„Szczygieł” – Donna Tartt

Szczygieł, Donna TarttNie, nie jest to książka dla ornitologów, ani biografia Mariusza Szczygła. Donna Tartt za tę powieść otrzymała w ubiegłym roku prestiżową Nagrodę Pulizera. Czy ta niezwykle tajemnicza pisarka, wydająca powieści co dekadę, rzeczywiście ma do powiedzenia coś wyjątkowego? Pod względem objętościowym – z pewnością (książka liczy ponad 800 stron). Ale w powieściach nie chodzi tylko o ilość kartek…

Na okładce pojawił się „Szczygieł”, ten z obrazu namalowanego przez Carela Fabritiusa w 1654 roku. W powieści nie tylko się go przywołuje, pełni on również niebagatelną rolę. Czy tak niepozorny ptaszek, który został uwięziony na łańcuszku i przymocowany do żerdzi może budzić wielkie emocje? Oczywiście – sztuka na tym właśnie polega. Pobudza do myślenia i czucia. Czy mały szczygieł symbolizuje zniewolenie człowieka? A może chodzi o tylko realistyczne dzieło? Kiedy jednak do obrazu dołączy się tragiczną historię malarza, pobudzona zostaje wyobraźnia – z pewnością nie tylko Donny Tartt. Jednak dlaczego właśnie ten obraz zainspirował pisarkę do stworzenia powieści?

Głównym bohaterem książki „Szczygieł” jest Theo Decker. W wyniku wybuchu bomby w nowojorskim Metropolitan Museum traci matkę. Trzynastolatek razem z nią podziwiał obrazy, ale po wybuchu chłopak był w szoku. Posłuchał rady umierającego mężczyzny i zabrał z muzeum obraz przedstawiający właśnie „Szczygła”. Od tego momentu dzieło staje się dla niego symbolem utraconej egzystencji. Wplącze go też w niebezpieczną intrygę.

Po śmierci matki Theo staje się tułaczem. Trafia do różnych domów, ale wszędzie ma świadomość, że nie do końca jest u siebie, czuje się wyobcowany. Niespiesznie śledzimy historię chłopaka. Po tym jak przebywał w domu bogatego przyjaciela w Nowym Jorku, znajdzie się u ojca, który wcześniej go porzucił. W Las Vegas pozna świat narkotyków i alkoholu za sprawą przyjaciela Borisa.

Najważniejszy w życiu młodego Deckera okaże się pewien renowator mebli. Po wybuchu w muzeum dzięki Hobiemu Theo pozna świat antykwariuszy. Sprzedawca i renowator starych mebli pokaże mu zupełnie inną rzeczywistość. Taką w której liczy się miłość do rzeczy oraz starego porządku Boris za to wciągnie go w wir wydarzeń kryminalnych. Trudno uwierzyć, że można połączyć wątki sensacyjne z emocjami podobnymi do tych, które są w powieściach Dickensa.

Literatura współczesna często jest miszmaszem stylów: od wysokiego poprzez niski. Trochę jak w „Imieniu Róży” Umberto Eco. Można czytać książkę skupiając się jedynie na wątku kryminalnym. Warto jednak spojrzeć głębiej i dostrzec kolejne warstwy. Jak w człowieku rodzi się zło? Kim się stajemy po stracie najbliższych? Czy ludzką egzystencją kierują jedynie ślepy los i przypadek? Czym jest sztuka i co daje człowiekowi? Takie pytania będą się rodziły podczas lektury „Szczygła”.

Najważniejsze w powieści jest życie Theo Deckera. Staje się ono podobne do historii Carela Fabritiusa, tyle że zostało osadzone w XXI wieku, a nie w XVII. Mimo to znajdziemy pewne elementy łączące obie postacie. Najważniejszy będzie sam obraz oraz wybuch w muzeum. Te dwa elementy, gdy się połączą sprawią, że historia Theo popłynie zupełnie innym nurtem.

Wydawać by się mogło, że minęły czasy wielkich powieści. Donna Tartt udowadnia, że jest inaczej. Nie boi się pisać z epickim rozmachem. Widzę tu pewne podobieństwa do „Wyznaję” Cabré: nadwrażliwy bohater, wyjątkowy przedmiot i miłość do sztuki. Ponadto obie powieści zostały tak napisane, że trudno się od nich oderwać. Mam nadzieję, że Donna Tartt złamie swoje zasady i kolejna jej powieść zostanie wydana szybciej niż za dziesięć lat.

  1. Bardzo się cieszę z tej recenzji. Tytuł rzeczywiście kojarzy się ze wszystkim poza samą książką. Ale ku mojemu zdziwieniu mówiono o niej w samych superlatywach w TV Kultura. Wiec to mnie zachęca. Tylko ta długość!
    Ciekawy jest ten wątek zagubionej tożsamości po WTC. Jest jakiś mądry film na ten temat. Zdaje się, że 'Reign over me’. Mam wrażenie, że to to rozwijający się i niewyeksploatowany temat w kulturze amerykańskiej.

    • Ta długość okazuje się zaletą książki. Jak już zaczęłam, to nie mogłam się oderwać a potem było mi mało.
      Co do tematu zagubionej tożsamości po zamachu na WTC, to myślę, że jeszcze długo Amerykanie będą ten temat eksploatować w kulturze. Podobnie było z drugą wojną, czy Wietnamem – do dziś się pokazuje jakie były ich skutki w ludzkiej psychice.

  2. Od dawna zastanawiam się nad tą powieścią, której okładka jest taka zagadkowa. Z chęcią poznam głównego bohatera i zastanowię się nad symboliką szczygła. Twoja recenzja przekonała mnie, żeby zdobyć książkę.

    • Zdecydowanie warto sięgnąć po książkę. Sama po lekturze „Szczygła” nabrałam ochoty na inne powieści Tartt – szkoda, że są tak trudno dostępne.

  3. Sztuka (powieść), która przeplata się ze sztuką (obrazy) – świetna sprawa. O „Szczygle” czytałem sporo dobrego, a Twoja recenzja utwierdza w przekonaniu, że książka warta jest tego, by poświęcić jej swój czas 🙂

  4. Pingback: „Muza” – Jessie Burton | Czytam, bo chcę i już

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *