Oszustwo Mishy Defonseca – Przeżyć z wilkami”

Przeżyć z wilkamiKsiążka Mishy Defonseca – „Przeżyć z wilkami” wywołała kilka lat temu niemały skandal. Autorka tej historii, od 1997 roku twierdziła, że powieść jest autobiografią. Dopiero w 2008 udowodniono jej kłamstwo.

Główna bohaterka – Żydówka, która żyła w Belgii w czasch okupacji, pewnego dnia dowiaduje się, że jej rodzice zostali wywiezieni przez nazistów na wschód. Siedmioletnia Miszke zamieszkała u pewnej rodziny. Nie czuła się tam dobrze. Pani domu – Marguerite – wysyłała dziewczynkę na wieś po prowiant. Tam właśnie u dziadka Ernesta czuła się wolna. Na farmie dowiedziała się jakie zasady kierują naturą, poznawała geografię. Dostała nawet miniaturowy kompas.

Miszke postanowiła odnaleźć rodziców i wyruszyła z Belgii na wschód. Dotarła na własnych nogach do Niemiec, potem Polski oraz Rosji. Po drodze obserwowała okrucieństwa wojny. Wreszcie zaprzyjaźniła się z wilkami.

Ten wątek podkreślony został w tytule. Sądziłam jednak, że będzie dotyczył większej części książki. Jednak jest on jedynie epizodem w podróży Miszke. Dziewczynka dwa razy ma do czynienia z wilkami i uczy się ich zasad. Bohaterka od momentu, kiedy ma do czynienia z wilkami, wręcz odrzuca gatunek ludzki. Czuje się częścią stada. Człowiek jest dla niej kimś zupełnie obcym.

Celem dziewczynki było poszukiwanie matki. Dlatego musi w pewnym momencie rozstać się z ukochanymi zwierzętami. Dopiero w Rosji zdaje sobie sprawę, że jej podróż powinna się zakończyć. Postanawia wrócić. Tym razem obiera drogę bardziej na południe, a potem na zachód: przez Rumunię, Jugosławię, północne Włochy oraz Francję.

Wreszcie dociera do Belgii. Przyłącza się do grupy dzieciaków podobnych do niej samej. Starają się radzić sobie na swój sposób – przede wszyskim kradnąc. Idylla nie trwa jednak długo. Kiedy ich kompan – Owca – popełnia samobójstwo, zgłaszają sprawę policji. Wtedy dzieciaki zostają rozdzielone. Na szczęście dziewczynkę znajduje dziadek, choć nie zostaje jej opiekunem.

Książka „Przeżyć z wilkami” napisana została z perspektywy siedmioletniego dziecka. Jej podróż jest wprawdzie mało realna, bo bohaterka przemierza sama tysiące kilometrów, ale nie spotyka zbyt wielu ludzi. Jest jednak zdeterminowana. Ma tylko jeden cel – odnalezienie rodziców. W swej naiwności dziecięcej myśli, że wystarczy iść na wschód, a prędzej czy później na nich trafi. Niekiedy nawet może jest blisko, bo trafia i do getta warszawskiego, jest też świadkiem mordowania dzieci żydowskich. Opócz tego zostaje złapana przez polskich partyzantów, a potem ukraińskich.

Defonseca pokazuje kim chciałaby być w czasie drugiej wojny światowej. Powieść właśnie jest taką projekcją pragnień. Mała Misha wyrusza wprawdzie w nieskuteczną podróż, jednak udaje jej się pozbyć człowieczeństwa. Odrzuca ten gatunek, ponieważ tweirdzi, że wilki mogą być lepszymi kompanami. Zabijają, by przeżyć, nie dla przyjemności – tak jak ludzie.

Powieść „Przeżyć z wilkami” kojarzy mi się z książką Jerzego Kosińskiego „Malowany Ptak”. Z tym, że ta ostatnia jest bardziej brutalna, ale też zwyczajnie w świecie lepsza. U Kosińskiego żydowski chłopiec tuła się po okrutnym świecie w czasie drugiej wojny światowej. M. Defonseca nie zachwyca swym stylem, chociaż pomysł na książkę i wywołanie wokół niej burzy, raczej pomógł jej odnieść sukces. Na podstawie powieści „Przeżyć z wilkami” nakręcono również film.