Debiut prozatorski Jana Jakuba Kolskiego – „Kulka z chleba”

Kulka z chlebaZarówno „Egzamin z oddychania”, jak i „Dwanaście słów” Jana Jakuba Kolskiego wywarły na mnie pozytywne wrażenia. Tym razem postanowiłam sprawdzić, od czego pisarz zaczynał. Czy znajdę wspólne wątki dla tych trzech powieści? Pewnie niektórych dziwi, że nazywam Kolskiego pisarzem, ale trzeba pamiętać o tej części jego twórczości. Sam reżyser nie lubi tego terminu, na określanie swojej działalności prozatorskiej.

Powieść „Kulka z chleba” napisana została dwutorowo, ale warstwy w pewien sposób się przenikają. Mamy do czynienia z książką w książce. Główny bohater powieści postanawia napisać książkę. Stanisław Muskat może to jednak robić tylko w Popielawach. Jest człowiekiem w średnim wieku, raczej pisarczyną, niż wielkim wieszczem. Tyle, że w pewnym momencie jego książka zaczyna mu się wymykać spod kontroli i powstaje niezależnie od zamierzeń autora.

Powieść, którą pisze Muskat dotyczy wydarzeń, które miały miejsce w czasie okupacji. Dzieci ze wsi oglądają pociągi sunące do obozu koncentracyjnego. Pokazują Żydom gestami, jaki czeka ich los. Z jednego wagonu wyskakuje kilkoro z nich. Ci, którzy przeżyją, będą próbowali uciekać przed niechybną śmiercią ze strony hitlerowców. Niewielu się uda, ponieważ za Żydami rusza pogoń. Szukają ich Niemcy, ale też dzieciaki z okolicy.

Po wielu latach każde z tych pięciorga dzieci, które widziało scenę ucieczki Żydów z pociągu, dotyka kara. Umierają w dziwnych okolicznościach. Tylko, czy kara zmieni świat? Czy pozostali ludzie staną się lepsi, albo czegoś się z tej historii nauczą? Bynajmniej. Wpływać można na nich poprzez tytułową kulkę z chleba, wtedy stają się posłuszni. Jednak niewielu bohaterów wie, jak je tworzyć.

Stanisław Muskat cierpi podczas tworzenia. Historia, którą kreśli, okazuje się nawiązywać do rzeczywistych wydarzeń, z którymi mężczyzna nie miał nic wspólnego. Tak jakby miejsce samo kreowało rzeczywistość przedstawioną w książce. Nie sposób oddzielić w niej prawdy i fikcji, ani ustalić, które wydarzenia miały miejsce, a które są całkowicie wymyślone.

Jan Jakub Kolski w „Kulce chleba” nawiązuje do realizmu magicznego. Główny bohater prowadzi dyskusje z Marquezem, który zachęca do wymyślenia świetnie opowiedzianej historii. Natomiast Popielawy są dla Muskata tym, czym Aracataca dla twórcy „Stu lat samotności”. Oczywiście realia są zupełnie inne, ale nawiązania mamy oczywiste. Wydarzenia, które opisuje Muskat i z którymi sam ma do czynienia, napisane są w podobnym stylu. Wspólnym mianownikiem jest tu realizm magiczny.

Jan Jakub Kolski w powieści „Kulka z chleba” starał się uporać z problemem winy i kary. Jeszcze przed słynna książką J. T. Grossa „Strach” pokazał, że Polacy nie byli wobec Żydów tacy czyści. Część z nich w „Kulce z chleba” nie uporała się ze swoją winą. Nawet jeśli to były pozornie niewinne gesty dzieciaków, to w magiczny sposób zostaną one ukarane. Tylko, że Kolski pokazuje, że wielu z nich wymierzyło sobie karę samym poczuciem winy. Świadomością, że przyczynili się do panującego wokół zła.

„Kulka z chleba” jest powieścią nieco zagmatwaną. Trudno w niej oddzielić realizm od magii. Jednak takie było zamierzenia autora – moim zdaniem. Kolski opisuje warsztat pisarski, niemoc tworzenia. Jednocześnie poprzez historię Żydów z czasów drugiej wojny światowej wraca do tematów niewygodnych, ale ważnych. W powieści znalazłam tez kilka wątków wspólnych dla twórczości Kolskiego. Samotni bohaterowie, związki starszych mężczyzn z młodymi kobietami. To się powtarza. Natomiast w ostatnich powieściach zanika element magii. Pozostaje pewien sentymentalizm. Już w „Kulce chleba widoczne jest, że autor pisze obrazami. Zresztą do książki są dołączone ilustracje Miry Żelechower-Aleksiun, uzupełniające całość.