Geoffrey Robertson w książce „Czy papież jest winny?” podjął delikatny temat związany z brakiem odpowiedzi Watykanu na liczne przypadki molestowania seksualnego, których dopuszczali się duchowni. Ten znany prawnik wysunął tezę, że papież jest winny naruszania praw człowieka i powinien za to odpowiedzieć.
Czytałam wcześniej „Nie lękajcie się” E. Overbeeka, która omawia problem molestowania dzieci przez polskich duchownych katolickich. Książka „Czy papież jest winny” zajmuje się podobnym tematem, jednak w znacznie szerszym zakresie. Jako, że autor jest jurystą, zajął się sprawą właśnie z prawniczego punktu widzenia.
Dla Robertsona Watykan przede wszystkim nie może być uznawany za państwo, ponieważ nie spełnia warunków wymaganych przez prawo międzynarodowe. Uznał, że w związku z tym można by posadzić papieża na ławie oskarżonych – np. jako obywatela Niemiec. Większość państw uznaje jednak Stolicę Apostolską, w tym wypadku papież może czuć się bezpieczny ze względu na immunitet, który go chroni jako przywódcę kraju. Dla autora nie do pomyślenia jest, że Kościół Katolicki i reszta świata powołuje się na traktaty laterańskie wyodrębniające Watykan, a podpisane przez – Mussoliniego.
Autor obala wiele argumentów, którymi Kościół Katolicki chroni się, gdy mowa o łamaniu prawa. Molestowanie seksualne jest przestępstwem, dlatego Robertson nie może zrozumieć, dlaczego Benedykt XVI do tej pory nie podjął żadnej sensownej próby, która by z nim próbowała walczyć.
Według prawnika działania Kościoła Katolickiego przypominają zasady funkcjonowania mafii. Przerzucanie księdza pedofila do innej parafii, a nawet na inny kontynent, to według niego zachowania, które powinny być karane, bo chroni się w ten sposób przestępcę. Autor uważa, że takich księży należy postawić przed sądem. Prawo kanoniczne jest w takiej sytuacji mało skuteczne. Najczęściej biskupi tłumaczą się, że nie informowali policji o przestępstwie, bo musieli zachować tajemnicę spowiedzi.
Procedury biskupów, które miały na celu eliminowanie pedofilii, prowadziły często do nagradzania przestępców. Według Robertsona tylko nieliczni byli wykluczani z szeregu kapłanów. Wielu natomiast uniknęło kary w wyniku przedawnienia przestępstwa, nietórzy kontynuowali swoje zbrodnie, tylko w innym miejscu. Przenoszenie kapłanów do kolejnych parafii było jedynie zamiataniem problemu pod dywan.
Według Benedykta XVI zaledwie 1% księży dopuściło się molestowania seksulnego wobec dzieci. Jednaka niektóre badania mówią, że jest ich znacznie więcej, od 4, 6 do 9%. Według raportu ekspertów z John Jay Collage winę orzeczono wobec zaledwie 6% księży, a zaledwie 2% z nich zostało skazanych. Najbardziej szokuje, że aż o 76% oskarżeń księży dotyczących wykorzystywania dzieci nie poinformowano organów ścigania.
Geoffrey Robertson uważa, że Joseph Ratzinger już jako kardynał miał do czynienia z problemem pedofilli w Kościele. Dlatego własnie on ponosi odpowiedzialność, jako ktoś, kto ukrywał przestępstwa. Autor domaga się, by wymagano od Watykanu, by stosował się do obowiązujących konwencji, a nie wymawiał się prawem kanonicznym. Nie mieści mu się w głowie, że Kościół, który stworzył fundamenty etyki, nie stosuje zasady „Zero tolerancji” wobec pedofilów.
Autor, jako prawnik, specjalizujący się w w prawie międzynarodowym oraz prawach dziecka, nie zgadza się na to, by księża byli traktowani inaczej niż pozostali obywatele. Twierdzi, że skoro Benedykt XVI chce być głową państwa, powinien przestać domagać się tego, by księża byli sądzeni według zasad prawa kanonicznego. Duchowny skazany za pedofilię musi podlegać karze laicyzacji, inaczej Kościół straci wiarygodność.
Robertson stawia tezę, że Ratzinger mógłby być sądzony, gdyby zrezygnował z władzy. Uznał, że nie ma takiej możliwości, gdyż abdykacja jest oksymoronem. Jak widać, nie przypuszczał, że papież zostanie emerytem.
Dzięki książce „Czy papież jest winny” czytelnik może zastanowić się nad tym, jak trudną kwestią jest problem pedofilii w Kościele Katolickim. Robertson domaga się takich regulacji od papieża, tak by zgodne one były z prawami dziecka. Nie krytykuje samej religii, rytuałów, czy instytucji. Warto poznać poglądy autora i zwrócić uwagę na tę kwestię. Czy nowy papież podejmie wyzwanie i zmieni zasady? Temat jest delikatny, ale nie można przed nim uciekać. Należy dyskutować i szukać rozwiązań. Nie sądzę, by ktoś chciał postawić Benedykta XVI przed sądem, jednak warto sobie uświadomić, że molestowanie dzieci jest przestępstwem, a ukrywanie winnych też podlega karze. Poglądy Robertsona są jasne i wyłożone w bardzo logiczny sposób. Na ile autor ma rację, czytający musi sobie odpowiedzieć sam.
Dziękuję za książkę Wydawnictwu Czarna Owca.