Powieść dla dzieci Andrzeja Maleszki: ?Magiczne drzewo. Czerwone krzesło? została Książką Roku 2009. Niektórzy znają serial telewizyjny o tym tytule, powstał też film kinowy. Jako, że część pierwsza bardzo spodobała się naszym pociechom, sięgnęliśmy po kolejny tom serii: „Tajemnicę mostu”.
Tym razem również mamy do czynienia z doskonale znanymi nam bohaterami, ale oprócz nich dołączą kolejni. Prócz Kukiego, Wiki, Filipa i Tosi ważną postacią okaże się rudowłosa Melania. Najpierw jednak będziemy śledzili w Wenecji pewną kotkę Latte, która przestanie kochać swojego pana. Potem dowiemy się jaki finał będzie miało niefortunne życzenie Wiki. Bo przecież pierwsza część skończyła się na tym, że dom, w którym mieszkanie ma rodzina Rossów poszybował w przestrzeń. Natomiast krzesło spełniające życzenia pozostało na ziemi.
Na szczęście wszystko kończy się dobrze, choć mama ma już dosyć magii. Dlatego siada na krześle i blokuje możliwość czarowania za jego pomocą. Dzieci są zrozpaczone, ale pomysłowy Kuki dopuszcza do tajemnicy Melanię, która również była w unoszącym się w przestworza domu. Używać magii nie może rodzina Rossów, a rudowłosa sąsiadka do niej nie należy. Dlatego właśnie Wiewióra będzie wypowiadała życzenia.
Sprawy się skomplikują, kiedy Mela zakocha się w Filipie. Uczucie nie jest odwzajemnione, więc nieśmiała dziewczynka rzuca czar na ukochanego, ale w taki sposób, że chłopak zamiast obdarzyć uczuciem Melanię, zakochuje się w postaci z plakatu – nazywanej przez wszystkich domowników Żygożelką. Problem polega na tym, że nie można odblokować czaru, a magia wymyka się spod kontroli.
Bohaterowie będą musieli zmierzyć się z olbrzymim pająkiem, groźnym niedźwiedziem, stadem dzikich kotów, powodzią, czy niebezpieczną Gretą o trojgu oczach. Przygoda goni przygodę, a Kuki i Melania mają ręce pełne roboty i… robota do pomocy (chyba, że się włączą niewłaściwy tryb – koszmarnego wychowawcę – wtedy muszą odbyć musztrę).
Magia źle wykorzystana oznacza kłopoty. Te się dwoją i troją w tej powieści. Bohaterowie używając czarów popadają w tarapaty. Wciąż wydaje się, że są w sytuacji bez wyjścia, ale jakoś za każdym razem spadają na cztery łapy. Kuki, Wiki, Tosia i Melania muszą współpracować, by pomóc Filipowi. Okaże się, że na miłość nie może poradzić nawet czerwone krzesło. Dlatego w tej części dołącza kolejny zaczarowany przedmiot – magiczny most.
Dlaczego ta książka tak bardzo podoba się dzieciom? Myślę, że przyczyn znajdziemy kilka. „Magiczny most” czyta się bardzo dobrze, jest w powieści dużo dialogów. Oprócz tego mamy do czynienia ze światem bliskim młodym odbiorcom, ale okraszonym magią. Maleszka pozwala dzieciom marzyć, a jego bohaterowie są przecież zwyczajni. Chodzą do szkoły, przeżywają takie same kłopoty jak wszyscy, ale mają coś niezwykłego – magiczne krzesło.
Przesłanie książki nie jest okraszone natrętnym dydaktyzmem. Jednak dzięki „Magicznemu mostowi” dzieciaki uczą się czym jest współpraca, poświęcenie i oddanie, czy konsekwencje własnych czynów. Dowiadują się też tego, że warto zwrócić uwagę na osoby nieśmiałe, czy nieco różniące od pozostałych. Okaże się też, że nie tylko czubek nosa jest najważniejszy. Natomiast dodanie do tego wszystkiego odrobiny magii, sprawia, że historia wciąż zaskakuje odbiorców i wciąga. Podoba mi się, że autor uczy dzieci dystansu do świata – w tym przypadku każe im krytycznie patrzeć na reklamę. Postać z plakatu jest ładna, ale tak słodka, że dzieci nazwały ją Żygożelką. Problem polega na tym, że postać została stworzona w komputerze i tak naprawdę nie istnieje.
Dziewięciolatce i sześciolatkowi odpowiada ten fantastyczny świat, choć niekiedy sceny mroziły im krew w żyłach. Na szczęście w fabule co jakiś czas następuje rozprężenie, bo sporo scen jest przezabawnych, wywołujących lawiny śmiechu. Dzieci lubią się trochę bać, uwielbiają też humor. Przy okazji uczą się zdrowego dystansu do świata. A podczas wspólnej lektury również dorosły świetnie się bawi. Doskonale już rozumiem fenomen „Magicznego drzewa”, natomiast trzecia część została już przez nas rozpoczęta. No i zaraziliśmy kolejne dzieci tą opowieścią…
Zapowiada się świetnie! Już widzę jak wciąga czytelnika 🙂
zapowiada się bombowo już się widzę w swoim pokoju gdy czytam tą książkę i zapominam o całym świecie (-: