Kto może napisać autobiografię Anny German? Oglądając programy typu „Matura to bzdura” okaże się, że nie wszyscy to wiedzą. A jaki mętlik bedą mieli, jeśli trafią na pozycję Marioli Pryzwan, „Anna German o sobie”.
Wydawnictwo MG postanowiło wydać książkę o tej niezwykłej piosenkarce z okazji trzydziestolecia jej śmierci, która przypada 25 sierpnia. Wszyscy fani będa mieli szansę poznia Eurydyki.
Autorka biografii – Mariola Pryzwan – wykonała benedyktyńską robotę. Zebrała ogromną ilość wywiadów Anny German, jej listy oraz prywatne fotografie, wykorzystując jako podstawowe źródło wiedzy materiały ze prywatnego zbioru męża piosenkarki – Zbigniewa Tucholskiego. Skupiła się przede wszystkim na tym, byśmy poznali ją jako osobę, choć przy okazji również odkrywamy i twórczość. Zastanawiałam się – jak to możliwe, aby po tylu latach powstała książka autobiograficzna. Otóż dzięki temu, że Mariola Pryzwan niewiele dodaje od siebie. Czasami pojawia się dopisek w nawiasie, w formie jednego zdania, albo kalendarium. Niekiedy z treści wypowiedzi piosenkarki nie wynika jakaś informacja. W tamtych czasach przecież nie mogła napisać, że jej ojca zabiło NKWD, a rodzina została repatriowana z ZSRR do Polski. Wtedy do akcji wkracza dyskretnie Mariola Pryzwan.
Chociaż jestem z pokolenia, które pamięta Annę German jak przez mgłę, to po przeczytaniu książki mogłam sobie pewną wiedzę poukładać w głowie. Okazało się, że większość hitów piosenkarki znam z dzieciństwa, lub po prostu są klasykami – zwłaszcza dla osób wrażliwych na utwory – które nazwałabym lirycznymi.
Jakie smaczki wybrała dla nas Mariola Pryzwan? Dowiadujemy się, że Anna German była osobą praktyczną – skończyła geologię, w razie gdyby się okazało, że nie uda jej się ze śpiewaniem. Ciekawe były również wypowiedzi artystki, które musiały przecież tak być napisane, by przeszły przez cenzurę. Mimo życia w PRLu, tytułowa bohaterka zrobiła karierę na świecie. Niestety, Zachód nie kojarzył jej się tylko dobrze, bo we Włoszech miała wypadek samochodowy, z którego ledwie uszła z życiem. Takich ciekawostek jest sporo dla osób, które zechcą poznać bliżej piosenkarkę.
Dla kogo będzie ta biografia? Myślę, że nie tylko dla osób powyżej czterdziestki, którzy chętnie wrócą do czasów swojej młodości. Oprócz nich miłośnicy biografii będą mieli możliwość zapoznania się z dość nietypową książką – zwłaszcza dzięki poznaniu zdania Anny German na swój temat. W pewnym momencie poczułam się, jakbym doskonale znała artstkę. Momenty, kiedy mówi o pracy, piosence, czy macierzyństwie, pokazują, że była niesłychanie wrażliwą osobą. Nie zauważyłam w niej próżności, tak częstej wśród współczesnych gwiazdeczek. Tylko raz wspomniała, że jest z siebie dumna – przy okazji, gdy dowiedziała, że jej piosenka stała się hymnem kosmonautów. A to ledwie wycinek…
Choć Mariola Pryzwan oddała głos Annie German, okazało się, że ta doskonale obroniła się sama. Jej własne wypowiedzi były na tyle interesujące, że nie trzeba było nic dodawać. A jak wiadomo – umiar jest cnotą.