„Mój czołg” – Viktor Horváth

Mój czołg, Viktor HorváthViktor Horváth jest węgierskim prozaikiem, nauczycielem akademickim, a także tłumaczem z języka angielskiego, niemieckiego i hiszpańskiego. Dzięki powieści „Mój czołg”, możemy znaleźć się u naszych południowych sąsiadów, do czasów, gdy miało dojść do interwencji w Czechosłowacji. Komunizm został pokazany w krzywym zwierciadle, a wszystko przez nietypowego głównego bohatera powieści.

Młody porucznik jest świadkiem niezwykle ważnych wydarzeń na skalę całego świata komunistycznego. Egzekutywa Układu Warszawskiego spotyka się, by zadecydować, co zrobić z niepokorną Czechosłowacją. Zaprzyjaźnione z tym krajem państwa decydują się na interwencję wojskową. By tacy przywódcy jak Kádár, Żiwkow, Ulbricht, Gomułka i sam Breżniew mogli się porozumieć, potrzebują tłumacza. Zostanie nim młody wojskowy, który na pytanie, jakiej jest narodowości, odpowiada: „Węgrem. To znaczy Czechosłowakiem. Znaczy Słowakiem”. Znajomość języków daje mu szansę brania udziału w wydarzeniach, które zostaną uznane za historyczne. Tyle, że tłumacz nie zdaje sobie z tego sprawy.

Świadomość podporucznika jest równa zeru. Jego naiwność przypomina dziecięcą. Mamy wrażenie, że nie czytamy o oficerze, a o dziecku. Do tego, gdy tylko ma chwilę wolną, bawi się plastikowymi żołnierzykami, a także jest fanem serialu „Stawka większa niż życie” i Hansa Klossa. Ot, taki Forrest Gump zza żelaznej kurtyny i z 1968 roku.

Główny bohater przebywa w wojsku, ale patrząc na nie z perspektywy naiwnego podporucznika, widzimy miejsce przesiąknięte absurdem. Śmieszą manewry wojskowe, a przemarsz wojsk jest wręcz groteskowy. Jednocześnie mamy świadomość, jakie były skutki praskiej wiosny. Na komunizm z ludzką twarzą nie było szans. Natomiast pozostała głęboka rysa na stosunkach między „zaprzyjaźnionymi” sąsiadami. Chyba już nikt nie miał złudzeń, jakie jest prawdziwe oblicze systemu.

Za to główny bohater powieści ślepo wierzył w komunizm. Młody podporucznik jest wzorcowym przykładem kogoś, kto został stworzony przez system. Indoktrynacja się dokonała i mamy do czynienia z wzorcowym komunistą. Główny bohater jest synem prominenta, który wierzy we wszystko, co wmawia mu propaganda. Największym złem jest dla niego coca-cola i The Rolling Stones. Przeraża go wszystko co niezgodne z ideologią, a swoją narzeczoną pyta w listach, czy w nieprawomyślnej Czechosłowacji wprowadzono już seks.

Taki człowiek jest tłumaczem idealnym. Przywódcy spotykają się ze sobą przy różnych okazjach, np. podczas polowań, a podporucznik nie jest zdolny do wyciągania wniosków. Nie zdaje sobie sprawy z knowań polityków. Przyjmuje wszystko z naiwną wiarą, że ma do czynienia z ludźmi kierującymi się wyższymi ideami. Nie dostrzega ich obłudy i zakłamania. Jego ślepota najpierw śmieszy czytelnika, ale stopniowo odkrywamy, że dzięki temu zabiegowi możemy dostrzec absurdy systemu.

Książka „Mój czołg” jest opowieścią o trudnym momencie w historii. Rok 1968 był ważny nie tylko dla Czechosłowacji. Państwa, które wzięły udział w interwencji, dzisiaj raczej się tego wstydzą. Viktor Horváth pokazuje, jak to wyglądało z perspektywy węgierskiej. Wojska tego kraju wzięły udział w „operacji Dunaj”, przyczyniając się do zdławienia praskiej wiosny. Główny bohater wprawdzie nie potrafi wyciągać wniosków, pozostawia to nam, czytelnikom. Podporucznik opowiada o tym, co widzi. Jego kolega popełnił samobójstwo, czytając krytyczne napisy na temat Węgrów. Inni żołnierze rozmawiają o tym, że wcale nie chcą strzelać.

Viktor Horváth choć pisze o kontrowersyjnym momencie w historii, nie zajmuje się rozliczeniem Węgrów w sposób typowy. Kreśli historię, która śmieszy. Mamy do czynienia z tragikomiczną opowieścią o człowieku, który został ogłupiony przez system. Narrację  prowadzi przede wszystkim sam młody podporucznik. Historia składa się z kilku warstw. Widzimy żołnierza, a jednocześnie dziecko. Człowieka, który nie wie dokładnie, kim naprawdę jest. Pisarz odsłania bezsens interwencji w Czechosłowacji, rozlicza Węgrów, z tego co się wtedy wydarzyło. A może jest w tym jeszcze jedna, ukryta warstwa? Czytając powieść, czytelnik zaczyna się zastanawiać nad tym, dokąd ten kraj zmierza w tej chwili.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *