Rozpoczął się nowy rok… Nie chiński, ale przedszkolno-szkolny. Zamiast lektur o tematyce powojennej, dziś coś lżejszego i dla zdecydowanie młodszych odbiorców słowa pisanego.
Jest sobie myszka – Tupcio Chrupcio, która popada w tarapaty, głównie przez swoją zatwardziałą upartość. Spać nie pójdzie, do przedszkola też się nie pokwapi, no i jeszcze od czasu do czasu będzie kłamać.
W tym momencie wkracza mama krnąbrnego malucha. Ona mu wszystko wytłumaczy, przekona i naprowadzi na dobrą drogę. Marzenie każdego dziecka – mieć tak mądrego rodzica. Podobnie matki, też chciałyby nigdy nie popełniać błędów oraz mówić same wartościowe rzeczy. Cała seria to podobne, bardzo słodkie historie, koniecznie zakończone morałem. A Tupcio Chrupcio? Powoli schodzi na dobrą drogę.
Wprawdzie opowieści o małej myszce są bardzo proste, a lukier aż z nich wypływa, jednak dzieciaki wręcz się domagają co wieczór jakiejś przygody małej myszki. Podoba im się to, że Chrupcio jest bohaterem podobnym do nich samych, który nie chce iść do przedszkola, nie może zasnąć, boi się ciemności. Najważniejsze jest dla dzieci, że historie kończą się dobrze, są proste, natomiast myszka uczy się dobrze postępować – jest to korzystne zwłaszcza dla rodziców Tupcia i nas.
Swoją drogą co jakiś czas nasze pociechy nazywają spotykane po drodze różnego rodzaju robaczki, mróweczki, itp na wzór tej myszki – np. Trupcio…
Książeczki wydano w grubej okładce. Na każdej stronie są kolorowe ilustracje z życia myszki, nawiązujące do wydarzeń. Maluchy w wieku od 2 do 4 lat lubią jeszcze mieć ilustracje, na których widać to, co czytają im rodzice. Książek w serii jest sporo – można wybrać temat, który akurat jest istotny w życiu dziecka: np. pierwsza wizyta w przedszkolu, mycie zębów, pojawienie się rodzeństwa.