Rybka i słońce – dla młodszych o nadziei

Rybka i słońceNiepozorna książeczka '”Rybka i słońce” została napisana przez Przemysława Wechterowicza. Równie ważne są w tej pozycji ilustracje Barbary Konczarek. W zasadzie – dla najmłodszych czytelników, którzy nie potrafią czytać – one właśnie będą najważniejsze, ponieważ tworzą niesamowity nastrój.

Historia dotyczy małej rybki głębinowej, która żyje w wiecznych ciemnościach. Czuje się samotna, a spotykane przez nią stworzenia nie zawsze są przyjazne. Wszystko się zmienia, gdy pewnego razu spotyka Promień. On spowoduje, że narodzi się w niej pragnienie wędrówki ku słońcu. No i dzięki przyjacielowi – rybka realizuje to marzenie.

„Rybka i słońce” jest ciepłą opowieścią o tym, by nie tracić nadziei oraz nigdy się nie poddawać. Dzięki spotkaniu z Promieniem, smutna i samotna rybka zmienia się. Staje się na tyle zdeterminowana, by realizować swoje marzenie. Historia napisana została językiem poetyckim, ale zrozumiałym już dla najmłodszych odbiorców. Jednak w zależności od wieku, inaczej odbierzemy tę opowiastkę. Maluchy będą słuchały tej historii, by pojąć ją dosłownie, jednak już nieco starsi czytelnicy zauważą jej metaforyczność (pewnie z delikatną sugestią rodziców).

Książeczka dzięki niedopowiedzeniom, daje małym odbiorcom możliwość dopisywania swojego zakończenia, bądź rozbudowywania opwieści. Natomiast piękne ilustracje powodują, że książkę odbiera się również poprzez zmysł wzroku. Historia zaczyna się od ciemnych i zimnych barw. Powolne przechodzenie do ciepłych tonacji, daje nam poczucie, iż opowieść doprowadzona zostaje do szczęśliwego i pełnego nadziei zakończenia.

Muszę przyznać, że wszyscy daliśmy się porwać nastrojowi tej historii. Bo mała rybka z morskich głębin wywołuje poczucie sympatii, ale też wzrusza – wszystkich, niezależnie od wieku. Dzieciaki podziwiały również jej niezwykłą odwagę. W zasadzie „Rybka i słońce” to taki odpowiednik „Wielkiego błekitu” dla najmłodszych. Aż się nie chce wynurzać z morskich toni.

 Egzemplarz recenzencki otrzymałam od Wydawnictwa Officyna.

  1. No nie wiem. Wielki błękit to chyba przede wszystkim opowieść o samolubnym człowieku, który swoją pasję postawił ponad wszystko i nie liczył się z nikim ani niczym. Chciałabyś takiego partnera w związku? 😉
    Ja o tej rybce już chyba nie poczytam, ale pamiętam, że kiedyś mi brakowało informacji o wartościowych książkach tego typu, więc powiem tylko – pisz dalej! 🙂

    • Zdecydowanie bym nie chciała. Podobnie się dzieje w historiach o ludziach wspinających się, bez względu na nikogo. Tylko w tej opowieści jest taki podobny nastrój do „Wielkigo błękitu”, że można zatracić się w tych głębinach. Choć z drugiej strony, tytułowa rybka właśnie dążyła do tego, by się wydostać na zewnątrz 🙂

Skomentuj dofi Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *