„Kto tam zerka na Kacperka?” – Marianna Bończa-Stuhr, Jerzy Stuhr

Kto tam zerka na Kacperka?Jeśli założymy, że warto znać literaturę klasyczną, to prawdopodobnie będziemy starali się zapoznawać swoje pociechy właśnie ze znanymi baśniami, wierszami, opowieściami. Tylko, co wybrać dla dzieci powyżej trzeciego roku życia? W jaki sposób przedstawiać to, co świetnie znamy, tak by było atrakcyjne i w XXI wieku?

Jerzy Stuhr i jego córka Marianna postanowili zademonstrować w książce „Kto tam zerka na Kacperka” swój sposób na prezentowanie literatury klasycznej dla dzieci. Tytułowy bohater książki: „Kto tam zerka na Kacperka?” dzięki inspiracji nauczycielki, postanawia wybrać się z mamą do biblioteki. Tam przeżywa niesamowite przygody, ponieważ poznaje myszkę, która lubi zjadać strony. Na szczęście mały gryzoń zapamiętuje te wiersze, które spożył. Przygody, które ich spotykają, są przeplatane słowem rymowanym.

Okazuje się, że w bibliotece można wiele przeżyć. Dla tytułowego bohatera miejsce to staje się dżunglą dla wyobraźni. Przy okazji dzieci poznają wiersze Aleksandra Fredry, Jana Brzechwy, Juliana Tuwima, Danuty Wawiłow i Natalii Usenko, Marii Konopnickie oraz kilku innych autorów. Znajdziemy tu utwory bardzo dobrze znane, ale też mniej popularne, choć warte odświeżenia.

Dzięki książce „Kto tam zerka na Kacperka” następuje nietypowe przeplatanie liryki z prozą. Główny bohater staje się przewodnikiem po poezji. Fabularna historia o Kacperku powiązana jest z wierszami. W utworach lirycznych pojawia się morał, który ma znaczny wpływ na głównego bohatera.

Kacperka wymyślił Jerzy Stuhr. Kiedy jego dzieci były małe, opowiadał im na dobranoc wymyślone przez siebie historie. Oboje zapamiętali tego bohatera, dlatego kiedy córka Marianna dostała od Wydawnictwa Literackiego zlecenie na stworzenie ilustracji do wierszy, przypomniał jej się Kacperek, którego wykreował przed laty jej ojciec. W ten sposób Jerzy Stuhr napisał opowiadanie przewodnie, do którego dobrane zostały odpowiednie wiersze, natomiast córka stworzyła ilustracje do książki.

Bardzo ważna jest strona graficzna tej pozycji. Ilustracje pełnią w niej ważną rolę, ponieważ mają pobudzić wyobraźnię młodych odbiorców. Dlatego nie znajdziemy tu krzykliwych kolorów, a jasne i pastelowe barwy. Marianna Bończa-Stuhr starała się zwrócić uwagę dzieci na fakturę rysunków – niektóre wydają się być stworzone na tekturze i pokolorowane pastelami, inne sprawiają wrażenie, że zostały pomalowane grubym pędzlem, a następnie powycinane. Moje dzieci zaintrygowała zabawna ilustracja związana z cieniem – świetnie oddająca sens wiersza „Cień” Ludwika Jerzego Kerna.

W książce „Kto tam zerka na Kacperka” młodego odbiorcę potraktowano w sposób poważny. Wprawdzie dzieciaki otrzymują zabawną historię oraz wiersze dostosowane do poziomu kilkulatków, wszystko zostało utrzymane na bardzo wysokim poziomie. Przecież pięciolatek też ma prawo podziwiać piękne ilustracje oraz poznawać wartościowe bajki i wiersze. Moje pociechy doceniły tę historię, tylko dla nich była to książka na jeden wieczór, więc było im mało. Z uwagą poznawały wiersze i przygody Kacperka, ale też dokładnie przyglądały się ilustracjom. Mnie z kolei cieszyło, że opowieść rozgrywa się w miejscu, gdzie jest ogromna ilość książek…

Dziękujemy Wydawnictwu Literackiemu za książkę.

  1. Ha, o tym, że pomieszczenie z ogromną ilością książek (w moim przypadku była to jednak czytelnia) jest świetnym miejscem do przeżywania przygód miałem okazję przekonać się dzięki mojej babci, która długie lata pracowała właśnie w czytelni. Co prawda razem z siostrą zdecydowanie częściej niż lekturą zajmowaliśmy się ukradkową obserwacją innych czytelników bądź buszowaniem w labiryncie regałów, ale miłość do papierowych książek weszła mi w krew : )

    • Takie dzieciństwo to rozumiem. U mnie w szkole podstawowej była malutka biblioteka o powierzchni dwóch szaf, w której ledwo się mieściła bibliotekarka. O czytelni nie było mowy. 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *