A co jeśli Mikołaj nie istnieje? Taka niepewność rodzi się w głowie głównego bohatera książki Bena Millera pt. „Jak poznałem Świętego Mikołaja”. Autor powieści jest znanym brytyjskim aktorem i komikiem oraz osobą uwielbiającą naukę, w tym fizykę. Ta miłość widoczna była w książce dla dzieci (takich od dziewiątego roku życia) pt. „O chłopcu, który zniknął świat”. Polscy czytelnicy mieli okazję poznać ten tytuł już jakiś czas temu, ale debiut Bena Millera to właśnie „Jak poznałem Świętego Mikołaj”.
Jackson postanawia sprawdzić, co z tym Mikołajem. W noc, kiedy ów święty przynosi prezenty, udaje, że kładzie się spać. Czeka cierpliwie, aż wszyscy się położą do łóżek i zasną. W pewnym momencie w domu słychać hałasy. Jacksonowi udaje się przyłapać Mikołaja w momencie, gdy podrzuca prezenty. Coś jednak idzie nie tak i święty potrzebuje pomocy, gdyż zwichnął sobie kostkę. Jackson wie, co należy robić, a Mikołaj odwdzięcza się chłopcu pewną historią.
Poznajemy opowieść o elfie, Torvilu, który mieszka w okolicy bieguna północnego. Nie jest to ktoś miły, a skąpiec, właściciel sklepu z zabawkami. Myśli tylko o zarobku i wykorzystuje swojego pracownika. Nie chce mu nawet dać wolnego w Święta Bożego Narodzenia. Liczy się tylko Torvil oraz jego dochód. Jak taka osoba może prowadzić sklep z zabawkami? Z czasem poznajemy, co doprowadziło elfa do tego stanu. Jednak pewnego dnia wszystko się zmienia. Dzieje się tak za sprawą monety i niezwyczajnych zdarzeń. Bohater wyrusza w podróż do swojego dzieciństwa, aż do momentu narodzin, poznaje również, co się może stać w przyszłości.
Kim był Mikołaj, zanim stał się synonimem bezinteresowności? Tę tajemnicę odkrywamy podczas lektury książki „Jak poznałem Świętego Mikołaja”. Jackson wysłuchuje jego opowieści i odkrywa tajemnice, których nikt nigdy jeszcze nie poznał. Chłopiec do tej pory myślał, że wiele o nim wie. Znał choćby imiona wszystkich reniferów. Teraz jednak upewnia się przede wszystkim, że Mikołaj istnieje, a ponadto ma ciekawą historię do opowiedzenia.
Dzięki powieści „Jak poznałem Świętego Mikołaja” dzieciaki otrzymują odpowiedzi na nurtujące je pytania. To jednak nie wszystko. Mają okazję odkryć historię, która nam dorosłym będzie przypominała „Opowieść wigilijną” Karola Dickensa. Zobaczymy, co ona ma wspólnego ze Świętym Mikołajem. Poznajemy bohatera dynamicznego, który pozna magię Świąt Bożego Narodzenia. Wtedy wszystko jest możliwe, nawet podróż w przeszłość i przyszłość. Da to bohaterowi szansę na zmianę, ale czy skorzysta z niej tak jak Ebenezer Scrooge?
Książka Bena Millera wykorzystuje znane motywy, ale na swój sposób. „Jak poznałem Świętego Mikołaja” wprowadza czytelnika w świąteczny klimat za sprawą magicznej opowieści. Otrzymujemy opowieść fantastyczną, wciągającą czytelnika w perypetie bohaterów. Autor trzyma nas w napięciu przez wykorzystanie techniki znanej z powieści szkatułkowej. Przeplata się wątek główny z opowieścią snutą przez Mikołaja. Ten zabieg sprawia, że chcemy dowiedzieć się, kim jest Torvil i dokąd Mikołaj zabierze ze sobą Jacksona. Przygód tu nie brakuje, ale też humoru i zabawnych sytuacji. „Jak poznałem Świętego Mikołaja” zostało wzbogacone o czarno-białe ilustracje Danieli Jaglenki Terazzini. Książkę przetłumaczyła Ewa Rosa. Dodam jeszcze tylko, że jest to historia dla osób od około dziewiątego roku życia.