Tytułowa bohaterka książki „Dziewczynka w zielonym sweterku”, to Krystyna Chiger, kobieta która przeszła piekło we wczesnym dzieciństwie. W jej przypadku nie jest ono gorące, ale wilgotne, ciemne i zimne. Bohaterka w 1939 poznaje okupację sowiecką po ataku ZSRR na Lwów, gdzie akurat mieszka z rodzicami i maleńkim braciszkiem Pawełkiem. Bolszewicy odbierają mieszkańcom własność prywatną, wszyscy mają być równi, czyli tak samo biedni jak pozostali. Mimo to nikt nie narzeka, a spora ilość Żydów przybywa na Wschód licząc na ocalenie pod skrzydłami ZSRR. Całą nadzieję burzy atak Niemców na Związek Radziecki. Tylko Ukraińcy się cieszą, bo liczą na niepodległość. Reszta odczuwa niepokój, ale najgorsze represje czekają Żydów.
Rodzina Chigierów zostaje pozbawiona niemal wszystkiego co ma, to co zostało pakują do wózka i przenioszą się do getta.Ten świat dla małego dziecka musiał być szokiem. Wcześniej Chigerowie byli dobrze sytuowaną rodziną, teraz walczą o przetrwanie.
Ojciec odpowiednio zadbał o swoje dzieci. Dorośli musieli pracować, a Krysia z Pawełkiem siedzieli cichutko w jakiejś pomysłowej skrytce zbudowanej przez tatę. Ten czas dziewczynka określiła trudniejszym, od czternastu miesięcy spędzonych w kanałach, bo musieli być sami, nie mieli pewności, czy rodzice wrócą. Trudno sobie nawet wyobrazić co czują kilkuletnie dzieci zamknięte w ciemnej, małej klitce, które słyszą jedynie swoje oddechy. Jednak są dobrze wyszkolone, chcą przeżyć.
Mimo ciężkiej pracy ojciec wraz z inną grupą mężczyzn wykopują tunel do kanałów, aby tam przeżyć czas wywózki Żydów. Spodziewają się, że spędzą tu kilka tygodni. Okaże się, że będą w brudzie, smrodzie i wilgoci przebywać ponad rok.
Kilka razy będzie się wydawało, że już się nie uda. Na samym początku w kanałach jest około 70 osób. Przeżyje tylko kilkoro. Cała akcja udaje się dzięki licznym przypadkom. Gdyby nie Leopold Socha wraz z dwoma kolegami, nie mieliby szans. Kanalarze „za opłatą” przechowują uciekinierów z getta. Niemcy wrzucają do tuneli granaty, ale Leopold wie, gdzie jest bezpiecznie. Przynosi jedzenie, podstawowe rzeczy potrzebne do życia.
Krysia nawet z perspektywy siedmiolatki widzi, że życie w zamkniętej grupie nie jest łatwe. Wybuchają kłótnie, ludzie dzielą sie na grupy i myślą o swoim interesie – dzielą nierówno chleb.
Wczoraj obejrzałam film „W ciemności” Agnieszki Holland. Brakuje w nim kilku ważnych elementów, które są w książce. Myślę, że kto nie ma ochoty na czytanie, to dobrze żeby zobaczył, co za los potrafi zgotować człowiek człowiekowi.
Krysia ma na sobie zielony sweterek, który zrobiła jej babcia. Wprawdzie nie przeżyła, ale pozostała po niej pamięć. Sam sweterek stał się eksponatem w muzeu Holocaustu w USA.