Tytuł książki Sally Hepworth „Kochane córeczki” był dla mnie nieco tajemniczy i nie naprowadził mnie za bardzo na to, o czym będzie opowieść. Nie domyśliłam się, kim mogą być tytułowe postacie. Czy pisarka miała na myśli ironiczne znaczenie tych słów, a może dosłowne lub przenośne? Dopiero, kiedy zaczęłam czytać powieść, okazało się, że przede wszystkim wcale nie chodzi o rodzone siostry, tylko te przyjmowane w rodzinach zastępczych. Córeczki nie będą miały wspólnych rodziców, ale czy to jest jakaś przeszkoda, by między nimi pojawiła się więź?
Trzy przyrodnie siostry połączyło dorastanie w jednym domu. Trafiły do pani Fairchild w Wild Meadows. Przybywały tu po kolei. Opiekunka na pierwszy rzut oka wydawać by się mogła idealna. Tak ją zresztą widziała opieka społeczna. Spokojna, elegancka dama zajmująca się domem, tylko czekająca na kogoś, kogo można obdarzyć miłością. Tak zresztą uważała mała Jessica, która jako pierwsza pojawiła się w domu. Kiedy jednak dziewczynka nie spełniała oczekiwań swojej nowej mamusi, sprawy się komplikowały. Jessica jednak zrobiłaby wszystko, by jej opiekunka obdarzyła ją choć odrobiną uwagi i czułości.
Kiedy w domu pojawią się Norah oraz Alicia, Jessica nie ma już pani Fairchild na wyłączność. Zyskuje jednak coś znacznie ważniejszego, siostry, z którymi będzie miała zupełnie inną relację. To one pokażą dziewczynce, że pani Fairchild nie traktuje ich we właściwy sposób. Nauczą też się wspierać wzajemnie, choć nie będzie im łatwo.
Jessica, Norah i Alicia są zupełnie różne jeśli chodzi o charakter, ale każda z nich miała nieco inną przeszłość, zanim trafiła do domu zastępczego pani Fairchild. Od tamtej chwili minęło wiele lat, ale dzieciństwo wciąż istotnie wpływa na te młode kobiety. Zwłaszcza pobyt w Wild Meadows będzie wiązał się z traumatycznymi przeżyciami. Zobaczymy dlaczego Jessica należy do osób zawsze świetnie zorganizowanych. Z kolei Norah radzi sobie z problemami impulsywnie, przez co często wpada w kłopoty. Alicia za to potrafi działać łagodnie i być ciepłą osobą.
Kiedy policja odezwie się do trzech bohaterek, stopniowo będą odkrywały tajemnice ze swojej przeszłości. Co znaleziono w Wild Meadows jest zaskoczeniem dla lokalnej społeczności, ale nie dla sióstr. Dzięki retrospekcjom zobaczymy, jak wiele zła doświadczyły jako dzieci. Zastanawiamy się, jak mogło dojść do takich nadużyć i dlaczego nikt nie zareagował? Dlaczego opieka społeczna dała się tak łatwo manipulować?
Sally Hepworth daje czytelnikom opowieść trudną, ponieważ dotyczącą cierpienia dzieci. Zbrodnia do jakiej doszło przed laty, pozwala nam przyjrzeć się dorosłym kobietom i temu, co je ukształtowało. Jaki wpływ na ich psychikę miało przebywanie w domu, w którym obecna była przemoc psychiczna? Australijska pisarka skupia się najbardziej na trzech głównych bohaterkach, a śledztwo jest pretekstem do poznawania tego, co na postacie najmocniej wpłynęło. Do głosu dochodzi także tajemnicza postać, która odbywa sesję u terapeuty. Taki zabieg sprawił, że chcemy jak najszybciej odkryć tajemnice skrywane w domu pani Fairchild. Autorka poprzez konwencję thrillera pokazuje coś więcej niż zbrodnię sprzed lat. Daje nam historię o tym, jak doświadczenia z dzieciństwa wpływają na ludzką psychikę i jak działa siostrzana miłość. Po latach Jessica, Norah i Alice nadal potrafią się wzajemnie wspierać. Choć mieszkały tam, gdzie nie były dobrze traktowane, wciąż mówiły, że miały szczęście. Dlaczego? Ponieważ mogły stać się siostrami. Sally Hepworth pokazuje jak ważna jest rodzina, choć jej członków wcale nie musi łączyć ta sama krew.
PS Książkę przełożył Ryszard Oślizło.