Poradnik pozytywnego myślenia – powieść, nie film…

Poradnik pozytywnego myśleniaWyobraźmy sobie sytuację, że nie potrafimy powiedzieć, co działo się z nami przez ostatnie cztery lata… Główny bohater powieści „Poradnik pozytywnego myślenia” Mathhew Quicka ma właśnie taki problem. Wydaje mu się, że skończył 30 lat. Tak może było, o ile dodamy te cztery, o których główny bohater jakoś nie pamięta.

Pat zatrzymał swoją pamięć na momencie, który doprowadził do jego rozstania z żoną Nikki. Nie uświadamia sobie, że są po rozwodzie i nie wie, co się wydarzyło pewnego feralnego dnia. Ale wreszcie może opuścić niedobre miejsce – szpital psychiatryczny i zacząć sobie układać życie z najbliższą rodziną.

Główny bohater wychodzi z załadu dla umysłowo chorych za sprawą matki. Dostaje się pod opiekę nietypowego psychiatry Cliffa. Od nowa uczy się życia. Z tym, że Pat ma pewne założenie. Uznaje, iż jego życie musi być jak hollywoodzki film ze szczęśliwym zakończeniem. Dla niego istnieje tylko jedna możliwość – powrót do Nikki. Ma cel, który pragnie zrealizować za wszelką cenę. Dopomóc w tym mają intensywne ćwiczenia fizyczne. One sprawiają, że stracił ponad 20kg wagi.

Dla miłośników czytania gratką będą lektury Pata. Jako, że jego żona uczyła literatury, wreszcie zaczął sięgać do klasyki amerykańskiej. Jednak jego reakcje mogą zaskoczyć każdego, kto czytał „Buszującego w zbożu”, czy „Pożegnanie z bronią”. Choć bohater widzi wartość tych książek, uważa, że powinny one mieć szczęśliwe zakończenie. Trudno mu zrozumieć, że życie nie jest tak słodkie, jak sobie zaplanował.

Mieszkanie z rodzicami, próby nawiązania kontaktu z rodzeństwem, powoli uświadamiają mu, że wcale nie jest tak łatwo. Wiecznie naburmuszony ojciec, buntująca się przeciwko niemu matka – i Pat – tak między młotem i kowadłem.

Jest jeszcze Tiffany. Dziewczyna również została naznaczona przez życie. Z powodu śmierci męża nie potrafi dojść do siebie. Kiedy pozna Pata, przeprowadzi na nim terapię własnymi metodami – niezupełnie w akademickim stylu. Efekt może zaskoczyć.

Powieść czytało mi się bardzo dobrze. Choć bohater może drażnić, akcja wciąga na dobre. Pat odrzuca i denerwuje, ponieważ jego poglądy są tak naiwne, że aż nie do przyjęcia. Język bohatera – bo świat został przedstawiony z jego punktu widzenia – jest prosty. Zachowanie irytuje, ale cały czas trzeba pamiętać, że to człowiek, który dopiero wychodzi na prostą. Podobnie przemyślenia Pata. Choć ma 35 lat jego poglądy i teorie są najzwyczajniej w świecie dziecinne. Infantylność jest skorupą, pod którą się ukrywa, by nie dopuścić do siebie wspomień. Wyparł je, gdyż przywrócenie ich mogłoby spowodować, że jego plan spali na panewce.

Od początku „Poradnik pozytywnego myślenia” intryguje czytelnika pewną tajemnicą. Co takiego się wydarzyło między Patem a Nikki, że doprowadziło do choroby psychicznej mężczyzny? Oczywiście nie będę tego zdradzać. Terapia Pata polega między innymi na aktywnym kibicowaniu drużynie Orłów futbolu amerykańskiego. Dla kobiet (zwłaszcza z Polski) coś takiego jest zupełnie niezrozumiałe, ale w powieści ma uzasadnienie, bo pozwoli bohaterowi zbliżyć się do męskiej części rodziny. Tiffany również nie akceptuje tej fascynacji, woli terapię przez taniec – a i tu bohater dołoży swoje trzy grosze.

Na pierwszy rzut oka książka może się wydawać ot banalną powiastką dla zabicia czasu. Wciągająca, miejscami zabawna, czasem denerwująca – taka o której za chwilę zapomnimy. Jednak kiedy przez chwilę utożsamimy się z Patem Peoples, bądź kolejnymi postaciami, zrozumiemy, że w powieści znajduje się drugie dno. Portret psychologiczny Pata przecież uwarunkowany jest typowo amerykańskim myśleniem, że wszysko jest i będzie ok. Ale czy naprawdę? Myślę, że Matthew Quick daje nam szansę zastanowić się chwilę nad tym problemem. Może jednak wybitni pisarze nie kłamią?

PS Nie oglądałam jeszcze filmu o tym samym tytule, a nagrodzonym Oscarem dla Jennifer Lawrence za rolę Tiffany. Jeśli ktoś ma zdanie na ten temat, proszę o informacje…