Książka o zwierzętach dla dorosłych, czy dla dzieci?

Kuna za kaloryferemLubicie zwierzęta? Dzikie zwierzęta… To ta książka jest dla Was. A jeśli nie lubicie, to nie wiecie, że jest zupełnie inaczej.

Mam problem z książką Adama Wajraka i Nurii Fernandez. Dla kogo ona właściwie jest przeznaczona? Kto ma ją czytać – dorośli, czy dzieci? Przeczytałam Kunę za kaloryferem, dzięki Publio, które postanowiło dodawać tę książkę nowym klientom za darmo. Maluchy, które mają po 4 i 7 lat jeszcze nie wszystko są w stanie zrozumieć – zwłaszcza humor pisarza. Dlatego postanowiłam potraktować książkę jako inspirację do samodzielnych opowieści. No tak, wprowadziłam cenzurę… Ale jak tu wytłumaczyć dziecku, że wydra musiala lecieć za granicę, a tu trzeba załatwiać formalności – co to są te  folmalności zapytają?

Za to ile wiem o bocianach… Spora część książki dotyczy właśnie tych ptaków. Wajrak ze szczegółami opowiada jakie mają charaktery, skąd się wzięły u niego i dlaczego. Autor publikował te historie wcześnej – w Gazecie Wyborczej. Teraz mamy wydanie książkowe, poprawione i uzupełnione.

Kuna za kaloryferem to opowieść o miłości do zwierząt. Wajrak i Nuria opiekują się nimi jak niemowlętami. Widoczne jest to zwłaszcza wtedy, kiedy muszą wstawać co kilka godzin z wielkim poświęceniem. Co dostają w zamian? Dziecko można przytulić, a dzikiego zwierzaka niekiedy nawet nie wolno pogłaskać – bo za mocno przyzwyczai się do ludzi i nie poradzi sobie w naturalnym środowisku.

Ta książka o zwierzętach sprawia, że czytający uświadamia sobie, że nasz gatunek nie jest sam we wszechświecie. Po przeczytaniu Kuny za kaloryferem zaczęłam bardziej się rozglądać wokół siebie, bo może ta myszka, która biegnie po pobliskim polu, to akurat smużka? Uzmysłowiłam sobie również, że przez czytanie nauczyłam się sporo o zwierzętach. Teraz sprzedaję tę wiedzę i historie Wajraka dalej – moim dzieciom. Wiem, że będą słuchały z otwartymi buziami…