Kto słyszał o pogromie kieleckim, z pewnością zastanawiał się, jak to możliwe, że doszło do pogromu Żydów rok po zakończeniu drugiej wojny światowej. Właśnie mija siedemdziesiąt lat od tych tragicznych wydarzeń. Maja Wolny, postanowiła wpleść to do fabuły swojej najnowszej powieści. Latem 1946 roku zaginął chłopczyk, Heniek Błaszczyk. Kiedy rozeszła się plotka, że został porwany przez Żydów i prawdopodobnie zamordowany w celach rytualnych, doszło do pogromu na tle rasowym. Henio Błaszczyk się odnalazł, ale zdążyło dojść do tragedii – zginęło 37 Żydów. Do dzisiaj te wydarzenia obrosły legendą, ale autorka książki mówi o zbrodni dokonanej przez Polaków, z którą wciąż mamy problem.
Maja Wolny w powieści „Czarne liście” opowiada historie kilku kobiet, które dzieli czas. Jedną z nich jest postać autentyczna, Julia Pirotte, której fotograficzny autoportret widnieje na okładce książki. Była polską komunistką pochodzenia żydowskiego, która wykonywała zdjęcia dokumentujące działania ruchu oporu w Marsylii. Dzięki tym fotografiom stała się sławna. Ona też wykonała zdjęcia przebywającym w szpitalu rannym w wyniku pogromu kieleckiego.
Kolejną bohaterką jest Weronika Czerny, kobieta wychowująca samotnie córkę, a zawodowo zajmująca się badaniem stosunków polsko-żydowskich w czasie II wojny światowej. Wkrótce mają się odbyć uroczystości związane z wydarzeniami w Kielcach, ale zanim do tego dojdzie, znika dziesięcioletnia córka Weroniki. Czy zaginięcie Laury ma coś wspólnego z tym, czym zajmuje się kobieta? A może dziewczynkę porwał chory psychicznie ojciec?
Rusza śledztwo, a sprawą zajmuje się policjant, komisarz Mirosław Zaręba. Choć zaginięcie wydaje się być powiązane z wydarzeniami z przeszłości, on sam dorastał, nic o nich nie wiedząc. Był zupełnie nieświadomy istnienia pogromu kieleckiego. Dopiero zajmując się zaginięciem, odkrywa te trudne historie. Okazuje się, że nie jest jedynym obywatelem tego miasta, które nie zna tej historii, ale inni zdają się bagatelizować sprawę, uważając, że żadnej zbrodni nie było, albo szukają teorii spiskowych.
Opowieść snuta jest dwutorowo: Weronikę i Julię połączy historia pogromu kieleckiego, ale też coś jeszcze. Obie kobiety próbują zmierzyć się z wydarzeniami z przeszłości. Julia walczy ze złem za pomocą aparatu, natomiast Weronika próbuje zmierzyć się z niechlubną przeszłością badając ją. Współczesna bohaterka wiedząc o tym, że jej najbliżsi mieli coś wspólnego ze śmiercią żydowskiej rodziny, postanawia zerwać z nią kontakt. Wyjeżdża za granicę i tam poznaje mężczyznę pochodzenia żydowskiego, w którym się zakocha. Z tego związku rodzi się Laura, ale szczęście nie trwa długo. Okazuje się, że ukochany jest chory psychicznie, więc Weronika ucieka z córką do Polski.
W książce „Czarne liście” widzimy, jak trudno zmierzyć się z przeszłością. Niby od pogromu kieleckiego minęło siedemdziesiąt lat, ale wciąż trudno o nim mówić. Co się stanie, kiedy historia zaczyna się powtarzać? Kiedy ginie Laura, ludzie dostrzegają analogię. Porównują tę historię do zniknięcia Henia Błaszczyka. Czy narastające napięcie nie doprowadzi do rozruchów? Dlaczego wciąż pojawiają się hasła o charakterze antysemickim, mimo że wiemy, jak skończyło się to w czasie drugiej wojny światowej? Choć byli ludzie, którzy z narażeniem życia ratowali żydowskie rodziny, to obawiali się, że zostaną wydani hitlerowcom, przez innych Polaków. Okazuje się, że po 1945 roku sytuacja wcale nie uległa poprawie, a do dziś wciąż znajdą się ludzie, którzy twierdzą, że to nie Polacy dokonali pogromu, a UB (jak gdyby ubecy nie byli Polakami).
Dzięki powieści „Czarne liście” widzimy, że trudno poradzić sobie z nie do końca zabliźnionymi ranami z przeszłości, nawet jeśli nie dosięgnęły one nas bezpośrednio, a naszych przodków. Weronika odcina się od rodziny, ale nie potrafi tak jak Julia, przebaczyć. Potrzebuje na to wiele lat, by zmierzyć się z tym, co zrobili jej bliscy. Wstydzi się tego, ale należy do pokolenia, które w przeciwieństwie do poprzedniego, będzie o tym mówić. Jej córka Laura, choć dziesięcioletnia, z klei słucha uważnie, próbując to zrozumieć i weźmie sobie tę historię głęboko do serca. Przeszłość naznaczy wszystkie trzy bohaterki, każda z nich inaczej sobie z nią poradzi. Najważniejsze jednak, by dokonać rozrachunku i próbować się pogodzić z tym, co już się dokonało. Maja Wolny udowadnia, że jest to możliwe, choć wymaga wysiłku i nas naznacza.
Trudna i dramatyczna tematyka książki, na pewno warto zmierzyć się z tą historią.
Też lubię takie książki, bo przypominają to, co niewygodne, spychane gdzieś głęboko, a przecież ważne.
A ja myślałam, że to jest biografia Marii Curie. Książka w moim guście.
Ciekawa jestem jak ocenisz następną książkę, którą czytasz. Bo ja jestem świeżo po.
Dużo osób sądziło, że to chodzi o Marię Curie. A co do książki, którą obecnie czytam, biegnę sprawdzić, co o niej sądzisz… 🙂
Słyszałam o tej książce i nie omieszkam ją przeczytać. Trudne tematy jak i sama historia zawsze mnie przyciągają. Dziękuję za zwrócenie uwagi na tytuł. Pozdrawiam
Uważam, że lektura warta jest wieczoru, który trzeba na nią poświęcić. Autorka w ciekawy sposób splotła ze sobą historie bohaterek.
Mam oko na tę książkę, od kiedy pojawiła się w zapowiedziach. Chętnie zmierzę się z ta tematyką.
Myślę, że powinna Ci odpowiadać, choćby ze względu na to, że lubisz historię. 🙂