Nie bardzo wiedziałam czego się spodziewać po tej książce i dla kogo ona może być przeznaczona. W końcu tytuł sugeruje smoka i jego eksterminatora. Jasper Fforde stworzył „Ostatniego smokobójcę”, którego historia kojarzy się z „Hobbitem”, ale we współczesnej scenerii.
Obecnie Wielka Brytania niewiele ma wspólnego ze średniowieczną krainą, gdzie można było władać mieczem i walczyć z wyimaginowanymi smokami, tak jak św. Jerzy (choć sam bohater żył w starożytności i raczej nigdy nie był w Anglii). Jednak świat przedstawiony w powieści Jaspera Fforde nie różniłby się od tego dobrze nam znanego, gdyby nie magowie i smok.
Główna bohaterka – Jennifer Strange – jest szesnastoletnią znajdą, wychowywaną przez grupę czarodziejów. Pomaga im w zarządzaniu firmą, dopóki nie stanie się pełnoletnia. A wtedy może być wolna. Jako, że nie ma mocy magicznych, zajmuje się przyziemnymi sprawami. Zarządza domem, wypełnia faktury i formularze. Czarodzieje nie mają przecież do tego głowy. Świat magii jest jednak zagrożony, bo czary tracą swoją moc, a co za tym idzie magowie mają coraz mniejsze dochody, nikt ich nie che wynajmować, bo brakuje pewności, że ich robota będzie skuteczna.
Aż pewnego dnia spełnia się przeznaczenie. Czarodziejów zaczynają nawiedzać prorocze wizje, wzrasta też ich moc. Jennifer Strange znajdzie się w centrum wydarzeń – zostaje okrzyknięta smokobójczynią. Choć ma zgładzić potwora, nie rozumie dlaczego powinna walczyć z kimś dobrym w jej mniemaniu i nie robiącym nikomu krzywdy. Czy przepowiednia ma szansę się spełnić? A może dziewczyna nie powinna ufać wróżbom, albo smokom? Nie będę zdradzać zaskakującego finału.
Opowieść nosi podtytuł: „Księga pierwsza kronik Jennifer Strange”, więc można mieć nadzieję na kolejne części przygód sympatycznej nastolatki. Autora okrzyknięto następcą J. K. Rowling, ale w przeciwieństwie do „Harrego Pottera” mamy tu do czynienia ze znacznie większą dawką komizmu. Śmiech wzbudzają postacie czarodziejów i liczne zabawne sytuacje. Jednak historia Jennifer co chwilę zaskakuje i trzyma czytelnika w napięciu. Olbrzymią sympatię wzbudza wierny towarzysz głównej bohaterki – Kwarkostwór: skrzyżowanie psa z dinozaurem.
Myślę, że powieść śmiało można polecić młodzieży – zwłaszcza miłośnikom fantasy. Ci, którzy lubią śmiech, też się nie zawiodą. Nie zawsze będzie wesoło, bo w głębszych warstwach historii należy doszukiwać się odpowiedzi na pytanie, na ile należy się poświęcić? Książka opowiada też o tym, czym jest lojalność i wierność. A tytułowa bohaterka sprawia, że czytający zastanawia się nad magicznym słowem, jakim jest odpowiedzialność. Warto zwrócić uwagę na świetną okładkę i ciekawe ilustracje w „Ostatnim smokobójcy”.
Dziękuję wydawnictwu SQN za książkę.