Chłopiec z sąsiedztwa

Chłopiec z sąsiedztwaPo pierwsze nie czytajcie recenzji na temat tej książki na stronach najważniejszych księgarni  internetowych, gdyż zdradzają zbyt wiele. Postaram się nie psuć przyszłym czytelnikom przyjemności odkrywania najistotniejszych tajemnic powieści Irene Sabatini „Chłopiec z sąsiedztwa”.

Po drugie: czym różni się kolorowy, od czarnoskórego, Zimbabweńczyk, od Rodezyjczyka?  Kim są Afrykaner, Afrykanin?  Nie powiem, wystarczy trochę pomyśleć, a wtedy odkryjemy, że choć jesteśmy odrobinę rasistami, to – na szczęście – nieświadomymi. Oczywiście kolejnym krokiem będzie uzupełnienie tych braków.

Irene Sabatini wrzuca nas w wir historii Zimbabwe. Ciemnoskóra, czy raczej kolorowa Lindiwe, zafascynowała się białym chłopakiem z sąsiedztwa – Ianem. Zauroczenie czternastolatki jest nieco niebezpieczne – młodzieniec został oskarżony o podpalenie swojej macochy. Ian wraca po roku uniewinniony, ale oczywiście jego opinia  zostaje na dobre zszargana. Młodzi zaczynają się spotykać, nawiązuje się między nimi więź. Wydarzenia polityczne powodują, że Ian wyjeżdża. Lindiwe wyrusza początkowo razem z nim, ale wkrótce ich drogi się rozchodzą.

Nie zapominają jednak o sobie. Ian McKenzie pisze czasem listy, a po kilku latach dochodzi do ponownego spotkania pary. Mężczyzna odkrywa pewną tajemnicę Lindiwe. Ona ich zwiąże ze sobą ponownie. Nie będzie to łatwy związek. Tym bardziej, że sytuacja w kraju im nie pomaga. Dodatkowo rasizm… Lindiwe postrzegana jest jako służąca białego Iana. To, że dziewczyna studiuje, ma swój pogląd na świat, nikogo nie obchodzi. Liczy się tylko kolor skóry. Jak walczyć o uczucie w takim świecie? Wszystko się rozpada, nie można planować przyszłości – co zrobić, by taki mezalians miał rację bytu?

Debiut książkowy Irene Sabatini z pozoru może wydawać się zwykłym romansem. Jednak  w tego typu książkach nie poznajemy historii kraju, jego problemów społecznych i politycznych. Niektórzy będą narzekać na zbyt dużą ilość faktów – pojawiają się zupełnie nieznane nam nazwy partii politycznych, oddziałów wojskowych. Przesłanie jednak jest zupełnie inne. Pisarka pokazuje – moim zdaniem – jak trudna może być komunikacja między dwojgiem ludzi, mimo uczucia, które między nimi istnieje. Daje jedna nadzieję, że rację bytu ma stałe budowanie związku. Lindiwe posiada problem z komunikowaniem swych pragnień – przecież nikt nigdy nie pytał o jej zdanie. Teraz jako dorosła musi się z tym zmierzyć…

„Chłopiec z sąsiedztwa” został napisany tak, by nie wszystko było od razu jasne. Wręcz odwrotnie – niektórych prawd nigdy nie poznamy. Lindiwe i Ian wiedzą, że ich ojcowie walczyli w wojsku, ale czy byli mordercami, czy bohaterami? Narracja jest niekiedy urywana, fragmentaryczna. Jednak książkę czyta się bardzo dobrze, głównie dzięki żywym dialogom. Chęć poznania bohaterów, tego jak walczą z przeciwnościami losu, powoduje, że łatwo się zapomnieć w tej fabule. No i ten afrykański klimat…

Dziękuję za książkę wydawnictwu Świat Książki 🙂