Kamyczek kontra Kajtuś

KajtuśKiedy zaczynaliśmy przygodę z tym bohaterem – jakieś pięć lat temu, nosił on imię Kamyczek. Jeszcze nawet dostepne są na rynku ksiązki o takim tytule.

Ten wielkogłowy i bezwłosy bohater to ulubieniec dzieci. Chętnie oglądają go w telewizji, przepadają za książeczkami o Kajtusiu. Podobnie jak Franklin przeżywa wiele rozterek – ma ochotę mówić nie, zamiast tak; boi się dentysty, albo nocy, pojawia się jego życiu siostrzyczka, pierwszy raz idzie do przedszkola. Każda strona w książeczce jest bogato ilustrowana. Maluchy o różnym temperamencie, charakterze i zainteresowaniach, zawsze zajdą coś dla siebie. Do wyboru są też wydania o grubych, sztywnych kartkach, jak i takich zwykłych, dla dzieci, które już nie niszczą książeczek.

Uwaga rodzice: jeśli waszym pociechom wpadnie w ręce Kamyczek, będziecie czytali ciągle to samo. Niestety, ksiązeczki nie są doskonałe – lepiej przejrzeć tekst, zanim przeczytamy go po raz pierwszy, bo pojawiają się niekiedy rzeczy niedopuszczalne – np. Kamyczek źle wyraża się o siostrzyczce, łatwo sobie wyobrazić konsekwencje po takiej lekturze. Maluchy będą zadawały sto pytań dlaczego, a to które jest akurat młodszą siostrzczką nie poczuje się najlepiej.

Osobiście polecam „Kajtusia na nocniczku”. Najmłodsi po tej lekturze chętniej siadają na nocnik i łatwiej im zrozumieć, co się z nimi dzieje. Całość pisana jest prostym językiem, wiele dają dzieciom ilustracje, bo łatwiej im wyobrazić sobie przygody małego bohatera.

Niektóre maluszki śpią z maskotkami, inne z książeczkami – bardzo często właśnie z lekturą o Kamyczku.