„Meduzy nie mają uszu” – Adèle Rosenfeld

Meduzy nie mają uszu, Adèle RosenfeldKsiążka “Meduzy nie mają uszu” autorstwa Adèle Rosenfeld zainteresowała mnie, ponieważ niedawno czytałam reportaż Anny Goc pt. „Głusza”. Autorka pokazała w nim, jak wygląda codzienność ludzi niesłyszących w Polsce. Nie miałam pojęcia, jak bardzo mogą być wykluczeni ze społeczeństwa. Dzięki książce zobaczyłam, na czym właściwie polegają ich problemy komunikacyjne. Jakie mają ograniczenia? Nawet zadzwonienie po karetkę okazuje się niemożliwe. Książka Adèle Rosenfeld nie jest reportażem, a powieścią. Francuska pisarka opowiedziała historię młodej kobiety, która w związku z niedosłuchem czuje się wykluczona zarówno ze środowiska głuchych, jak i słyszących.

Louise nie słyszy na jedno ucho, a w drugim ma spore ubytki słuchu. Nosi aparat słuchowy, ale w pewnym momencie kobieta zdaje sobie sprawę, że dociera do niej coraz mniej dźwięków. Potwierdzają to specjalistyczne badania. Rozwiązaniem, jakie wydaje się najlepsze, jest wszczepienie implantu ślimakowego. Nowoczesna technologia daje szansę na usłyszenie tego, co dzieje się wokół, ale czy rzeczywiście stanowi najlepsze wyjście?

Główna bohaterka jest zawieszona pomiędzy dwoma światami. Odrzucają ją zarówno głusi, jak i słyszący. Ci ostatni uznają ją za niepełnosprawną, choć nie do końca. Przecież ma ręce i nogi, a niedosłuch bywa traktowany jako brak dobrej woli. Louise nauczyła się przez lata czytania z ruchu warg, ale nie zawsze jest taka opcja. Jak w takim razie poradzić sobie w pracy w merostwie wśród ludzi? Wielu spraw nie potrafi rozwiązać, ponieważ nie rozumie, o co chodzi tym, którzy podchodzą do okienka. Louise denerwuje się przed każdą taką rozmową, ale koledzy z pracy nie chcą jej pomóc, ponieważ myślą, że się nimi wyręcza. W końcu dziewczyna zostaje zdegradowana do archiwizowania danych osób, które nigdy się nie odzywają, czyli zmarłych przed laty.

Czy osobie takiej jak Louise łatwo znaleźć przyjaciół? Okazuje się, że jest jej trudno przez to, że nie potrafi zrozumieć wypowiedzi innych. Kiedy próbuje zbliżyć się do środowiska głuchych, uczy się języka migowego, widzi, że i ci ludzie nie traktują jej jak swojej. Uznają, że skoro kiedyś słyszała, to nie należy do ich świata. Z kolei słyszący chcieliby, żeby Louise była dokładnie taka, jak oni. Niewiele osób wsłuchuje się w to, co ma do powiedzenia. Są też najbliżsi, ale z nimi relacja również nie należy do najłatwiejszych.

Louise staje się coraz bardziej zestresowana. Nie radzi sobie z codziennością. Problemy się mnożą, ale rozwiązanie, jakie ma do wyboru, wciąż pozostawia wiele pytań bez odpowiedzi. Czy rzeczywiście powinna wybrać się na operację? Jakie mogą być skutki uboczne wszczepienia implantu? Dla słyszących jest oczywiste, że Louise powinna dążyć do tego, by stać się taka jak większość. Dylematy Louise musi rozstrzygnąć sama. Co wybierze?

Adèle Rosenfeld, podobnie jak bohaterka jej książki, również jest niedosłysząca, więc jej opowieść o młodej kobiecie, która stopniowo traci słuch, jest wiarygodna. Francuska autorka za „Meduzy nie mają uszu” zdobyła spore uznanie i została nominowana do Nagrody Goncourtów za najlepszy debiut literacki roku. Mamy do czynienia z powieścią wprowadzającą nas do mało znanego świata. Głusi i niedosłyszący nieczęsto występują na łamach powieści. Niewiele wiemy o ich świecie, gdyż dzielą nas trudności w komunikacji. Widzimy w książce właśnie te wszystkie utrudnienia w porozumiewaniu. Dla głównej bohaterki książki zawieszonej między dwoma światami jest to szczególnie bolesne. Do tego stopnia, że w jej świecie pojawiają się wyimaginowane obrazy. Umysł Louise kreuje dwie postacie, jakie towarzyszą jej na co dzień. Wyobraża sobie żołnierza i psa. Ma to symboliczne znaczenie, podpowiada nam, jaką walkę stacza kobieta, a także jak wpływa to na jej psychikę. Warto jednak nieco się wysilić, by poznać trudności, z którymi mierzy się Louise. Zobaczymy ile ją kosztuje coś, co dla słyszących nie stanowi żadnego wysiłku, w jaki sposób sobie z tym radzi oraz jakie emocje jej towarzyszą.

PS Powieść na język polski przełożył Paweł Łapiński.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *