Książka, którą przeczytałam dzieciakom, zaskakuje tym, że została wydana po raz pierwszy w 1884 roku. Czy „Gucio zaczarowany” Zofii Urbanowskiej może dotrzeć do współczesnych odbiorców?
Pierwszą zachętą do sięgnięcia po tę lekturę są ilustracje Bohdana Butenki. Przemówiły one do moich małych słuchaczy. Mnie przekonały z kolei rekomendacje. Książkę wspominał sam Czesław Miłosz, nawet napisał wiersz o Guciu. Również Jarosław Iwaszkiewicz i Aleksander Wat wspominali, że historia ta należała do ich ulubionych opowieści z dzieciństwa.
„Gucio zaczarowany” jest to powieść o charakterze fantastyczno-przyrodniczym. Główny bohater zostaje zamieniony za karę w muchę za to że przez całe swe młode życie był tylko utrapieniem dla dorosłych. Nie chciał się uczyć, wymigiwał się od wykonywania jakichkolwiek obowiązków. Jako, że stracił dwóch starszych braci, matka była wobec niego nadopiekuńcza i niezbyt stanowcza.
Po przemianie w muchę Gucio podróżuje po okolicy i przeżywa mnóstwo przygód. Po raz pierwszy ma okazję spojrzeć na świat z zupełnie innej perspektywy. Poznaje życie ptaków, owadów, robaczków. Okazuje się, że każde stworzenie, nawet najbardziej niepozorne ma jakiąś rolę do spełnienia.
Gucio byłby łatwym celem w łańcuchu pokarmowym dla innych stworzeń. Dlatego dla ochrony nosi czerwoną czapeczkę, po którym inni rozpoznają w nim stworzenie pokutujące. Aby móc stać się ponownie chłopcem, bohater musi przejść przemianę i zrozumieć swoje miejsce w świecie.
Książka „Gucio zaczarowany” wychowała wiele pokoleń Polaków. Dziś jej niewątpliwym walorem jest czynnik edukacyjny. Trudno uwierzyć, że powstała w XIX wieku. Wprawdzie język jest już nieco archaiczny, ale dzieciaki jeśli czegoś nie rozumiały – zaraz dopytywały. Również ja – jako czytający – musiałam się przestawić na nieco niedzisiejsze konstrukcje zdaniowe, ale warto podjąć ten wysiłek, bo historia Gucia wciąga, aż się prosi o ekranizację…
Zaskoczyło mnie jak dokładnie i szczegółowo opisane zostały zwyczaje pszczół, much i innych malutkich stworzeń. Autorka pisząc o celowości świata i miłości do Boga, dziś może nie zostanie odebrana jak kiedyś. Jednak moralizatorstwo nie dominuje w tej historii, jak mogłoby się wydawać. Dzieciakom najbardziej spodobały się przygody Gucia i opowieści o zwierzętach. Historia chłopca chwilami wywoływała również i łzy wzruszenia. No i rodziło się mnóstwo pytań w głowach małych odbiorców. A to bardzo ważne, by książki prowokowały…
Za „Gucia zaczarowanego” dziękuję Wydawnictwu Officyna.