Dorota Terakowska wydawać by się mogło, że swą powieść „Córka czarownic”, kieruje do młodzieży. Jednak, gdy się bardziej wczytamy w tę historię, widzimy, że zastanawia się też nad tym, jaka powinna być władza. Pozornie więc jest to fantastyczna opowieść o dziewczynce, której przyszłość została już dawno temu zapisana w gwiazdach. Książka dla młodych odbiorców, ale czy tylko?
Poznajemy główną bohaterkę, kiedy jest kilkuletnim dzieckiem. Wychowuje ją Czarownica Pierwsza. Bohaterka jest sierotą, ale w zasadzie niczego nie wie o swojej przeszłości. Nie zna nawet swojego imienia. Czuje jednak, że ma jakieś ważne zadanie do spełnienia w bliżej nieokreślonej przyszłości. Jednak nikt jej nie pyta o zgodę, gdyż przeznaczenia nie da się zmienić. Można się jednak odpowiednio przygotować na jego nadejście.
Dziewczynka uczy się czarów. Poznaje też Wielką Księgę. Uczy się jej słów na pamięć, gdyż to co zapisane jest niebezpieczne i może stanowić zagrożenie. Kiedy wszystko pozna, księga zostanie spalona. Na dziecko i Czarownicę ciągle czyha jakieś niebezpieczeństwo. Muszą się ukrywać przed Najeźdźcami, którzy na nie polują.
Po kilku latach Dziewczynka staje się Panienką. Zmienia się też Czarownica, która ją wychowuje. Zanim się jednak spotkają, muszą uciekać przed obławą Urghów, którzy ciągle mają się na baczności. Oni również znają słowa przepowiedni – tzw. Pieśni Jedynej, choć do końca nie wiedzą jak ją interpretować. Panienka żyje w ciągłym niepokoju, nie zna ludzi, nikomu bowiem nie można w pełni zaufać, a za bycie czarownicą grozi stos.
Najniebezpieczniejszym momentem dla Córki Czarownic, jest chwila, kiedy trzeba zmienić opiekunkę, wtedy łatwo je złapać. Najeźdźcy boją się tylko lasów. Nie wchodzą do nich w obawie przed upiorami i zjawami – dlatego właśnie tam jest najbezpieczniej. Jednak kiedy dziewczynka dowie się, że zamieszka w osadzie, będzie to dla niej zaskoczeniem. Okaże się, że musi poznać ludzi i to, jak są ciemiężeni przez Najeźdźców. Czy uda jej się zrozumieć naturę zniewolonego człowieka?
Tytułowa bohaterka dopiero kiedy skończy siedemnaście lat, pozna swoje prawdziwe imię. Do tego czasu wciąż poznawała będzie arkana magii oraz historię swojego królestwa, które kilkaset lat wcześniej zostało podbite przez barbarzyńskie plemię. Pięć Czarownic ma przekazywać jej wszystko, co wiedzą, ale jeśli choć jedna z nich zawiedzie, misja może się nie udać.
Córka Czarownic uczy się też, jak być doskonałym władcą. Gdyż według Czarownic, właśnie o niej mówi Pieśń Jedyna. Wystarczy jednak mała skaza na charakterze dziewczyny, by została odrzucona. Dziecko stopniowo dojrzewa, ale nie jest doskonałe. Jak sprawić, by niezwykłe umiejętności nie powodowały poczucia dumy? Jak nauczyć empatii, jeśli nie przebywało się nigdy w towarzystwie ludzi? Dziewczyna nie potrafi również pokochać, gdyż czarownice nie darzyły jej matczynym uczuciem.
Książka Doroty Terakowskiej napisana jest w taki sposób, by łatwo dotarła do młodego odbiorcy. Najpierw jest fantastyczną opowieścią, gdzie magia i czary walczą ze złem. Jednak, czy tak jak w baśni wszystko skończy się dobrze? Luella nie jest doskonała, ale dąży do tego, by być dobrą osobą. Nie chce zawieść. Terakowska pokazuje dojrzewanie, nabieranie świadomości przez przyszłą królową. Tak wygląda pierwsza warstwa tej książki. Druga mówi o władzy. Wystarczy spojrzeć na ostatnią stronę powieści i zerknąć na datę jej ukończenia. „Córka Czarownic” była pisana od 1985 do 1988 roku. Dopiero rok później Polska odzyska niezależność polityczną. Dlatego właśnie dla dorosłych „Córka Czarownic” staje się piękną, metaforyczną opowieścią o dojrzewaniu do zdobycia wolności nie tylko przez jednostkę, ale i cały naród.
Dziękuję za powieść Wydawnictwu Literackiemu
PS Z okazji Wielkanocy życzę dużej ilości czasu spędzonej na czytaniu – najlepiej rodzinnym. Może uda się poczytać w plenerze, jeśli pogoda pozwoli?
Wzajemnie!
Kocham tę książkę! Mam na półce, sama czytałam dwa razy, za dwa, trzy laa będę czytać córce. Uwielbiam!
Muszę nadrobić zaległości, bo twórczość Terakowskiej znam tylko z kilku książek.
Ha, twórczość pani Terakowskiej to dla mnie w dalszym ciągu ziemia nieznana, lądy dopiero czekające na odkrycie.
Do Terakowskiej lubię co jakiś czas powracać. Zwłaszcza, że inaczej odbierze jej powieści osoba nastoletnia, inaczej dorosły.
Terakowskiej jeszcze nie czytałam, choć oczywiście znam jej nazwisko ze słyszenia i opowieści zachwyconych koleżanek 🙂