„Ciemna strona. Szwedzcy mistrzowie kryminału. Zbrodnia, tajemnica, suspens”, wybrał John-Henri Holmberg

Ciemna stronaJohn-Henri Holmberg wpadł na świetny pomysł, by zebrać i opracować antologię mistrzów kryminału. A wiadomo, że nie gdzie indziej tylko właśnie w Szwecji ten gatunek literacki ma się najlepiej. Dlatego „Ciemna strona…” dla jednych może być próbką tego z czego słyną szwedzcy pisarze, dla innych będzie to wisienka na torcie, by po raz pierwszy sięgnąć po nieznane dotąd w Polsce opowiadania mistrzów tego gatunku i zapewnić sobie kilka godzin rozrywki.

Wystarczy podać kilka danych, by wiedzieć z czym mamy do czynienia – 17 opowiadań, napisanych przez 20 autorów, a przetłumaczonych przez cztery osoby. Całość zebrał znawca literatury szwedzkiej: John-Henri Holmberg. Aż trudno uwierzyć, że ten kraj, który liczy sobie mniej niż dziesięć milionów mieszkańców, mógł wydać aż tylu świetnych twórców kryminałów.

Nie sposób oczywiście opisać choćby pobieżnie fabuły tych krótkich form prozatorskich. W antologii otrzymamy szerokie spektrum tematów. Łączy je jedno – ich autorami są szwedzcy pisarze. Niekiedy nawet nie do końca nazwałabym te opowiadania kryminałami. Niektóre mają bowiem w sobie sporo z thrillera, a opowieść Stiega Larssona zaliczyć można do gatunku science-fiction. Holmberg wybrał opowiadania, w których nie zabraknie, jak podano w tytule: „zbrodni, tajemnicy, suspensu”.

Dla kogoś kto zaczytuje się w szwedzkich mistrzach kryminału, największą przyjemnością może być poszukiwanie znanych mu motywów z poznanych wcześniej tekstów. Opowiadanie ?sy Larsson musiało przecież być osadzone w Kirunie, ale przeniosło nas do czasów sprzed wieku, dając nam szwedzki odpowiednik Dzikiego Zachodu. Poznałam też wcześniej Johana Theorina, który najczęściej wybiera Olandię jako miejsce akcji swoich powieści. Nie inaczej jest w opowiadaniu „Zemsta dziewicy”.

Jak widać autor antologii starał się oddać klimat szwedzkich kryminałów, jak i zaprezentować czytelnikom coś nowego. Najbardziej zaskakuje historia napisana przez Stiega Larssona, ze względu na formę. Inne opowiadania, choć różnią się stylem i tematyką, pokazują za co cenieni są szwedzcy pisarze. Muszę się też posłużyć słowem – moda, które dla literatury nie jest może zbyt fortunne. Jednak, gdyby nie sukces „Millennium” Larssona, pisarze z tego kraju nie byliby tak często wydawani na świecie. Dzięki popularności tego twórcy, szwedzkie powieści kryminalne, zaczęły  docierać do szerszej rzeszy odbiorców. Przecież Stieg Larsson nie był ani pierwszy, ani jedyny, za to jego książki nie skupiały się jedynie na wątkach kryminalnych, a pokazywały szerszy obraz społeczeństwa oraz jego problemy.

W antologii uwzględniono wiele tematów od tradycyjnych, takich jak policyjne śledztwa, po historie zaangażowane społecznie, czy dostarczające zwykłej, aczkolwiek wielce potrzebnej rozrywki. Akcja opowiadań rozgrywa się w teraźniejszości, ale też przeszłości i przyszłości.

John-Henri Holmberg nie zostawia czytelnika bez wskazówek. W posłowiu wyjaśnia skąd się wziął sukces szwedzkich kryminałów, kreśli noty biograficzne autorów opowiadań. Daje też odbiorcom pewne wskazówki, wyjaśniając na czym polega istota wybranego przezeń tekstu. Całość z pewnością pozwoli czytelnikowi znaleźć coś dla siebie. „Ciemna strona” może być drogowskazem dla późniejszych lektur. Oczywiście nie uwzględniono wszystkich mistrzów tego gatunku. Nie trzeba się obawiać powtórzeń, bo autor wyboru postarał się o to, by teksty były zróżnicowane, ale na wysokim poziomie. Warto przyjrzeć się tej książce, żeby zobaczyć nie tylko kryminalną Szwecję, ale też jak za pomocą prozy pisarze angażują się w dyskusję o współczesnych problemach społecznych dręczących ten kraj.

Dziękuję Wydawnictwu Literackiemu za udostępnienie egzemplarza do recenzji.

Mroczny „Święty Psychol” – Johan Theorin

Święty psycholWszystko przez Bookfę… Zachęcona jej entuzjastycznymi recenzjami dotyczącymi książek Theorina, postanowiłam wziąć udział w konkursie przez nią organizowanym. Nagroda była nie byle jaka. Książka z autografem, od samego Theorina. Prosto ze Szwecji. I choć nigdy nie trafiłam szóstki w totka, udało mi się wygrać „Świętego Psychola”.

Siadając do powieści, miałam już za sobą lekturę wielu recenzji, które jednym głosem polecały tę książkę. Podobnie było ze zdaniem dziennikarzy. Wszystkie przesłuchane audycje radiowe były jednogłośnie na tak i zachęcały do czytania. A jaka jest moja opinia na jej temat? Otóż, uważam, że „Święty Psychol” wart jest poświęcenia mu nocy. Bo jeśli zaczniecie czytać, trudno się będzie oderwać od tej książki. Teraz wiem, że będę rozglądać się za powieściami Theorina z kwartetu olandzkiego. Wcześniej miałam mieszane uczucia, bo oglądając okładki książek tego autora, spodziewałam się czegoś zupełnie innego. Trudno mi było uwierzyć w pozytywne komentarze czytelników. Na szczęście „Święty Psychol” został wydany w zupełnie innej estetyce – bardziej mi odpowiadającej.

Historia początkowo niepozorna, zaczyna się w Szpitalu Świętej Patrycji. Tam trafia Jan Hauger. Ale zaraz, zaraz – żeby nie było niedomówień – nie jako pacjent, a nauczyciel w przedszkolu. Palcówka Polana nie jest typowym przedszkolem. Znajdują się tam dzieci, których bliscy są pacjentami szpitala. Kilkoro z nich nawet nocuje w Polanie. Maluchy spotykają się z rodzicami, a jednym z zadań nauczyciela, jest doprowadzanie dzieci na spotkania w szpitalu.

Klinika Świętej Patrycji nazywana jest potocznie przez wszystkich Świętym Psycholem. Określenie nie podoba się kierującym tą placówką. Ordynator zatrudniający Jana, zaleca używanie poprawnych nazw, również w odniesieniu do pacjentów – nie ma ludzi chorych, czy zdrowych, lecz funkcjonujący dobrze i z dysfunkcjami. Również jeśli chodzi o dzieci, nie wolno pytać je o przeszłość, czy o spotkania z rodzicami.

Święty Psychol autograf

Akcja powieści nie toczy się jakoś niezwykle wartko. Autor stopniowo odkrywa przed czytającym karty. Rodzi się mnóstwo pytań, ponieważ Jan Haugar nieprzypadkowo znalazł się w placówce sąsiadującej ze Świętym Psycholem. Jakie tajemnice ukrywa przed nami? Kim jest główny bohater? Jaki ma cel? Niczego nie można zdradzić, by nie psuć radości z czytania. Jako, że powieść nie jest kryminałem, nie będzie śledztw, czy komisarza policji. Książkę natomiast można nazwać thrillerem psychologicznym. Dlatego podczas czytania, gdzieś pomiędzy wersami, ogarniać nas będzie paraliżujący lęk i strach.

„Święty Psychol”  jest opowieścią o ludzkiej duszy. Zranionej, okaleczonej i kruchej. Do czego jest zdolny taki pokiereszowany przez los człowiek? Ile potrafi znieść? Większość wydarzeń musimy poskładać sobie z puzzli, które powoli układają się w pewną całość. A wtedy, kiedy będzie nam się wydawało, że wszystko już wiemy i rozumiemy, zostaniemy całkowicie i dobitnie zaskoczeni. Finał powieści daje wiele do myślenia. Na tym polega wartość tej książki – jej treść i zakończenie, będzie nam towarzyszyło jeszcze długo po przeczytaniu ostatniej karty powieści. Świetnie budowane napięcie oraz odkrywanie zagadek po kawałeczku jest olbrzymim atutem „Świętego Psychola”. Zostałam skutecznie zarażona wirusem Theorina, sprowadzonym na mnie przez Bookfę – za co serdecznie dziękuję 🙂