zachowaniem pokazują nam, jak ważna jest dla nich przyjaźń i wzajemna akceptacja. Mnie zachwyciło, więc ciekawa jestem, czy młodsi czytelnicy podzielą moje zdanie?
PS Za ciekawe i pełne humoru ilustracje w tej publikacji odpowiada Kasia Kołodziej.