Seria o Felixie, Necie i Nice co jakiś czas kusiła mnie w bibliotece kolorowymi okładkami i sporą ilością tomów. Jednak musiał powstać trzynasty tom, bym wreszcie sięgnęła po jedną z książek autorstwa Rafała Kosika. Zresztą pisarz do tej pory kojarzył mi się z tym, że publikuje książki science fiction dla dorosłych odbiorców. Co zatem otrzymuje młody czytelnik w „Klątwie Domu McKillianów”?
Jak sugeruje sam tytuł, nastoletni bohaterowie wybiorą się do Wielkiej Brytanii, a dokładniej do Szkocji. Zostają zaproszeni przez kolegę, który okazuje się być synem właściciela zamku. Już na lotnisku wszystko się komplikuje, ponieważ na Neta, Nikę i Felixa nikt nie czeka. Sami docierają na miejsce, do szkockiej posiadłości Beastlycrag, nad jeziorem Loch Argor. Okazuje się, że polscy gimnazjaliści pomylili miesiące (June i July wyglądają bardzo podobnie), dlatego nikt na nich nie czekał, a gospodarze wypłynęli w rejs i nie można się z nimi skontaktować. Co zrobią bohaterowie w takiej sytuacji?
Postanawiają zostać w posiadłości, a w mrocznym szkockim zamku zaczynają nawiedzać ich dziwne sny. Takie, które łatwo pomylić z jawą. Na dodatek, jeśli w czasie takiego „niesnu” trafi im się rana, to w rzeczywistości ona zostaje. Świat rodem z horrorów zaprasza ich do rozwiązania zagadki, ponieważ nic dzieciaków tak nie intryguje i nie kusi, jak możliwość dowiedzenia się, czym jest owa tytułowa klątwa. Tyle, że nikomu jeszcze się nie udało, a wszystkie podejmowane próby, kończyły się dla śmiałków bardzo szybko, ponieważ ginęli gwałtowną oraz nienaturalną śmiercią…
Książka „Felix, Net i Nika oraz Klątwa Domu McKillianów” Rafała Kosika była moją pierwszą przygodą z tymi popularnymi bohaterami. Nie miałam jednak problemu ze zrozumieniem treści, ponieważ serię można poznawać niezależnie – nie trzeba zaczynać od pierwszego tomu. Ponoć sprzedano aż 600 tys. egzemplarzy tej serii. Zresztą autora zainspirowała popularność „Harry’ego Pottera”, jednak Rafał Kosik poszedł swoją drogą. Nie będzie tu magicznych różdżek, czy magów, ale za to mamy do czynienia ze staempunkiem oraz odrobiną grozy, a przede wszystkim mnóstwem humoru.
Bohaterowie, choć chodzą do gimnazjum z jednej strony wydają się być dojrzali ponad wiek, a z drugiej niekiedy zachowują się niezwykle denerwująco – jak na nastolatków przystało (z punktu widzenia takiego dinozaura jakim ja jestem). Felix, Net i Nika doskonale radzą sobie ze współczesną techniką, ale w Londynie i Szkocji, będą mieli też do czynienia ze światem nieco wiktoriańskim. Kiedy jednak groza narasta, potrafią ją rozładować swoistym poczuciem humoru.
W „Klątwie Domu McKillianów” przyjaźń trójki bohaterów zostanie wystawiona na próbę. Na szczęście nastolatki tak jak szybko się na siebie gniewają, jeszcze szybciej potrafią się pogodzić. Choć świetnie znają się na technice, nie przeszkadza im to w nawiązywaniu relacji z innymi osobnikami rodzaju ludzkiego. Dla mnie zatem ta powieść jest historią o przyjaźni. Natomiast młodzież z pewnością doceni wartką akcję, możliwość rozwiązywania zagadek, sporo chwil grozy, nadprzyrodzone zjawiska i moce. Innych jeszcze ucieszy olbrzymia dawkę humoru, którym wręcz emanują bohaterowie.
Warto też docenić to, że Felix, Net i Nika nie odrzucają tego, co wielu nastolatkom wydaje się niepotrzebne – czyli nauki. Nika ma olbrzymią wiedzę o świecie, Felix jest wynalazcą, Net – jak łatwo się domyślić – znawcą komputerów. Taka paczka przyjaciół potrafi rozwiązać każdy problem dzięki współpracy i zaufaniu. Mam nadzieję, że po trzynastą część serii współczesne nastolatki będą sięgały równie chętnie, jak po poprzednie.
Dziękuję Powergraph za książkę.
Kurczę, cenię ogromnie Kosika za tę serię, która zdobyła serca wielu młodych czytelników, ale mam do tego autora niewielki żal, że trochę zaniedbuje swoją twórczość „dla dorosłych”. „Mars” oraz „Vertical” to całkiem dobra literatura i z chęcią poznałbym kolejne dzieła tego pisarza : )
A mi z kolei trudno sobie wyobrazić, że można napisać trzynaście książek dla młodzieży w ciągu dziesięciu lat i jednocześnie coś jeszcze wydać dla dorosłych. 🙂
Bardzo mnie kusi ta seria i chociaż jedną z części z chęcią bym przeczytała. Mój syn był zachwycony perypetiami grupy przyjaciół z części „Gang niewidzialnych ludzi”. Przyjaźń, fantastyczne wynalazki, skarby, duchy, latające talerze i … romantyczna miłość. Lepiej być nie może!
Pingback: „Amelia i Kuba. Kuba i Amelia. Nowa szkoła” – Rafał Kosik | Czytam, bo chcę i już