Jak nie zniechęcać do samodzielnego czytania?

W pewnym wieku, gdy się zna już większość literek okazuje się, że po złożeniu ich w całość powstaje coś. Najpierw wyraz, potem kolejne, no i wreszcie zdanie. To fascynujące odkrycie dla dziecka. Dla dorosłych oczywiste, a dla maluchów krok milowy. Co zrobić w tej sytuacji, kiedy dziecko samo garnie się do czytania, choć wcale jeszcze nie musi?

Po długich poszukiwaniach po omacku, znalazłam pozycję „Czytam sam” Marcina Przewoźniaka. Są to teksty do samodzielnego czytania ze zrozumieniem dla dzieci sześcio- i siedmioletnich. Kluczowe jest dla mnie właśnie hasło – ze zrozumieniem. Już najmłodsze dzieci, które ledwie dukają po literkach, prędzej, czy później mają za zadanie zrozumieć, co czytają. Dzięki tej właśnie książeczce, od samego początku mogą to ćwiczyć.

Książeczka podzielona jest na okazjonalne wierszyki. Związane są z porami roku, najważniejszymi świętami, tym co dla dzieciaczków najważniejsze – tekst o zabawie też się znajdzie. Do tego jest kolorowa ilustracja i pytania do tekstu – są bardzo atrakcyjne, nie nudzą. Pytania powinien czytać dorosły, napisane są mniejszą czcionką, w przeciwieństwie do dużej przeznaczonej dla małych czytelników. Zadania polegają na kolorowaniu, dobieraniu właściwych słów, łączeniu ze sobą, naklejaniu, pojawiają się proste rebusiki.

Myślę, że warto iść w tym kierunku, kiedy dziecko wykazuje takie zainteresowania. U nas to się doskonale sprawdziło. Niemal rytuałem stało się wieczorne czytanie – już nie tylko my rodzice czytamy dzieciom, ale i najstarsza pociecha zaczyna czytać nam.