Król Jezus – Robert Graves

Król JezusNiektórzy twierdzą, że książka Dana Browna „Kod Leonarda da Vinci” odkryła przed czytelnikami nowe horyzonty na temat Jezusa. Jednak niekoniecznie mają rację. Powstało sporo różnych wariacji tej historii, od Nowego Testamentu zaczynając. O ile „Kodowi…” nie można zarzucić wartkiej akcji, to powieść „Król Jezus” zmusi nas do postawienia sobie pewnych pytań na nowo.

Narrację w „Król Jezusie” snuje Agabus Dekapolitańczyk z Aleksandrii, żyjący pod koniec pierwszego wieku naszej ery. Opowiada historię człowieka wywodzącego się z królewskiego rodu, a mianowicie prawowitego następcę tronu – Jezusa. Tytułowy bohater, według Agabusa, miał prawo nosić tytuł królewski, gdyż pochodził ze związku syna Heroda – Antypatra i służki świątynnej Mariamne.

Opisywany Jezus nie przypomina tej postaci, którą znamy z Ewangelii. Graves pokazał alternatywną drogę Chrystusa nie tylko do tego punktu, który pozornie znamy. Efekt niby podobny, ale jego osiągnięcie jest nieco inne. Wystarczy chociażby uznanie Jezusa, za potomka rodu Heroda. Wtedy koncepcja Chrystusa-króla staje się zupełnie uzasadniona. Tylko jak połączyć losy znienawidzonego przez wszystkich Heroda i Jezusa? Autor wpadł na świetny pomysł, by Chrystus został jego wnukiem – synem Antypatra. W tym momencie jednak Jezus z Syna Bożego staje się pretendentem do tronu Izraela, ale nadal jest tylko człowiekiem.

Graves  świetnie też uzupełnił lukę w życiorysie Chrystusa. Pokazał, jaką mógłby przejść drogę do momentu, aż zaczął nauczać. W logiczny sposób wykreował jego losy, by dojść do tych chwil, które znamy z Nowego Testamentu. Jednak następne wydarzenia nabiorą nowego znaczenia, bo zostaną ukazane w innym świetle.

Autor opisując losy Jezusa posłużył się ciekawą techniką, a mianowicie zastosował metodę analeptyczną: historię opowiada narrator żyjący w 93 roku. Jest to wizja uczonego, który nie był świadkiem opisywanych przez siebie wydarzeń, jednak myśli jak człowiek z  czasów Jezusa, przekazuje tamtą wizję świata. I nam się to udziela. Aż nie chce się wierzyć, że książka powstała w 1946 roku. Wywołała tak wielki skandal, że obłożoną ją anatemą, m.in. w Irlandii i Portugalii. W niekatolickiej Anglii cieszyła się natomiast sporą popularnością.

Powieść zaskoczyła mnie olbrzymią ilością informacji na temat różnych religii. Tego, jak one na siebie wpływały, ewoluowały i zmieniały. Pokazuje też historię Jezusa, jako pewną wypadkową intryg, polityki tej religijnej, jak i państwowej, połączonej z odrobiną przypadku. Nie ma tu miejsca na boskość. Narrator kreśli żywot Jezusa ze swojego punktu widzenia, osoby żyjącej w I wieku naszej ery. Jako uczony wyróżnia się olbrzymią wiedzą, człowieka żyjącego w czasach starożytnych. Dzięki temu przesunięciu w czasie, obserwujemy Jezusa z pewnej perspektywy, oddalenia i z dystansu.

Książka „Król Jezus” imponuje erudycją autora. Sam pomysł wymagał olbrzymiego wysiłku intelektualnego, by historia była prawdopodobna. Oczywiście, dziś raczej ta powieść nie bulwersuje. Jest niesamowitą wizją Gravesa, zmuszającą czytelnika do licznych przemyśleń na temat Jezusa i religii. Opowieść naszpikowano tak wielką liczbą informacji, że należy cały czas być skupionym na fabule. Każde zdanie jest istotne i pełne znaczeń. Wymagało to od mnie stałej uwagi, między innymi przez liczne odwołania do mitów i wierzeń. Ten wysiłek jednak się opłacił, ponieważ odkrył nowe interpretacje czegoś, co mogłoby się wydawać oczywiste. Nie byłabym sprawiedliwa, gdybym też nie wspomniała o świetnym tłumaczeniu Macieja Świerkockiego. Nazwałabym tę pracę benedyktyńską, ale nie oddałabym jednak wszystkiego. Nagromadzenie w powieści licznych informacji, mitów, imion z tamtej epoki narzucało konieczność ciągłej czujności i wiedzy.

Robert Graves swą książką pokazał mi, jak nikła jest moja  wiedza na temat religii, w sensie ogólnym – od historii, wpływów różnych religii na siebie, na interpretacji osoby Chrystusa kończąc. Pokazał, jak niewiele trzeba, by powstała zupełnie inna historia, niż ta powszechnie znana. Warto się nad nią chwilę pochylić i pomyśleć.

Dziękuję za książkę Wydawnictwu Officyna.

  1. Wczoraj skończyłam czytać tę książkę :-). Bardzo mi się podobała! Niedługo napiszę o niej u siebie więcej, najpierw muszę sobie wszystko pookładać w głowie :-).

    • Też potrzebowałam chwili, żeby sobie wszystko poukładać, bo nie można tej powieści tak ad hoc opisywać. Należy nabrać nieco dystansu 🙂

  2. Ciekawa koncepcja 😉 Lubię czytać książki, które odbrązawiają religię.
    Już sobie zapisuję tytuł. Ze swojej strony polecam: „Jezus. Dowody zbrodni” (Bryan Bruce) i „Co się wydarzyło w drodze do Damaszku” (Lena Einhorn).

  3. Warto przeczytać. Wciągnęłam ją na swój top czytanych w 2012 roku, bo zmusza do myślenia, do innego spojrzenia, do poznania innej perspektywy analizy osoby Jezusa. 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *