Humanus – Groszek Stanilewicz

HumanusAutorką „Humanus” jest Groszek Stanilewicz, członkini Łowcy Słów, czyli grupy opowiadaczy. Jeszcze bardziej tajemniczy jest ilustrator – Henryk, absolwent pedagogiki, gdańszczanin i samouk.

Mimo niewielkiej objętości, historia którą przeczytałam dzieciom, niesie ze sobą olbrzymią ilość znaczeń. Okazuje sie, że można na zaledwie dziesięciu stronach stworzyć baśń o budowie szkatułkowej.

Toskan postanowił przeczytać swojemu nauczycielowi – magowi – wypracowanie. Opowiada ono o czlowieku, który urodził się i wychowywał wśród delfinów. Nauczył się ich mowy, łowienia ryb, ale i od siebie dawał wiele. Przeżywał cudowne chwile obserwując podwodne krajobrazy, czy słuchając śpiewu wielorybów. Jednak po sześciu latach delfiny postanowiły, że Humanus powinien wrócić do ludzi. Pewnego dnia chłopiec obudził się samotny na plaży. Znalazł jednak przyjaciela, Canisa – czyli psa.

On nauczył go czym jest przyjaźń, wierność i miłość. Podczas swej podróży chłopiec czerpał wiele z przyrody. Zwierzęta pokazywały mu, jak radzić sobie z naturą. Kiedy dorósł, spotkał na swej drodze miasto. Wielką metropolię. I choć na początku czuł się tam obcy, po pewnym czasie zapomniał niemal wszystkiego, czego nauczył się od przyjaciół zwierząt.

Opowiadanie Toskana bardzo wzruszyło maga. Oświadczył, że odtąd jego uczeń może być samodzielny, gdyż posiadł całą tajemną wiedzę.

Książka „Humanus” niekoniecznie przeznaczona jest tylko dla dzieci. Nauka jaka z niej płynie dotyczy człowieczeństwa. To przypowieść o tym, jak blisko natury znajdował się człowiek i jak szybko o tym zapomniał. Jednak autorka pokazuje jakieś światełko w tunelu, bo istota ludzka niekiedy przypomina sobie o swojej głęboko skrywanej naturze, kiedy kocha, albo doczeka się własnych dzieci.

Opowieść o Humanusie napisana została w podobnym stylu jak „Mały Książę”. Płynie z niej wiele nauk, a zdania mogą funkcjonować jako oddzielne sentencje. Już sam wybór łacińskich imion wiele wyjaśnia. W ciekawej formie pokazano naturę ludzką – na zaledwie dwunastu stronach, z których część stanowią ilustracje. One też dopełniają treść, bo powodują, że czytelnik zaczyna nagle tęsknić za śpiewem wielorybów.

Przeczytałam tę opowieść swoim dzieciakom, a pytaniom nie było końca. Musiałam wyjaśniać sens opowieści, bo trudno im było połapać się w budowie szkatułkowej baśni. No i na początku nielatwo im było wyobrazić sobie  człowieka pływającego pod wodą z delfinami. Jednak historia bardzo je zaintrygowała i zmusiła do myślenia, uczyła też empatii. Bo każdy po przeczytaniu tej baśni musi sobie odpowiedzieć na pytanie, ile ma w sobie z młodego, a ile z dojrzałego Humanusa?

Dziękuję Wydawnictwu Officyna za książeczkę.