„Mi się podoba. Misja Księżyc” – Rafał Kosik

Misja Księżyc, Rafał KosikKsiążki Rafała Kosika już od wielu lat cieszą czytelników w każdym przedziale wiekowym. Cenię twórczość pisarza dla dorosłych, ale chętnie też sięgam po powieści dla młodszych odbiorców. Wielki sukces odniosła seria „Felix, Net i Nika” przeznaczona dla nastolatków. Potem autor zaczął pisać cykl „Amelia i Kuba”. Jedną z jego drugoplanowych bohaterek jest Mi. Następnie ta sześciolatka została tytułową postacią cyklu „Mi się podoba”, w którym występują również Amelia, Kuba, czy Alfred, chłopiec w spektrum autyzmu.

W najnowszej, czwartej części serii zatytułowanej „Misja Księżyc”, bohaterowie udają się na wycieczkę szkolną. Zarówno Mi, jak i Amelia, Kuba oraz Albert. Choć dzieci są w różnym wieku, wyprawa do Instytutu Badań Nadzwyczajnych jest dla chętnych. Nazwa obiecująca, nieprawdaż? Sugeruje, że można oczekiwać czegoś niebywałego. Dla Mi oznacza to szansę na rollercoaster. Dla Alberta interesujące są zasady obowiązujące w tym miejscu. Określenie, że nie ma niczego dotykać, przyjmuje dosłownie i dopytuje, czy może np. złapać za klamkę, by otworzyć drzwi.Misja Księżyc, Rafał Kosik

Przygoda zaczyna się już podczas wejścia do Instytutu, gdyż na dzieci czeka nietypowe powitanie: najpierw sprawdza ich metalowa kula, potem prowadzi latacz-błyskacz, by na końcu ich przewodnikiem został Konpopoz. Jednak na niektórych te niezwykłe urządzenia mechaniczne i roboty nie robą żadnego wrażenia. Nosy zawieszone nad smartfonami nie zauważają zbyt wiele z tego, co się dzieje wokoło. Dopiero, gdy robot-przewodnik ustawia dzieciom specjalną aplikację z grą, jest w stanie zwrócić ich uwagę na kwestie związane z Instytutem i edukacją.

Jak jednak trafić na Księżyc? Co się stanie gdy różnego typu prototypy trafią na dziecięce rozumienie świata? Tytuł sugeruje, że bohaterów czeka misja związana z Księżycem. Co dzieciaki zastaną na Srebrnym Globie? Jak się łatwo domyślić, przed nimi sporo przygód. Księżycowe misje nie są dla każdego, jednak całą czwórka się uzupełnia, np. naukowe podejście Alberta do wydarzeń pozwoli na oddzielenie możliwego od nieprawdopodobnego. Misja Księżyc, Rafał Kosik

Za sprawą opowieści czytelnicy dostrzegają, jak trudno oderwać się od scrollowania. Nawet na szkolnej wycieczce, czyli na czymś co jest z założenia atrakcyjne, niektóre dzieciaki zachowują się jak zombie. Zapatrzone w telefon, niczego nie dostrzegają. „Misja Kosmos” pozwala jednak młodym czytelnikom na oderwanie się od tego typu „odciągaczy”. Atrakcyjna i wciągająca powieść z pewnością jednak nie wygra z osobami, które bez kontroli rodziców nie potrafią odłączyć się urządzeń elektronicznych. Dzięki tej książce można porozmawiać z młodymi ludźmi, jak działa ludzki mózg: o dopaminie uruchamiającej ośrodek nagrody, gdy tylko odblokujemy ekran i zaczniemy sprawdzać powiadomienia. Stamtąd łatwo wpaść w bezmyślne scrollowanie.

Rafał Kosik w „Misji Księżyc” nie tylko porusza problem tego, że rzeczywistość wirtualna jest bardziej atrakcyjna, niż czytanie książek. Bohaterowie mają przecież misję do wypełnienia. Oznacza to, że autor przemycił w opowieści sporo ciekawostek o Księżycu. Tylko jak to pogodzić z Lunarianami i Selenitami, czyli legendarnymi mieszkańcami Niebieskiego Globu z tym, co naukowe? Bohaterowie będą musieli użyć sprytu, a także wykazać się odwagą, by rozwiązać czekające na nich zagadki. Wartka akcja nie pozwoli nikomu się nudzić w trakcie misji. Myślę, że tę historię można czytać z sześciolatkami, gdyż łatwo mogą się utożsamiać z energiczną i zadziorną Mi. Starsi odbiorcy, koło 9-10 roku życia odnajdą się również w tej historii za sprawą takich bohaterów, jak Amelia, Kuba i Alfred.Misja Księżyc, Rafał Kosik

Kiedy sięgam po cykl „Mi się podoba” spodziewam się przede wszystkim sporej dawki humoru słownego. Sześciolatka poszerza swoje słownictwo nieustannie, a przy okazji tworzy różne śmieszne przejęzyczenia. Rozrywka to jednak nie wszystko, co otrzymujemy w powieści. Jak już wspomniałam w „Misji Księżyc” nie brakuje wartkiej akcji, którą uzupełniają żywe i zabawne dialogi, a do tego autor opowiada o relacjach rówieśniczych, uwzględniając przy tym osoby neuroróżnorodne. Czwarta część „Mi się podoba” bawi i uczy, ale też pokazuje, że książki mogą być interesujące oraz pięknie wydane. Gruba oprawa, duże litery oraz świetne ilustracje Kasi Kołodziej sprawiają, że książka jest również miła dla oka.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *