Mroczny „Święty Psychol” – Johan Theorin

Święty psycholWszystko przez Bookfę… Zachęcona jej entuzjastycznymi recenzjami dotyczącymi książek Theorina, postanowiłam wziąć udział w konkursie przez nią organizowanym. Nagroda była nie byle jaka. Książka z autografem, od samego Theorina. Prosto ze Szwecji. I choć nigdy nie trafiłam szóstki w totka, udało mi się wygrać „Świętego Psychola”.

Siadając do powieści, miałam już za sobą lekturę wielu recenzji, które jednym głosem polecały tę książkę. Podobnie było ze zdaniem dziennikarzy. Wszystkie przesłuchane audycje radiowe były jednogłośnie na tak i zachęcały do czytania. A jaka jest moja opinia na jej temat? Otóż, uważam, że „Święty Psychol” wart jest poświęcenia mu nocy. Bo jeśli zaczniecie czytać, trudno się będzie oderwać od tej książki. Teraz wiem, że będę rozglądać się za powieściami Theorina z kwartetu olandzkiego. Wcześniej miałam mieszane uczucia, bo oglądając okładki książek tego autora, spodziewałam się czegoś zupełnie innego. Trudno mi było uwierzyć w pozytywne komentarze czytelników. Na szczęście „Święty Psychol” został wydany w zupełnie innej estetyce – bardziej mi odpowiadającej.

Historia początkowo niepozorna, zaczyna się w Szpitalu Świętej Patrycji. Tam trafia Jan Hauger. Ale zaraz, zaraz – żeby nie było niedomówień – nie jako pacjent, a nauczyciel w przedszkolu. Palcówka Polana nie jest typowym przedszkolem. Znajdują się tam dzieci, których bliscy są pacjentami szpitala. Kilkoro z nich nawet nocuje w Polanie. Maluchy spotykają się z rodzicami, a jednym z zadań nauczyciela, jest doprowadzanie dzieci na spotkania w szpitalu.

Klinika Świętej Patrycji nazywana jest potocznie przez wszystkich Świętym Psycholem. Określenie nie podoba się kierującym tą placówką. Ordynator zatrudniający Jana, zaleca używanie poprawnych nazw, również w odniesieniu do pacjentów – nie ma ludzi chorych, czy zdrowych, lecz funkcjonujący dobrze i z dysfunkcjami. Również jeśli chodzi o dzieci, nie wolno pytać je o przeszłość, czy o spotkania z rodzicami.

Święty Psychol autograf

Akcja powieści nie toczy się jakoś niezwykle wartko. Autor stopniowo odkrywa przed czytającym karty. Rodzi się mnóstwo pytań, ponieważ Jan Haugar nieprzypadkowo znalazł się w placówce sąsiadującej ze Świętym Psycholem. Jakie tajemnice ukrywa przed nami? Kim jest główny bohater? Jaki ma cel? Niczego nie można zdradzić, by nie psuć radości z czytania. Jako, że powieść nie jest kryminałem, nie będzie śledztw, czy komisarza policji. Książkę natomiast można nazwać thrillerem psychologicznym. Dlatego podczas czytania, gdzieś pomiędzy wersami, ogarniać nas będzie paraliżujący lęk i strach.

„Święty Psychol”  jest opowieścią o ludzkiej duszy. Zranionej, okaleczonej i kruchej. Do czego jest zdolny taki pokiereszowany przez los człowiek? Ile potrafi znieść? Większość wydarzeń musimy poskładać sobie z puzzli, które powoli układają się w pewną całość. A wtedy, kiedy będzie nam się wydawało, że wszystko już wiemy i rozumiemy, zostaniemy całkowicie i dobitnie zaskoczeni. Finał powieści daje wiele do myślenia. Na tym polega wartość tej książki – jej treść i zakończenie, będzie nam towarzyszyło jeszcze długo po przeczytaniu ostatniej karty powieści. Świetnie budowane napięcie oraz odkrywanie zagadek po kawałeczku jest olbrzymim atutem „Świętego Psychola”. Zostałam skutecznie zarażona wirusem Theorina, sprowadzonym na mnie przez Bookfę – za co serdecznie dziękuję 🙂

  1. Też muszę w końcu przeczytać coś Theorina, po każdej recenzji, czy poleceniu jestem przekonana, że książka mi się spodoba na pewno, a jednak szybko zapominam o poszukiwaniach. Czas to zmienić! 🙂

  2. Po pierwsze, gratuluję wygranej – dla mnie to zawsze rzecz niezwykła a przez to ogromnie przyjemna wygrać książkę w jakimś konkursie 🙂 Wracając natomiast do recenzowanej pozycji, to kilka razy widziałem już okładkę tej lektury i za każdym razem bardzo mnie ona intrygowała. Sam tytuł kojarzył mi się z rzekomym zbrodniarzem, wokół morderstw którego miałaby się kręcić akcja – tymczasem okazuje się, że nazwa książki nawiązuje do zupełnie czegoś innego – na podstawie Twojej recenzji – o bardziej interesującego 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *