Czy uwielbiacie swojego szefa? Z pewnością. Jak się okazuje dzieciaki również mają kogoś, przed kim czują respekt. Taką osobą może okazać się dyrektor szkoły. Człowiek, który budzi grozę przede wszystkim dlatego, że organizuje Dzień Pływania. Dla Rubena, głównego bohatera książki Mariusa Horna Molauga, nie ma nic gorszego. Jak nie dopuścić, do tego by się odbył? Co wymyśli główny bohater opowieści pt. „Najgorszy dyrektor na świecie”?
Łatwo się domyślić, dlaczego Ruben pragnie uniknąć testu na odznakę pływacką. Wie, że jej nie zda, ponieważ nie potrafi pływać. A do tego najważniejszy dzień w szkole organizowany jest przez człowieka, którego główny bohater unika jak ognia. Dlaczego? Ponieważ uważa, że test na pływalni będzie ostatnim dniem jego życia. Postanawia nawet napisać testament. Jedenastolatek ma tydzień, by coś z tym zrobić. Razem z przyjacielem Kentem postanawiają obmyślić plan, który sprawi, że chłopak nie będzie musiał zdobywać odznaki pływackiej.
Pomysły przyjaciół okazują się szalone. Większość z nich jest niemożliwa do realizacji. Plan skoku z wysokiego drzewa, by złamać sobie rękę jest ciekawy tylko na papierze. Chłopcy mają na tyle oleju w głowie, że ostatecznie nie decydują się na taki ostateczny krok. Pomarzyć jednak można, a wtedy zobaczymy, jak daleko potrafi zawędrować dziecięca wyobraźnia. Ruben dochodzi choćby do wniosku, że dyrektor jest zły, ponieważ posiada geny, które łączą go z Frankensteinem, Judaszem, czy Drakulą.
Historia opowiedziana przez Rubena z pewnością jest bardzo niepoprawna. Przerażony perspektywą Dnia Pływania chłopiec, wymyśla drastyczne rozwiązania, które pomogą mu uniknąć tego, czego tak bardzo się obawia. Oprócz tego nie przepada za dyrektorem, który na basenie prezentuje imponujące brodawki na plecach, a także demonstruje mało delikatne chwyty ratownicze. Okaże się jednak, że jeden z planów Rubena sprawdzi się aż za dobrze. Z tego wyniknie coś, co spowoduje, że główny bohater stanie przed nieoczekiwanym wyborem.
„Najgorszy dyrektor na świecie” to książka, którą polubią dzieciaki przepadające za humorem. Tutaj nie zabraknie komizmu sytuacyjnego, który podkreślają ilustracje Kristoffera Kjølberga. Świat przedstawiony będzie zabawny, przerysowany, ale też bliski czytelnikom, ponieważ akcja związana jest ze szkołą. Widzimy miejsce nieidealne, gdzie trzeba się dostosować do reszty. Ruen przez to, że nie potrafi pływać, czuje się źle. Na dodatek wie, że nie ucieknie od tego obowiązku. Jego pomysłowość jednak nie ma granic. Dlatego wymyśla coraz bardziej absurdalne rozwiązania, które mogą sprawić, że uniknie tego, czego tak nienawidzi. Wyobrażanie sobie skutków kolejnych planów, a także pokazywanie szkoły z perspektywy dziecka przekonuje, ponieważ autor książki nie ma zamiaru nikogo pouczać. Zaskakuje natomiast młodych odbiorców nieoczekiwanym zakończeniem, które zmusza do śmiechu i… do myślenia.
🙂 chętnie przeczytamy 😉
Polecamy 🙂
O myślę, że ta książka spodoba się mojej Córze. Nawet Pani Vicedyrektor w przedszkolu potrafi budzić respekt:)