„Złodziejka”- Sarah Waters

Złodziejka, Sarah WatersKsiążki Sarah Waters zyskały niedawno nowe okładki. Nawiązują do poprzedniej epoki i przyciągają wzrok. Brytyjska pisarka za powieść „Złodziejka” otrzymała w 2002 roku nagrodę Stowarzyszenia Autorów Powieści Kryminalnych oraz British Book Award w kategorii Autor Roku. Rok później została uhonorowana tytułem Najlepszego spośród Młodych Brytyjskich Powieściopisarzy. Czytałam dwie powieści tej autorki, a dzięki „Złodziejce” Sarah Waters zyskała sławę Pisarka jest znawczynią literatury wiktoriańskiej, nie dziwi zatem, że jej książki osadzone są właśnie w tych czasach. David Bowie wymienił „Złodziejkę” jako  książkę „must-read” -taką, do której warto wracać.

Akcja powieści została osadzona w drugiej połowie XIX wieku. Główna bohaterka przypomina postacie dickensowskie, znane z „Olivera Twista”, ale w damskiej wersji. Susan Tinder jest wchodzącą w dorosłość sierotą. Jej matka była złodziejką i została stracona za to, że dokonała morderstwa. Susan wychowuje się w Londynie przy Lant Street, w domu oszusta i pasera. Nauczono ją kraść, ale trudno oceniać dziewczynę źle, ponieważ bohaterka posiada wewnętrzny kręgosłup moralny. Nie umie dokonywać zbrodni z zimną krwią.

Drugą ważną postacią jest Maud Lilly. Dziewczyna w tym samym wieku co Susan, ale z dobrego domu. Zobaczymy, w jaki sposób została wychowana ta osoba znajdująca się znacznie wyżej na drabinie społecznej. W czasach wiktoriańskich urodzenie było bardzo istotne, od tego zależało jak się jest wychowywanym, jaką się posiadało pozycję. Maud również nie miała matki. Wychowywał ją wuj, bibliofil. Człowiek, dla którego najważniejsze były książki. Z czasem czytelnik zobaczy, z jak nietypową literaturą miała do czynienia ta panna. Maud opowiada o tym, jak została wyrwana z domu obłąkanych i przywieziona do wuja, a następnie „wychowywana”. Okazuje się, że bohaterka została wytresowana, tylko po to, by pozbawić jej wolnej woli i uczynić całkowicie podporządkowaną wujowi.

Te dwie bohaterki zetkną się ze sobą, ponieważ pewnego dnia Susan zostaje służącą Maud, by pewien oszust mógł uwieść pannę Lily. Dziewczynę z założenia naiwną, bo odizolowaną od wielkiego świata, mieszkającą na prowincji pod skrzydłami zdziwaczałego wuja. Czy plan oszusta się powiedzie i uda się mu poślubić Maud oraz przejąć jej majątek? Z czasem zobaczymy, że w „Złodziejce” nic nie jest takie, jak mogłoby się wydawać na pierwszy rzut oka.

Sarah Waters w swojej powieści zaskakuje nas na każdym kroku. Na samym początku możemy odnieść wrażenie, że czytamy książkę napisaną dwa wieki temu. Nic bardziej mylnego. Bo choć pisarka wykorzystuje to co charakterystyczne dla powieści dziewiętnastowiecznej, robi to na własnych prawach. Pokazuje nam pewną epokę historyczną, ale nie będzie dawała nam kalki, by zadowolić fanów wiktoriańskich powieści. W „Złodziejce” jest istotna opowieść, a oprócz tego Waters będzie zmieniała narrację, zaskakiwała nas zwrotami akcji, stosowała niedopowiedzenia. Raz zobaczymy wydarzenia z perspektywy Susan, a kiedy indziej wypowie się Maud.

W powieści mamy do czynienia z dwiema różnymi bohaterkami. Postaciami niezwykle ciekawymi, takimi z krwi i kości. Z jednej strony te młode kobiety wiele łączy, ale dostrzegamy, że gdyby nie przypadek, nigdy by się z sobą nie zetknęły. Sarah Waters obnaża przed nami obłudną obyczajowość epoki wiktoriańskiej. Przedstawia postacie, które ukrywają swoje prawdziwe oblicza. Dominuje hipokryzja, kłamstwo i fałsz. Czy w takim świecie jest szansa na prawdziwą miłość i przyjaźń? Akcja powieści rozgrywa się w poprzedniej epoce, a Waters świetnie oddaje jej realia. Sama książka jest na wskroś współczesna, bo pisarka podejmuje tematy, które wtedy stanowiły tabu. „Złodziejka” wywołuje emocje, zmusza do przemyśleń, sama intryga została tak opowiedziana, by zainteresować czytelników.

  1. Muszę przyznać, że mnie zachęciłaś; mam w planach przeczytać w tym roku którąś z książek Waters, ale nie mogłam się zdecydować na żadną. Raczej zakładałam, że jednak nie będzie to „Złodziejka”, mimo że wyszedł przecież film na jej podstawie, a planuję obejrzeć go również. Najwięcej myślałam o „Muskając aksamit”, jednak także jakoś mnie nie ciągnęło do tej książki… Cieszę się więc, że trafiłam na Twoją recenzję i już wiem, że jednak to właśnie po „Złodziejkę” sięgnę. 🙂

    • Właśnie – dziękuję za przypomnienie o filmie. Ciekawa jestem jak wypadnie w porównaniu z książką. A „Złodziejkę” zdecydowanie polecam – warto od tej powieści zacząć i zobaczyć, czy ten klimat wpasowuje się w gust czytelniczy. 🙂

    • Odnoszę wrażenie, że „Złodziejka” Waters często stawiana jest na pierwszym miejscu – wielu czytelników uważa ją za lepszą niż „Niebanalna więź”, czy „Muskając aksamit”. Tu najmniej wyeksponowany jest wątek związany z tożsamością płciową, choć się pojawia – najbardziej istotna staje się intryga.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *