„Amundsen. Ostatni wiking” – Stephen R. Bown

Amundsen. Ostatni wiking, Stephen R. BrownRoalda Amundsena nikomu nie trzeba przedstawiać. Jaki był zdobywca bieguna południowego? Co zrobił by stać się słynnym norweskim badaczem polarnym? Co musiał poświęcić dla wypraw w najzimniejsze rejony świata? Stephen R. Bown w biografii „Amundsen. Ostatni wiking” postanowił przybliżyć czytelnikom żywot tego niezwykłego podróżnika bez unikania trudnych tematów i stawiania pomnika opisywanej postaci.

Pod koniec XIX wieku niemal wszystko, co możliwe pod względem geograficznym zostało odkryte przez śmiałych zdobywców. Tylko bieguny czekały na swoich odkrywców. Istniała presja, która doprowadziła do czegoś w rodzaju wyścigu w dążeniu do zdobycia wysuniętych najbardziej na północ i południe wierzchołków Ziemi. Takie podróże były jednak niezwykle niebezpieczne. Człowiek wciąż miał ograniczone możliwości techniczne, by dotrzeć w te najbardziej niedostępne miejsca. Dlatego dotarcie tam oznaczało wielki sukces, a śmiałkowi dawało sławę.

Roald Amundsen urodził się w 1872 roku kilkadziesiąt kilometrów od Oslo (wtedy Kristianii), jako syn armatora statków. Od dzieciństwa czuł potrzebę, by podróżować. Już we wczesnej młodości  jeździł na nartach, ale matka chciała by został lekarzem. Dlatego zaczął studia medyczne, lecz szybko je porzucił. Decyzję ułatwiła mu śmierć matki, a ojciec zmarł jeszcze wcześniej. Amundsen postanowił za wszelką cenę zdobyć doświadczenie jako uczestnik wypraw arktycznych i antarktycznych u innych badaczy. Najbardziej inspirował go rodak, norweski badacz polarny Fridtjof Nansen. Roaldpostanowił pójść w jego ślady.

Kiedy wreszcie mógł rozpocząć własne wyprawy, ruszył najpierw przez Ocean Arktyczny wzdłuż północnego wybrzeża Kanady. Zdobył Przejście Północno-Zachodnie. Odbył tę wyprawę w latach 1903–1906. Potem chciał zdobyć biegun północny, ale dowiedział się, że wyprzedził go Amerykanin, Robert Peary. Dlatego w tajemnicy przed wszystkimi zmienił plany i ruszył na południe. W tym samym czasie zmierzała tam brytyjska ekspedycja Roberta Falcona Scotta. Zarówno dzisiaj, jak i wcześniej uważa się, że to był wyścig obu podróżników, choć prawdopodobnie Scott nie miał o tym pojęcia.

Amundsen jako pierwszy zdobył biegun, lecz sukces okazał się mniej słodki, gdy okazało się, że uczestnicy wyprawy Scotta zginęli w drodze powrotnej. Na norweskiego odkrywcę czekały zaszczyty, ale też wierzyciele. Z lektury biografii dowiadujemy się, że bohater książki, by móc ruszyć w wieloletnią podróż, zaciągał długi. Nic nie przychodziło mu łatwo, ale się nie poddawał, bo najważniejszy był dla niego cel, który sobie obrał.

Stephen Bown pisze, że zdobycie bieguna południowego dla wielu biografów Amundsena to najważniejszy moment w życiorysie, a resztę życia podróżnika opisują w sposób lakoniczny. Bown natomiast podkreśla wartość kolejnych wypraw. Mało kto wie, że „ostatni wiking” przeleciał nad biegunem północnym na włoskim sterowcu. Niestety ta wyprawa została wykorzystana politycznie przez faszystów, co nie spodobało się Amundsenowi. Popadł w konflikt z włoskimi pilotem, ale kiedy okazało się, że Umberto Nobile przepadł bez wieści podczas lotu sterowcem nad Arktyką, nie zawahał się, by ruszyć mu na pomoc. Za tę wyprawę ratunkową Amundsen zapłacił życiem.

W biografii Stephena R. Bowna zobaczymy Roalda Amundsena takiego, jakim był naprawdę. Człowieka z krwi i kości, upartego w dążeniu do celu, ale również poświęcającego wiele dla marzeń. Kogoś, kto nigdy nie założył rodziny, a kobiety które kochał, były zwykle czyimiś żonami. Kiedy już jego sytuacja uczuciowa miała się ustabilizować, a narzeczona właśnie płynęła do niego przez Atlantyk, to norweski odkrywca ruszał na swoją ostatnią wyprawę. Bown pisze książkę w taki sposób, że mamy wrażenie, że sięgnęliśmy po fikcyjną powieść podróżniczą. Taką, którą czytało się z wypiekami na twarzy mając kilkanaście lat.

Autor książki przybliżył nam nie tylko życie podróżnika, ale również pokazał, jak zmieniał się stopniowo świat. Wydaje nam się, że przeżywamy skok technologiczny, ale to właśnie na początku XX wieku zaczęła się współczesność taka jaką znamy. Były to czasy, w których informacje z jednego kontynentu na drugi dostawały się szybko, ale rolę telewizji i internetu spełniała prasa. Amundsen by móc robić to, co kochał, musiał się poddać wymaganiom i wykorzystać chwilę sławy. Dlatego publikował książki po wyprawie, sprzedawał prawa do pierwszej informacji znanym dziennikom, czy jeździł z miasta do miasta z wykładami, choć szczerze tego nie cierpiał. Stał się celebrytą, osobą publiczną, może dlatego najlepiej czuł się w samotności na biegunach, gdzie był wolny. Stephen Bown pokazał w biografii historię człowieka nazywanego „ostatnim wikingiem”, ale nie zapomniał o szeroko pojętym tle. Dzięki temu mamy do czynienia z bardzo ciekawą książką.

  1. Swego czasu czytałem kilka artykułów dotyczących wyścigu Amundsena i Scotta, który dla Brytyjczyka skończył się tragicznie. Obie postacie to osoby nietuzinkowe i intrygujące. Super, że polski czytelnik może bliżej poznać postać Norwega.

    • W czytniku czeka na mnie pamiętnik Amundsena „Zdobycie Bieguna Południowego”, a tu biograf również odnosi się do książek pisanych przez polarnika i podpowiada, jak je odczytywać i o czym autor nie mówił.

    • Ta biografia jest godna polecenia. Świetnie napisana, nie tylko dla miłośników północy, osoby interesujące się historią również coś dla siebie znajdą. Pozdrawiam 🙂

Skomentuj Dominika Fijał Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *