„Sześć światów Hain” – Ursula K. Le Guin

Sześć światów Hain, Ursula K. Le GuinJeśli chodzi o fantastykę, nie urywam, że mam pewne braki. A przecież jeśli chodzi o książki Ursuli K. Le Guin, to przechodzą powoli do klasyki gatunku oraz całej literatury. Kiedy zobaczyłam, że Prószyński i S-ka wydaje w pięknym zbiorze cały cykl, postanowiłam po niego sięgnąć. Amerykańska pisarka znana też jest z sagi fantasy zatytułowanej „Ziemiomorze”. Zaczęłam od powieści science fiction, których akcja rozgrywa się w świecie Ekumeny. W świąteczne wolne dni spokojnie dałam radę opanować te niemal tysiąc stron.

Tytuł cyklu „Sześć światów Hain”,  nawiązuje do starożytnej rasy Hain za sprawą której doszło do kolonizacji innych planet. W skład zbioru wchodzą następujące powieści: „Świat Rocannona”, „Planeta wygnania”, „Miasto złudzeń”, „Lewa ręka ciemności”, „Słowo las znaczy świat”, „Wydziedziczeni”.

Pierwsza książka – „Świat Rocannona” – nie jest zbyt obszerna. Raczej przypomina opowiadanie, ale akcja płynie w niej wartko. Historia dotyczy etnografa z Hain, który przybył na inną planetę, a teraz postanawia stanąć w obronie świata, który bada. Okazuje się, że czeka go niebezpieczna przygoda. W trakcie podróży odkrywa, że potrafi posługiwać się telepatią. Czy uda mu się obronić pozornie prymitywny lud?

Świat wykreowany w „Planecie wygnania” przypomina inny, znany wielu czytelnikom z powieści George R. R. Martina. Nadchodzi długa zima. Dla mieszkańców tej planety to nic nowego. Dwie nieprzepadające za sobą, ale żyjące obok siebie rasy, są na to przygotowane. Jednak, czy będą potrafiły się porozumieć w związku z nadchodzącym zagrożeniem? Oprócz wojny, pojawi się również zakazana miłość – dwojga kochanków ze zwaśnionych plemion.

W trzecim tomie  przeniesiemy się na Ziemię, w której ludzkość niemal uległa zagładzie. W powieści „Miasto złudzeń” zmierzymy się z zagadką. Główny bohater próbuje odpowiedzieć sobie na pytanie, kim jest. Jakiś czas temu znaleźli go członkowie jednego z domów, żyjących na planecie. Nazwali go Falk. Jednak bohater, choć dorosły, był czystym umysłem – niczego nie pamiętał, nie mówił, nic nie potrafił. Aby poznać swoją przeszłość musiał się udać w niebezpieczną podróż. Przy okazji pozna wiele różnych, choć niezbyt licznych ludzkich plemion, jakie zostały na Ziemi.

Jak mogłoby wyglądać życie na planecie, na której humanoidzi są hermafrodytami? W kolejnym tomie cyklu – „Lewa ręka ciemności” – zobaczymy, czym jest płeć, jaki ma wpływ na ludzi. Dzięki temu, że mieszkańcy nie są ani mężczyznami, ani kobietami, nie są agresywni, nie prowadzą wojen. W tej powieści autorka dotyka problemów związanych z tolerancją, równością, kwestią płci, a jednocześnie zaskakuje swoimi głębokimi przemyśleniami.

Gdyby człowiek był zdobywcą przestworzy, jak by się zachował? Czy podobnie jak konkwistadorzy w Ameryce? A może starałby się zrozumieć i szanować inne istoty? W powieści „Słowo las znaczy świat”, otrzymujemy niepokojącą wizję. Tutaj nie będzie miejsca na tolerancję, ale eksploatację planety. Jej mieszkańcy nauczą się czegoś, czego do tej pory nie znali. Jednak nie mają innego wyjścia, muszą się bronić, inaczej czeka ich zagłada.

„Wydziedziczeni” to szósta, całkiem obszerna powieść z cyklu. Mowa w niej o ideologiach. Mieszkańcy księżyca Anarres żyją w komunach, które mocno przypominają kibuce z lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku. Jednostka wyróżniająca się w takiej społeczności nie będzie miała łatwo. Genialny fizyk, Szevek, doświadczy tego na własnej skórze. Choć na Annares nikt nie rządzi, okazuje się, że istnieje grupa osób, posiadająca większe wpływy niż pozostali. Natomiast Szevek ma zamiar przełamać bariery dzielące mieszkańców księżyca i planety Urras. Le Guin konfrontuje świat kapitalizmu i komunę, zwaną w powieści anarchią. Podczas lektury tego tomu zobaczymy wady różnych ideologii. Zaskakujące jest, jak wiele rzeczy tu opisanych nadal jest aktualnych.

„Sześć światów Hain” Ursuli K. Le Guin zaskoczyło mnie różnorodnością i złożonością opisywanych planet. Jednak jeszcze bardziej bogatą problematyką, jaką porusza pisarka. Jej wizje dokąd zmierza ludzkość, wydają się niczym nieograniczone. Gatunek literacki, jaki wykorzystała Le Guin dał autorce wiele możliwości. Obserwujemy człowieka w różnych środowiskach – surowych, bogatych, prymitywnych. Choć na istotę ludzką otoczenie ma wpływ, to sam człowiek pozostaje sobą, łącznie ze swoimi wadami i zaletami. Okazuje się, że problemy, które opisała autorka wciąż są aktualne. Ekologia, nierówność społeczna i płciowa, przemoc, władza, konflikty, ideologie – te kwestie niewiele się zmieniły. Nie wszystkie z tomów cyklu są równe. Do największych przemyśleń zmusiły mnie dwie powieści: „Wydziedziczeni” oraz „Lewa ręka ciemności”. Po lekturze wszystkich powieści, aż chciałoby się zapytać: Quo vadis, homo?

  1. Ach, mam tę książkę na półce, ale ja jeszcze nie odważyłem się z nią zmierzyć. Swoim wpisem narobiłaś mi tylko ochoty, ale pewnie poczekam na jakąś dłuższą przerwę, tak by bez przeszkód zatopić się w lekturze 🙂

  2. O, coraz bardziej mnie kusi, by kupić sobie to piękne wydanie z Prószyńskiego i postawić obok zieloniutkiego „Ziemiomorza” 🙂

    Czytałam dość dawno temu jedynie „Lewą rękę ciemności”, nie wiedząc, że jest to część cyklu. Teraz chętnie przeczytałabym cały sześcioksiąg.

    • Bardzo mi się podobała „Lewa ręka ciemności”, a wszystkie sześć części cyklu można czytać niezależnie. Jednak całe wydanie również cieszy oko, nie tylko zaspokaja potrzeby czytelnicze. 🙂

  3. Ja czytałem akurat tylko te dwie, które Cię do największych przemyśleń. I podpisuję się wszystkimi kończynami. Le Guin należy do tego grona autorów, którzy potrafią pod płaszczykiem SF „sprzedać” niezwykle bogatą i mądrą literaturę, która dużo mówi o człowieku.

  4. Pingback: „Rybak znad Morza Wewnętrznego” – Ursula K. Le Guin | Czytam, bo chcę i już

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *