2012 ogłoszono rokiem Janusza Korczaka. I do nas trafiła książka-klasyk tegoż autora: „Król Maciuś Pierwszy”. Jak się można spodziewać, historię tę przeczytałam swoim dzieciom, bo pamiętałam swoje pierwsze spotkanie z tym małym bohaterem. Obawiałam się jednak, jakie reakcje wywoła ta opowieść, bo przecież historia Maciusia nie należy do wesołych, ale też chciałam zobaczyć jak wypada mały król pdczas ponownej lektury – po latach.
Czytanie zajęło nam wiele dni, ponieważ „Król Maciuś Pierwszy” jest obszerną książką. Sięgnęliśmy po wydanie z WAB z 2011 roku. Jednak nasza wersja nie była tą, która otrzymała wyróżnienie graficzne dla Marianny Oklejak w konkursie Książka Roku 2011 Polskiej Sekcji IBBY – u nas po prostu nie było ilustracji.
Historia głównego bohatera nie należy do przyjemnych. Chłopiec zostaje sam na świecie, którego zbytnio nie rozumie, ponieważ umierają jego rodzice. Musi się zmierzyć z mechanizmami władzy, poznać czym są intrygi i knowania sąsiadów.
Maciuś mieszka w złotej klatce. Początkowo o niczym nie decyduje, ponieważ na wszystko są odpowiednie protokoły i konwenanse. Jako, że jest dzieckiem, sąsiednie kraje próbują wykorzystać ten fakt i wybucha wojna. Jednak, mimo spodziewanego łatwego zwycięstwa, wrogowie przegrywają, gdyż Maciuś postanowił pod przebraniem wcielić się do armii i poznać ją od podszewki – zaczął działać.
Następnie chłopiec chce zostać królem-reformatorem. Zastanawia się, jak zmienić kraj, na korzyść dla wszystkich dzieci. Zaprzyjaźnia się z czarnoskórym królem Bum-Drumem. Po powrocie do kraju organizuje sejm dziecięcy. Jego celem jest nadanie dzieciom takich samych praw, jakie mają dorośli. Jednak Maciuś wciaż jest narażony na działania wrogich sobie ludzi. Wybucha kolejna wojna, po tym jak młody władca wysłał dorosłych do szkół, a dzieci do pracy, gdyż sąsiedzi ponownie chcą wykorzystać anarchię w państwie. Maciuś zostaje pojmany, skazany na śmierć, a następnie zesłany na bezludną wyspę.
Lektura jest polecana przez wydawnictwo dla dzieci od siódmego roku życia. Jednak nie jest to łatwa książka, którą można przeczytać i zapomnieć. Janusz Korczak uczy młodych czytelników zasad, które rządzą współczesnym światem. Nie ma żadnego ubarwiania i upraszczania rzeczywistości. Dzieciaki palą papierosy i piją alkohol. Dorośli biją dzieci, albo nie traktują ich poważnie. Świetnie pokazano też mechanizmy wojny. Dzieci, po przeczytaniu historii Maciusia, już nie będą się chciały w nią bawić.
Po przeczytaniu „Króla Maciusia…” widoczne jest, jak ważny był dla Korczaka sejm dziecięcy. Pojawił się on w jego Domu Sierot, mowa o nim i w powieści. Do dorosłego czytającego tę książkę przemawiają poglądy Korczaka na temat dzieci. Widać, jak autor traktował je poważnie, pokazując, że maluchy mają prawo do swoich poglądów. Aż nie chce się wierzyć, że nie upłynęło nawet sto lat od wydania tej książki, a jednak dzięki takim ludziom jak Korczak, dzieciaki traktowane są inaczej niż kiedyś.
Czytałam tę książkę ośmiolatce i pięciolatkowi. Trudno im było zrozumieć pewne rzeczy, choć dzięki lekturze po raz pierwszy dostrzegły pewne problemy. Powieść jest świetna, do tego by pobudzać wrażliwość dziecka. Najtrudniej im było pogodzić się ze śmiercią rodziców Maciusia, również wojna wywołała sporo emocji. Tłumaczyć trzeba było trudne słowa, a czytającemu mogła sprawiać kłopot składnia. Warto jednak się przełamać, by dziecko posłuchało mądrej i wartościowej historii, niekonieczenie z pozytywnym zakończeniem, za to mądrej i wartościowej oraz prowokującej do rozmów. Warto sięgnąć po tę książkę i przeczytać ją wspólnie z dzieckiem. Bo przecież nie tylko król Julian istnieje. Ten niech bawi, a Maciuś jednak czegoś uczy.
Maciusia czytałam z jakieś 20 lat temu. Z racji wieku skupiałam się wtedy na radościach i zmartwieniach małego króla. Może rzeczywiście warto przeczytać ją jeszcze raz w dorosłym życiu i zauważyć to, co chciał przemycić w bajce Korczak? Mam egzemplarz w domu – chyba pozwolę sobie się przekonać 🙂
Sprawiłem, że ta cenna książka znalazł się w domu, a żona przeczytała ją dzieciom (5 i 9 lat).
Zajęło to trochę czasu gdyż dzieci z początku prosiły o inne książki . W wielu miejscach wzbudzała jednak duże zainteresowanie i różne pytania. Myślę że Król Maciuś i Janusz Korczak zostanie stałym gościem w naszych domowych rozmowach.
Książka ta choć porusza się w świecie fikcji ukazuje nam jak szybko dzieci w czasach Korczaka musiały dorastać skoro tak poważnym i nierzadko smutnym piórem pisał autor dla dzieci.
Polecam.
Ksiażka nudna, niezrozumiała dla dzieci i nie dedykowana przez autora dzieciom. Przesłanie wartościowe ale to jedyny pozytyw.
Genialna. Polecam