O Kleopatrze, Juliuszu Cezarze, Oktawiaie Auguście wiemy przynajmniej, że istnieli. Znamy też ich żywoty, wiemy jak zmarli. Ale co z tymi, których źródła historyczne wymieniają tylko w kilku zdaniach? Roberto Pazzi w powieści „Pokój na wodzie”, postanowił dać czytelnikowi swoją wizję Cezariona – syna Kleopatry i Juliusza Cezara.
Starożytny historiograf – Plutarch – pisze o Cezarionie, że został wysłany przez matkę do Indii przez Etiopię. Ale jeden z wychowawców namówił go na powrót – obiecując mu władzę królewską. Kiedy Oktawian zapytał filozofa Arejosa, czy ma prawo do uśmiercenia Cezariona, wtedy filozof powiedział: „Nie jest dobrze, gdy za dużo Cezarów na świecie” (parafrazując słowa Homera). Potomek Julisza został uduszony w końcu sierpnia 30 p.n.e.
Na podstawie tych kilku zdań Pazzi stworzył alternatywną historię Cezariona. Przecież im mniej o danej osobie wiemy, tym więcej może podpowiedzieć nam wyobraźnia. Autor opowieść swą rozpoczyna od rozważań Juliusza Cezara na temat czasu. Władca Rzymu czuje, że coś się kończy. Chcąc nad tym zapanować, postanawia zmienić kalendarz. Podziwia Wercyngetoryksa, którego więzi od kilku lat i wreszcie musi skazać na śmierć. Wie, że nie może zmienić przeznaczenia.
Upływa szesnaście lat. Dochodzi do bitwy pod Akcjum, w której zwycięża Oktawian August. W tym momencie Kleopatra jest na straconej pozycji – wybiera samobójczą śmierć. Aby uchronić syna Cezara, wysyła go statkiem w podróż w górę Nilu. Osiemnastoletni Cezarion odbywa podróż, żeby ocalić swoje życie. Ma udać się do Indii. Jednak załoga statku, cały czas spiskuje. Wciąż nie wiadomo, kto będzie miał decydujące zdanie: czy zdrajcy, którzy chcą wrócić i wydać chłopaka Oktawianowi?
Po drodze jednak trafiają na inny statek, którym płynie tajemnicza dziewczyna. Jej historia jest niezwykle podobna do losów Cezariona. Córka etiopskiego władcy ucieka, ponieważ boi się, że przeciwnicy jej ojca, zdecydują się ją zgładzić. Dzięki temu młodzi się spotykają. Nie wiedzą, że są spokrewnieni – czują jednak w sobie bratnie dusze. Jedna noc wystarczy, by zapałali do siebie olbrzymim uczuciem. Wymyślają też niezwykły plan, który pozwoli im zacząć wierzyć we własne ocalenie. Tym bardziej, że od teraz mają po co żyć.
Opowieść stworzona przez R. Pazziego skupiona jest bardziej na odczuciach bohaterów, niż na akcji. Na statku rozgrywa się wiele dramatów. Bohaterowie – pierwszo- i drugoplanowi stoją przed licznymi dylematami. Knują, intrygują, wielokrotnie przelana zostaje krew. Jednak głównym bohaterem książki jest los. Nie da się od niego uciec, ani nie można nim rządzić.
Cezarion do tej pory decydował o wszystkim, teraz jego życie jest w rękach innych. Czuje jak bardzo kruche ono się staje. Trudno mu się otworzyć przed innymi. Jest samotny, nie ufa do końca nawet kochance. Dopiero Afra – tajemnicza dziewczyna z etiopskiego statku – staje się jego bratnią duszą, tą na którą czekał przez całe życie. Czy jednak los pozwoli im się złączyć ponownie?
Książka Roberto Pazziego świetnie oddaje nastrój, odczucia osoby, która straciła wszystko. Najpierw rodziców, potem możliwość władzy. Opowieść płynie powoli, tak jak statek napędzany siłą mięśni niewolników. Im dłużej trwa podróż, tym łatwiej nam odczuwać wszystko, tak jak Cezarion. Z jednej strony będzie to mroczne uczucie, pełne beznadziei, braku możliwości ucieczki przed przeznaczeniem, a jednocześnie pojawi się światełko w tunelu. Nadzieja będzie narastać i kusić jednocześnie.
„Pokój na wodzie” zaskakuje swoją pomysłowością. Oddać głos synowi Cezara – moim zdaniem – genialny pomysł. Zwłaszcza, że dzięki małej ilości tekstów źródłowych, można go stworzyć na nowo – bez żadnych ograniczeń. Dałam się ponieść nurtowi Nilu i narracji. Pazzi przekonał mnie swoją wizją.
Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa Literackiego.