„Lawenda” – tę powieść wygrałam w konkursie zorganizowanym przez autorkę, Ewę Formellę. Miałam też przyjemność otrzymania jej od pisarki osobiście – podczas spotkania blogerów, które odbyło się niedawno w Sopocie.
Główna bohaterka, tytułowa Lawenda, jest… prostytutką. Pracuje dla niezwykle eksluzywnej agencji Ogród Marzeń. Prowadzi go starsza kobieta, która posługuje się pseudonimem Magnolia. Jednak nie wszyscy mogą skorzystać z usług kobiet. Trudno znaleźć Ogród Marzeń. Znajduje się on wprawdzie w Trójmieście, ale informacje o nim rozchodzą się pocztą pantoflową, tylko wśród zamożnych klientów. Bajecznie bogatych…
Magnolia prowadzi selekcję kandydatów. Oprócz wyjątkowej majętności, muszą się wykazać pewną klasą. Nie ma tu miejsca dla brutali, czy dewiantów z grubym portfelem. Przypomina mi to nieco sytuację gejsz z ich opiekunami. Najpiękniejszy kwiat w tym ogrodzie stanowi właśnie Lawenda. O nią starają się ci najbogatsi, którzy potrafią przyjeżdżać z drugiego końca świata, by móc spędzić z nią parę chwil. Najczęściej przyjeżdża Henry. Ten austryjacki biznesmen powoli zakochuje się w dziewczynie. Ale czy takie uczucie ma szansę?
Ewa Formella w swej powieści wypływa na niebezpieczne wody. Pokazuje jak mogła wyglądać prostytucja w latach 70 i 80 ubiegłego wieku oraz jak sobie ją wyobraża dziś. Nadmorskie mewki to przecież eufemistyczne określenie dam lekkich obyczajów, które znaleźć można w każdym porcie (i nie tylko). Autorka nie zajmuje się jednak samym opisywaniem najstarszego zawodu świata. Próbuje wkroczyć do wnętrza dwóch kobiet, zajmujących się tym fachem. Opowiadają one, jak doszło do tego, że zajęły się prostytucją. A przede wszystkim kim są, jako kobiety.
Lawenda jest młodą i wrażliwą kobietą, która zakochała się w niewłaściwym mężczyźnie. Małgorzata poznała chłopaka, muzyka. Wyjechała z nim do Stanów. Tyle, że jej ukochany ginie w wypadku. Gosia postanawia więc wrócić do Polski. Jednak nie jest sama – z ich związku rodzą się bliźniaki, na dodatek maluchy mają ciemną skórę, tak jak ich tata. Młoda kobieta jest narażona na szykany, rodzice nie chcą jej widzieć. W końcu trafia na panią Adę – Magnolię…
Obie kobiety łączy nie tylko profesja. Jest jeszcze coś – bogactwo. Dzięki pracy jako luksusowa calll girl, Lawenda dorobiła się sporego majątku. Magnolia również może pozwolić sobie na wszystko. Brakuje im jedynie poczucia szczęścia. Czy uda im się je odnaleźć? Nie wspominając o miłości?
Ewa Formella w swej powieści obyczajowej daje bohaterkom światełko w tunelu. Trudno mi wyobrazić sobie, jakie będą nosiły za sobą piętno. Jednak w pewnej chwili, w skomplikowanym życiu kobiet, pojawi się szansa. Wystarczy ją tylko odpowiednio wykorzystać.
Autorka „Lawendy” oddała głos tym kobietom, które głównie się napiętnuje. Ona jednak spojrzała na nie z pełną empatią i pokazała, jak skomplikowane może być wnętrze kobiety trudniącej się prostytucją. Starał się uzmysłowić czytelnikom, że niewiele trzeba, by zostać call girl, a potem jak trudno z tego wyjść. Spodobał mi się temat, który poruszyła Ewa Formella. No i uwielbiam trójmiejskie klimaty….
Dziękuję za książkę Autorce – Ewie Formelli.