„Dwanaście słów” – recenzja książki Jana Jakuba Kolskiego

Dwanaście słówKiedy sięgnęłam po powieść „Egzamin z oddychania” zaskoczyło mnie bulwersowanie się tą książką opinii publicznej. Wiele osób szukało nawiązań do biografii autora. Natomiast recenzenci, którzy się skupili na fabule i języku, raczej wyrażali się o niej pozytywnie. Co zatem ma do powiedzenia Jan Jakub Kolski w „Dwunastu słowach”?

Aura skandalu przyczyniła się do sukcesu „Egzaminu z oddychania”. Wydawca twierdzi, że sprzedało się 20 tys. egzemplarzy tej książki. Według mnie, to rzeczywiście spory sukces. Chciałabym, żeby „Dwanaście słów” powtórzyło ów wynik, ponieważ i tu Jan Jakub Kolski udowodnił, że jest wszechstronnie uzdolniony – jako świetny reżyser, scenarzysta oraz co najbardziej dla mnie istotne – rewelacyjny pisarz.

Akcja powieści rozgrywa się w 1969 roku, jednak będziemy się cofali w przeszłość. Główna bohaterka – Marianna – ucieka z klasztoru, by skraść tożsamość kobiecie, którą się opiekowała aż do samej śmierci. Iście diabelski plan byłej zakonnicy – choć niemal do końca musimy odgadywać na czym polega – stopniowo ulega realizacji.

Marianna trafia do nauczyciela muzyki, gdzieś na prowincji. Tam można znaleźć  ludzi pokiereszowanych przez życie, zesłanych z lepszego świata. Fryderyk Greszel jest niespełnionym muzykiem, z nostalgią wspominającym dzieciństwo spędzone w Afryce. Samotnik, człowiek, któremu w życiu nic się nie udało, wymyśla zasadę dwunastu słów na dzień. Uznaje, że taki sposób komunikacji ze światem zewnętrznym wystarcza w zupełności. Szuka ciszy i spokoju. Jednak, czy uda mu się to osiągnąć?

Na prowincji losy głównych bohaterów połączone zostaną z innymi pokiereszowanymi przez życie osobami. Umierającym chłopcem, dla którego Fryderyk pisze utwór muzyczny, Ireną szukającą spełnienia cielesnego, czy zesłanym na prowincję sekretarzem partii – Stanisławem Rudzińskim. Świat opisywany przez Kolskiego nie będzie jednak czarno-biały. Święta staje się niemal prostytutką, a współczujemy również morderczyni. Bohaterów „Dwunastu słów” łączy miejsce, w którym się spotykają, ale również poczucie niespełnienia. Ich życie nie potoczyło się tak jak chcieli. A żądze doprowadziły do tragedii.

Ciekawym motywem w powieści jest obraz Afryki. Cofamy się do czasów kolonialnych. Miejsca, w którym wychowywał się Greszel. Fryderyk odczuwa nostalgię, ale tam też wydarzyło się wiele nieszczęść. Kolski odkrywa przed czytelnikiem ową dwoistość stopniowo. Całą prawdę o życiu Fryderyka, co go ukształtowało, poznamy na końcu książki. Równie ciekawą postacią jest Marianna. Była zakonnica do której Jezus mówi po ukraińsku. Jej historia również nie należy do najszczęśliwszych. Ale czy ucieczka w czyjąś tożsamość pozwoli jej być rzeczywiście kimś innym i uwolnić od demonów?

„Dwanaście słów” jest książką, która stopniowo odkrywa przed czytelnikiem kolejne wątki. Kiedy poznamy wszystko, możemy zastanowić się nad motywacją i wyborami bohaterów. I choć nie są oni czarni, albo biali, wzbudzają poczucie empatii. Nikogo nie można jednoznacznie ocenić. Nawet, kiedy wydaje się nam, że rozumiemy Mariannę, czy Fryderyka zaskakują nas czymś, czego się nie spodziewaliśmy. Kolski stara się pokazać, że wszystko co napotykamy na swej drodze na nas wpływa, choć najczęściej nie zdajemy sobie z tego sprawy. Uświadomienie pewnych motywacji może pomóc, ale czy bohaterowie potrafią zmienić kierunek, drogę, którą obrali?

Olbrzymim plusem powieści jest jej lakoniczność. Tak jak główny bohater, tak i autor unika przesytu. Stara się przedstawiać świat tak, by czytający odczuwał ten umiar. Nie ma ozdobników. A jednocześnie widzimy bohaterów, jak byśmy oglądali film. Jan Jakub Kolski przedstawia świat tak, że posługujemy się przede wszystkim zmysłem wzroku. Nie przenikamy bohaterów, zawsze znajdujemy się krok za nimi. Prawdy o człowieku musimy poszukać sami, najlepiej używając dwunastu słów. Wtedy pozostanie nam to, co w życiu najważniejsze.

Dziękuję Wydawnictwu Wielka Litera za powieść.

  1. Na podstawie recenzji w moim umyśle powstał niezwykle interesujący obraz tej książki. Nie miałem jeszcze okazji poznać twórczości pana Kolskiego, ale widzę, że warto to zmienić. A co do książek, w których występuje zakonnica to polecam serdecznie „Niewinność zagubioną w deszczu” Mendozy 🙂

  2. Pingback: Debiut prozatorski Jana Jakuba Kolskiego – „Kulka z chleba” | Czytam, bo chcę i już

Skomentuj Ambrose Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *