Przygody Natki po raz drugi pojawiają się tutaj na blogu. Jednak najnowszy tom przygód tej bohaterki stanowi już czwartą część z serii. Ich autorką jest Ruth Quayle. Za ilustracje odpowiada Julia Christians. Ten duet wykreował niezwykle sympatyczną bohaterkę. Dziewczynkę, która nie jest doskonała, zdarza jej się złościć, gniewać, przegrywać, a przez to może być bliższa wszystkim tym, którzy są w podobnej sytuacji – chodzą do szkoły i chcą się świetnie bawić.
Perypetie tytułowej bohaterki książki „Natka i wyścig z jajkiem” wcale nie są związane z wielkanocnymi świętami. Chodzi o obchody dnia sportu. W szkole, w której pracuję, odbywa się on w Dzień Dziecka. Natka nie przepada za rywalizacją sportową. Często coś ją odciąga od ścigania: np. dosłowne rozumienie niektórych powiedzonek i przysłów. Kolega będący w parze z Natką nie jest zadowolony. Jednak sytuacja może się zmienić, gdy dziewczynka skupi się na tym, by nie rozbić powierzonego jej jajka. Czy uda jej się zwyciężyć?
Pierwszoklasistka Natka uwielbia grać w szkolnym teatrzyku. Kiedy nie dostanie głównej roli, inni pocieszają ją, że uda się następnym razem. Dziewczynka bierze sobie to do serca. W nowym przedstawieniu chciałaby odegrać główną rolę Williama Szekspira. Do tego stopnia uwierzy, iż był to ktoś naprawdę mądry, że posunie się do tego, by „pożyczyć” sobie jego kostium, kiedy nie otrzyma wymarzonego angażu. Czy rzeczywiście lepiej sobie poradzi na sprawdzianie z brodą Szekspira?
Kolejnym marzeniem Natki jest udanie się na pokaz psów, ale nie jako widz, tylko wzięcie udziału w konkursie. Sęk w tym, że dziewczynka nie posiada psa. Tak mocno uwierzy w swoją maskotkę Kapsla, że stanie się uczestniczką niezwykłej rywalizacji. Musi najpierw przekonać wszystkich, że jej pupil powinien rywalizować z innymi czworonogami.
Książeczka „Natka i wyścig z jajkiem” to tak naprawdę trzy niedługie opowiadania. Historie, które można łatwo prześledzić, nawet jeśli dopiero rozpoczyna się przygodę z samodzielnym czytaniem. Literki są duże, tekst zrozumiały, a do tego wzbogacony czarno-białymi ilustracjami. Do tego Natka szybko skrada serca kilkuletnich czytelników. Jej perypetie są niezwykle zabawne. Nigdy nie wiadomo, co też takiego wymyśli Natka i jakich eufemizmów użyje, by opisać swoją sytuację oraz emocje. Niektórych rzeczy nie nazywa po imieniu, choć zawsze mówi wprost, gdy coś jej się nie podoba. Jedno jest pewne, fantazji Natce nie zabraknie, a opowie o tym tak, że młody czytelnik będzie bawił się świetnie i doskonale zrozumie uczucia zabawnej bohaterki.
PS Książę przetłumaczyła Anna Błasiak