Od czasu do czasu mam ochotę sięgnąć po książki „Z życia wzięte”. Lubię fikcję literacką, ale uważam, że niekiedy warto skupić się też na losach ludzi istniejących naprawdę. Nie muszą to być wybitne jednostki. Mam ochotę przyjrzeć się tym, którzy chcą opowiedzieć o sobie coś ważnego. Czasmi samo życie kreśli interesującą fabułę.
Zaintrygował mnie tytuł: Przerwane milczenie. Okładka też jest sugestywna, skupia uwagę – ale nie mam zamiaru oceniać niczego, ani nikogo po wyglądzie… Jeszcze bardziej rzuca się w oczy podtytuł – mimo, że jest napisany drobnym drukiem – wyznania córki seryjnego mordercy.
Książka zaczyna się od mrożącej krew w żyłach historii, jak to ojciec, niemal na oczach córki, zabija kocięta. Dziewczynka czuje, że tak się może stać, więc ukrywa zwierzątka. Tata odnajduje kocięta i zawiesza je za pomocą klamerek do bielizny na sznurze. Melissa, aby im pomóc, biegnie do matki prosząc o interwencję. Najbardziej niezrozumiała dla mnie jest reakcja matki:
Nie odwróciła się, nawet nie drgnęła. Poczułam, jak ogarniają mnie rozpacz i frustracja. Co mogłam uczynić? Jak mogłam ocalić moje dzieci? Odwróciłam się na pięcie i wybiegłam z pokoju. (…) Taty nie było na podwórku. (…) I wtedy je zobaczyłam. Cztery bezbronne kupki na ziemi. Nie ruszały się.
Jak może się czuć dziecko po takich wydarzeniach? Jest bezbronne. Uważa się za istotę nieważną, bezsilną, niemającą dla nikogo najmniejszego znaczenia. Oczywiście jeszcze wtedy nie wie, że jej tata zostanie słynnym mordercą. Zyska nawet przydomek – Happy Face Killer. W internecie można znaleźć sporo informacji na jego temat.
Dla mnie już wtedy był zbrodniarzem. Wcześniej na oczach własnych dzieci zamordował bezdomnego kota. Łatwo sobie wyobrazić, jakie to musiało siać spustoszenie w psychice tej trójki. Jako matka nie rozumiem żony Keitha Jaspersona. Była jeszcze bardziej bezwolna niż jej pociechy. Trudno powiedzieć, co było gorsze. W końcu rozstała się z mężem, ale tylko dlatego że znalazł sobie inną kobietę. To chyba uratowało tę rodzinę.
Główna bohaterka wspomina swoje trudne dzieciństwo. Skrajna bieda, brak własnego kąta, liczne przeprowadzki. A na drugim końcu tego kija – ojciec. Co jakiś czas się pojawia. Wtedy nastepuje święto. Wszystkiego jest pod dostatkiem. Oczywiście, to tylko pozory. Dzieci kochają ojca, ale czują do niego respekt. Melissa intuicyjnie wyczuwa przyjazdy tatusia – bo ten zawsze staje przed drzwiami domu bez zapowiedzi. Najpierw jest słodko i miło, potem następuje załamanie nastroju Keitha i zabawa się kończy. Taki schemat.
Kim będą dzieci wychowane w takiej atmosferze? Bez żadnego poczucia bezpieczeństwa? Melissa jest zamknięta w sobie. Z trudem nawiązuje przyjaźnie. Wstydzi się swego ubóstwa. Szybko zaczyna zauważać bariery w swym życiu. Kiedy próbuje podążać łatwiejszą drogą – to się obraca przeciwko niej. Nie chcę opisywać wszystkiego. Na szczęście dla głównej bohaterki, wreszcie znajduje spokój i szczęście na łonie własnej rodziny.
Przerwane milczenie to książka, której akcja rozgrywa się w USA. Dlatego trzeba wziąć pewną poprawkę do treści. W Polsce skrajna bieda wygląda inaczej, niż w Stanach. Jednak morderstwo wszędzie jest morderstwem. Zbrodnia dotyka ofiary, ich rodziny, ale również związanych więzami krwi z mordercą. Zawsze mogą zostać wytykani palcami, jako córki/synowie mordercy. Niezależnie w jakim kraju się znajdą.
W książce nawet miłośnicy kryminału znajdą coś dla siebie. Opisy zbrodni na zwierzakach są mrożące krew w żyłach. Później autorki dają czytelnikowi mniej naturalistyczne historie morderstw Happy Face Killera. Samo zakończenie mogą pominąć ci, którzy nie lubią poradników. Ale za to inni zastanowią się chwilę. My mamy tak strasznie źle, tacy jesteśmy nieszczęśliwi. Jak postawimy się w sytuacji Melissy, to może okazać się, że wcale nie mamy tak najgorzej…
Historia Melissy daje czytelnikowi sporo do myślenia. Co zrobić, żeby pogodzić się z losem? Jak odnaleźć własną drogę? Tu znajdziemy odpowiedź, a może i inspirację…
Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa: Świat Książki